Poniedziałek w 1 tygodniu Adwentu.

Czy słowa setnika coś ci przypominają? To dobrze. To znak, że bywasz świadomie na mszach świętych. I ty dołączasz się do tej prośby wypowiadanej codziennie przez miliony ust. Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja.
Pan wysłuchuje tej prośby i posyła swe słowa. Bezustannie i wytrwale. Wielokrotnie i na różne sposoby. Słowa spragnione wysłuchania i zaowocowania w sercach i życiu proszących. Błąkają się one po świecie. Jak tłum migrantów, gotowych na wszystko, by dotrzeć do sytych i próżnych, zadufanych w sobie, rozleniwionych i znudzonych. Sparaliżowanych i bardzo cierpiących.
Przemawia przez Swój wybrany i umiłowany naród. Do Egipcjan, Asyryjczyków, Babilończyków, Greków i Rzymian. By wszystkie narody, również i nasz, pociągnąć do siebie, nauczyć dróg swoich i uczynić dziećmi wiary…
Żydzi? Ci chytrzy i pazerni ludzie, którzy wszędzie się wcisną, by nachapać się pieniędzy? I dla zdobycia władzy, gotowi są nawet wykorzystać holokaust? Ten naród Judaszów i faryzeuszy? Nigdy!
Pan jednak się nie zraża. Wciąż przemawia do wołających o słowo, do mnie i do ciebie, na kartach Pisma Świętego. Daje nam prawa, proroctwa, mądrości, modlitwy i przede wszystkim Dobrą Nowinę.
Biblia? Ta strasznie gruba, nudna i staroświecka książka? Jedynie efektownie wygląda na półce w salonie. A czytać ją mogą księża i świadkowie Jehowy. To nie dla mnie. Zresztą w ogóle nie lubię czytać.
Pan jest wierny i wciąż posyła swe słowa. Wybiera kapłanów, by je przekazywali, głosili i wiernie tłumaczyli.
Od kleru – tej czarnej zarazy, najlepiej się trzymać z daleka. Papież Franciszek to heretyk, nawet do pięt nie sięga NASZEMU papieżowi. A księża to złodzieje, darmozjady i pedofile.
Słowo Pana wciąż dobija się do naszych granic, jak kolejne fale migrantów. Jest na każdej ścieżce, drodze, plaży. On obdarzył każdego ochrzczonego udziałem w swej misji prorockiej. Chce mówić do mnie i do ciebie przez każde usta. Chce kierować każdymi dłońmi, by trafiać do wołających przez wszystkie napisane zdania. Być może woła do ciebie na tym blogu? Być może chce dotrzeć do adresata przez twój komentarz?
Słowo stoi u twego progu. Wypowiedz je w końcu, a będzie uzdrowiona dusza sparaliżowanego człowieka.