O Grzegorz Molitorys

Grzegorz Molitorys - z wykształcenia: dziennikarz, z zawodu: archiwista, z zamiłowania: bloger i poeta, z powołania: mąż i ojciec.

Po wszystkie dni.

Mt 28,28

Bouveret_Last_Supper

Nie mam się czego lękać, gdy ścieżka życia przemienia się w bolesną drogę krzyżową. Nie mam się czym trwożyć, gdy żegnają się ze mną szyderstwem ostatni przyjaciele. Zbędny jest mój niepokój, gdy do ust biorę ostatni kawałek chleba. Jest trudno – rozsądnie nie zaprzeczam. Głupotą jest zaklinanie rzeczywistości podgwizdując sobie pod nosem „Don’t worry, be happy!”. Jeśli się nawet wszystko wali wokół mnie. Jeśli już w sobie nie mam ani krzty siły do walki, nie mogę jednak zwątpić i upaść na wieczne niepowstanie.

Jezus jest bowiem ze mną. Po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Po to ze mną cierpi, bym nie czuł się porzucony przez wszystkich. Po to ze mną wystawia twarz na oplucia, bym nie skreślił się definitywnie we  własnych oczach, jako ten najgorszy. Po to, bez umiaru, karmi mnie białymi opłatkami Swego Ciała, bym nie uległ głodom nękającym me ciało i nie znajdującym zaspokojenia w czymkolwiek innym na tym świecie. Po to umiera, aby być ze mną, gdy pozostaję już martwy.

Jezus w końcu zmartwychwstaje, by pociągnąć mnie z powrotem do życia.

W tym świętym Triduum Paschalnym życzę wszystkim swoim znajomym i nieznajomym, aby przeżywanie w wierze tych tajemnic męki i zmartwychwstania Jezusa, pozwoliło wam wszystkim zanurzyć się w miłości Bożej. Niech moc płynąca z obecności Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana, przeprowadzi was z wszelkiej ciemności do blasku życia.

Przemienienie

Mt 17, 1-9

sun-203792_1280

Czasami wydaje mi się, że gdybym był świadkiem takich cudów, jakie na własne oczy widzieli Apostołowie, byłoby mi łatwiej w wierze. Gdybym nie musiał wypatrywać twarzy Jezusa w bezdomnym i w białej hostii, lecz zobaczyłbym Jego jaśniejące oblicze, jak na górze Tabor, nie miałbym żadnych wątpliwości. Chociaż jeden mały cud, jedno usłyszane słowo.

Tymczasem Apostołowie mieli Jezusa na co dzień. W momencie próby Golgoty, na nic się zdały doświadczane wskrzeszenia, słyszany głos Ojca z nieba. Jedenastu z dwunastu zwątpiło i dało drapaka. Całkiem spory odsetek. Czy zatem decydującym argumentem stało się dla nich dopiero osobiste spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem? Było może trochę lepiej, lecz ciągle siedzieli zamknięci w wieczerniku. Zastanawiali się też nad powrotem do sieci. Nad rezygnacją z łowienia ludzi, by wieść spokojne życie łowiąc zwyczajnie ryby. Jak rybakom przystało.

Mieli dobre chęci, wiele samozaparcia i determinacji. Nikt tego nie odmówi temu Bożemu Zapaleńcowi – Piotrowi. Jednak nie byli w stanie sami wykrzesać w sobie tyle wiary, tyle mocy, by odważnie zrealizować swoją misję w świecie. Nawet cuda im nie pomogły, które widzieli. Dopiero Duch Święty, który zstąpił na ich otwarte w pokorze serca, dał im moc.

Dlatego nie mam co się martwić, że stoję na gorszej pozycji niż święci. Nie mam co się przekreślać, gdy nie uczę się na własnych błędach i jak słaby grzesznik ulegam tym samym pokusom. Taki już jest los człowieka, że w konfrontacji ze złem nie ma szans, gdy polega tylko na własnych siłach. Najwięksi twardziele i świętoszki zazwyczaj upadają z największym hukiem.

Czy zatem jestem skazany na porażkę? Czy mam zatem odrzucić wszelki normy, bo i tak są one poza moim zasięgiem?

Myślę, że Jezus pozwolił swoim uczniom ujrzeć swoją chwałę, żeby uzmysłowić im, że i oni ( a więc i ja) mogą dostąpić cudu przemiany. Zapraszam Cię Duchu Święty w moje skromne progi. Rozświeć wszystkie zakamarki mego jestestwa. Niech zajaśnieję chwałą jako Twa Świątynia. Nie moją mocą jednakże, bo marnym prochem jestem, który światła już nie daje. Twoją mocą, o Panie. Amen

Każdy z nas jest Mojżeszem

Wj 15, 1-20

7429036760_6de4cca2ce_b

Panie, Tyś Mocą naszą i pieśnią,

Najwyższa chwała Tobie przynależy.

Chryste Panie, Królu Zdobywco

Imię Twe wychwalamy,

Niech triumfu pieśń w świat dziś bieży.

Chwalmy Pana,

Wojownika na schwał!

Chwalmy Pana.

Tylko On jest godzien glorii.

W Jego dłoni nasze zwycięstwo,

Na Twe imię grzmi hymn wiktorii.

Pośród burz wszelakich piekła,

W ciemną noc oddajemy Ci cześć.

Rozdzieliłeś szalejące morze,

By nas z śmierci do życia wieść.

Wszyscy Święci i aniołów krąg

I Zastępy niebieskie wraz krzyczą:

Chwała, dziś chwała niech będzie

niezwyciężonemu Wodzowi!

Tak szumi las podniesionych rąk

Twe Królestwo trwa poprzez wieki.

Pan króluje na wieki wieków

Pan króluje na wieki wieków!