Po wszystkie dni.

Mt 28,28

Bouveret_Last_Supper

Nie mam się czego lękać, gdy ścieżka życia przemienia się w bolesną drogę krzyżową. Nie mam się czym trwożyć, gdy żegnają się ze mną szyderstwem ostatni przyjaciele. Zbędny jest mój niepokój, gdy do ust biorę ostatni kawałek chleba. Jest trudno – rozsądnie nie zaprzeczam. Głupotą jest zaklinanie rzeczywistości podgwizdując sobie pod nosem „Don’t worry, be happy!”. Jeśli się nawet wszystko wali wokół mnie. Jeśli już w sobie nie mam ani krzty siły do walki, nie mogę jednak zwątpić i upaść na wieczne niepowstanie.

Jezus jest bowiem ze mną. Po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Po to ze mną cierpi, bym nie czuł się porzucony przez wszystkich. Po to ze mną wystawia twarz na oplucia, bym nie skreślił się definitywnie we  własnych oczach, jako ten najgorszy. Po to, bez umiaru, karmi mnie białymi opłatkami Swego Ciała, bym nie uległ głodom nękającym me ciało i nie znajdującym zaspokojenia w czymkolwiek innym na tym świecie. Po to umiera, aby być ze mną, gdy pozostaję już martwy.

Jezus w końcu zmartwychwstaje, by pociągnąć mnie z powrotem do życia.

W tym świętym Triduum Paschalnym życzę wszystkim swoim znajomym i nieznajomym, aby przeżywanie w wierze tych tajemnic męki i zmartwychwstania Jezusa, pozwoliło wam wszystkim zanurzyć się w miłości Bożej. Niech moc płynąca z obecności Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana, przeprowadzi was z wszelkiej ciemności do blasku życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.