Groby pobielane

Mt 23, 27-32

grobypobielane

To musiały być szokujące słowa dla odbiorców i postronnych słuchaczy. W dobie dyskusji na temat imigrantów, liberalizmu i tolerancji i nas powinny one zmrozić. By w pełni pojąć jak mocno potrząsnął faryzeuszami Jezus, trzeba uzmysłowić sobie kilka prawd.

Judaizm, podobnie jak chrześcijaństwo, jest religią cywilizacji życia. Jahwe jest tym, który żyje i daje życie. Jest Bogiem żyjących. W Torze nie znajdujemy prawie żadnych przekazów na temat tego, co czeka człowieka po zakończeniu jego ziemskiej egzystencji. Najwyraźniej człowiek ma myśleć wyłącznie o życiu, w zgodzie ze słynnym wezwaniem Boga: „wybierz życie!” Każde oddalenie się od tego, co prowadzi do Boga, jest zarazem przechodzeniem ze sfery życia, do strefy śmierci. Każdy kontakt ze śmiercią jest również oddaleniem się od Boga. Jest rytualną nieczystością. Przebywanie w tym fatalnym stanie wiązało się z czasowym wykluczeniem ze społeczności wiernych. Nieczysty zamykał się na strumień bożego życia i łask. Konieczne było jak najszybsze oczyszczenie, by te zerwane więzy zostały ponownie zaciśnięte.

W przeciwieństwie do chrześcijańskiej teologii, gdzie do zerwania więzi z Bogiem jest konieczne świadome i dobrowolne popełnienie grzechu, w judaizmie zaciągnąć nieczystość można było niejako mimochodem. Nieczyści byli np. mieszkańcy Tyberiady, gdyż miasto to miałoby być wybudowane na terenie dawnego cmentarza. Herod Antypas zmuszał Galilejczyków do zamieszkania w tym wzorcowym mieście – pomniku ku czci cesarza.

Jezus porównuje faryzeuszów do takich ukrytych grobów. Pięknie wyglądają, lecz przynoszą ze sobą rytualną nieczystość. Kontakt z nimi prowadzi do wykluczenia, do śmierci.

Tymczasem sami faryzeusze wywodzili się z  chasydzkiego ruchu. Jak sama nazwa wskazuje – był tu ruch tylko dla czystych. Uważali się za ekspertów w dziedzinie czystości. Wyszukiwali mnóstwo reguł życiowych, które miały ich uchronić przed nieczystością. Aż do przesady. Peruszim znaczy oddzieleni, gdyż faryzeusze odseparowywali się od wszystkiego, co mogłoby prowadzić do zła. Chcieli promieniować na innych swoją doskonałością. A co nieczyste, miało zniknąć sprzed ich oczu.

W czym tkwi zatem ta wytknięta przez Jezusa obłuda. Dlaczego Pan zanegował całe ich jestestwo, jako faryzeuszów? Wystarczy, że zrobię rachunek sumienia i szybko pojmę.

Jezu, broń mnie przed gorliwością ślepego fanatyka. Zachowaj mnie Boże od pasji moralisty, któremu obca jest mentalność miłosierdzia. Wypal we mnie, jak śmiercionośny rak, złośliwą gorliwość w oskarżaniu innych. A może uchronisz mnie przed tym, że budując mur odgradzający mnie przed niewiernymi, zamknę się sam w grobie pobielanym. Pięknie wyglądającym tylko od zewnątrz. Tylko dla prawdziwych Polaków.

Solidna wiara

Mt 14, 22-33

chodzicpowodzie

Wędrówką życie jest człowieka. Przez wzburzone wody, uderzające znienacka fale, przeciwny wiatr powstrzymujący wysiłki.

  • Mogę stanąć nad brzegiem jeziora przez które mam przejść na ścieżce życiowego powołania i odwrócić się na pięcie, bo przecież głupi nie jestem i wiem, że po wodzie się nie chodzi.
  • Mogę pełen lęku kroczyć przez jezioro jak po cieniutkiej tafli lodu. I modlić się, by nie runąć w otchłań obciążony zbędnym balastem.
  • Mogę wreszcie iść pewnym krokiem jak po suchym lądzie. Mając stałą, solidną wiarę. Oparcie w skale Piotra naszych czasów. Z Jezusem jako fundamentem.
  • A może wreszcie Jezus w swym boskim Miłosierdziu zakrzyknie do mnie wesoło przez fale. Jak do rozbrykanego lecz wciąż kochanego dzieciaka: „Po palikach idioto!” I pozwoli tak przyjść do siebie.