O Grzegorz Molitorys

Grzegorz Molitorys - z wykształcenia: dziennikarz, z zawodu: archiwista, z zamiłowania: bloger i poeta, z powołania: mąż i ojciec.

To nie jest prywatna sprawa.

2 Sm 6,18n

  • Król Dawid jest przepełniony radością. Tańczy przed Arką Przymierza, którą uroczyście wnosi do swojego miasta. Wie, że niejako przyjmuje samego Boga w gościnę. Zaprasza Go nie tylko do Jerozolimy, ale do swojego życia. Gościnność wobec tak zacnego Gościa domaga się hojnego przyjęcia. Dlatego co sześć kroków składa w ofierze wołu i tuczne cielę. Dziś mnie przeraża ta krwawa jatka. Muszę mieć na uwadze mentalność ówczesnych ludzi. Tak liczne ofiary sporo z pewnością kosztowały. Ofiarodawca zatem musiał być pewny sensu tego, co robi. Musiał odczuć dobitnie, że to nie zabawa, ale poważna sprawa. Że Bóg, któremu składa ofiary, jest Panem życia i do Niego tak naprawdę wszystko należy. Czy dziś moneta, którą żona rzuca na tacę (do szafarzy przy ołtarzu nikt nie podchodzi z koszyczkiem) ma taką samą dla mnie wymowę?
  • Dawid nie poprzestaje na składaniu ofiar Bogu. Zaprasza na powitalną ucztę cały naród. Wszak oni też należą do Pana. Chociaż jest królem, w pełni utożsamia się z narodem wybranym przez Pana. Jest jednym z nich. Ma tylko więcej powierzonych dóbr w zarządzanie od Pana wszystkiego. Dlatego tymi dobrami się dzieli. Ze szczodrością. To takie ówczesne 500+, które wcale nie jest kupowaniem poparcia, ale prawidłowym odczytaniem swego miejsca w społeczeństwie.
  • Jezus przypomina mi, że nie mogę Go mieć wyłącznie dla siebie. Wiara nie jest moją prywatną sprawą. Przeżywam ją bowiem jednocześnie z całym nowym Ludem Bożym – Kościołem. Nawet gdy w intymnej ciszy, jak Maryja i Jego bracia, przywołuję Go do siebie, by rzucić Mu się w ramiona, dobrze jest sobie uświadomić, że w tych otwartych ramionach są już nieprzeliczone tłumy. Również moi wrogowie. Gdy z żarliwością proszę Jezusa o wysłuchanie prośby, zaspokojenie potrzeby, uzdrowienie choroby, moje żałosne jęki są tylko jedną kroplą w oceanie próśb. Gdy burza na morzu zostaje uspokojona, czy pojedyncza kropla nie ma powodów, by czuć się ukojoną?
  • Jezus poucza mnie, że mam w modlitwie przywoływać Ojca naszego, a nie mojego. Przypomina mi też, że mam całe mnóstwo braci i sióstr. To nie ode mnie jednak zależy, kogo uznam za członka tej rodziny. To nie tylko ci, z którymi potrafię się dogadać. Ba! To nie tylko wierzący-praktykujący. Wszak żyć w zgodzie z własnym sumieniem i czynić dobro, a więc wypełniać wolę Bożą, zdarza się każdemu człowiekowi. Nawet muzułmaninowi i homoseksualiście. Zaprzeczysz?

1. czytanie (2 Sm 6, 12b-15. 17-19)

Czytanie z Drugiej Księgi Samuela

Poszedł Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską wśród radosnych okrzyków i grania na rogach.

Przyniesioną więc Arkę Pańską ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary biesiadne. Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar biesiadnych, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i po placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów.

Ewangelia (Mk 3, 31-35)

Prawdziwa rodzina Jezusa

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie».

Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

Zdobywcy i ich Sojusznik

  • 2 Sm 5,6Zdobywanie Królestwa niebieskiego jest jak szturm na niezdobytą twierdzę. Trzeba mieć odwagę króla Dawida, by nie zwątpić przed ogromem zadania. Wróg, a jest nim szatan, szydzi ze mnie, że odepchną mnie z tej podjętej ścieżki nawet ślepi i kulawi. I ma rację, gdyż marny ze mnie wojownik. Sam błąkam się przez życie jak niewidomy i bez przerwy potykam się na tej drodze.
  • Jestem jak owi uczeni w Piśmie. Byli oni zawistni, bo Jezus okazał się większym autorytetem niż oni. Byli chytrzy i perfidni, gdyż zdecydowali się zdyskredytować Mistrza, byle tylko nie tracić swojej klienteli. Nienawiść zaślepiała ich i sprawiała, że w sporze posuwali się do absurdalnych argumentów. Ileż razy i mnie dotykają podobne wady. Ulegam bowiem pokusom, które są jak celne strzały wzbraniających mi dostępu do nieba.
  • Musiałbym być głupcem, jeżeli pomimo tych ran dalej polegał wyłącznie na swych siłach. Szybko bym się wykrwawił. Rozsądek podpowiada mi poszukiwanie mocnego sojusznika. Mocniejszego niż przeciwnik stojący mi na drodze. W obliczu wroga rozsądnym jest zewrzeć swoje siły. Stanąć do walki ramię w ramię z bratem. Tam gdzie są rozłamy, przeciwstawne sądy, frakcje, skłócenie, tam porażka szyderczo zagląda prosto w twarz.
  • Niezwyciężonym sojusznikiem i wybitnym strategiem danym przez Boga jest Duch Święty. Odrzucić Jego wskazówki, by straceńczo walczyć wedle własnego planu to niewybaczalny błąd. Kto sam, bez pomocy braci i wbrew decyzjom Głównodowodzącego rusza na uzbrojonego po zęby przeciwnika, ten właściwie jest już martwy.

Ewangelia (Mk 3, 22-30)

Chrystus przeciw Szatanowi

Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: «Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy».

Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego».

Pełny zasięg Ewangelii

  • Za Jezusem ciągnie wielkie mnóstwo ludzi. Już nie tylko z Galilei, Judei, okolic Tyru i Sydonu. Imię Jezus pojawia się na ustach ludzi od Hawajów po Patagonię. Przedstawiciele chyba wszystkich narodów pod słońcem spragnieni są Ewangelii. Jezus zaprasza do siebie. Przyjdźcie do Mnie wszyscy – woła każdego dnia. Idźcie i głoście – daje nam polecenie. Dlatego Kościół podejmuje trud ewangelizacyjny, by Dobra Nowina, jak prąd czy internet, dotarła pod każdą strzechę. By Królestwo Boże obejmowało swym zasięgiem większy obszar niż telefonia komórkowa.
  • W zapale wiary stajemy się niejako zachłanni. Wyobrażamy sobie, że Jezus stanie się dla nas cudownym panaceum na wszelkie choroby i zło. Zasypujemy Go całą masą próśb, życzeń i niespełnionych pragnień. Nawet takich, których nie ośmielilibyśmy napisać w liście do świętego Mikołaja. Wydaje się, że pochwycenie Jezusa, uchwycenie się Go z całej siły, będzie jak główna wygrana w totolotku. Wraz z Jezusem znikną wszelkie bolączki i problemy. Jezus jest moim Królem – drżyjcie wszyscy moi wrogowie ziemscy i duchowi! Wznosząc wysoko ręce w modlitwie uwielbienia upajamy się zwycięstwem nad wszelkimi pokusami.
  • Lecz wtedy pokusy mimo wszystko przychodzą. Wśród próśb znajdujemy i takie, które ciągle są niewysłuchane. Na modlitwie zamiast cudownego duchowego odlotu odczuwamy posuchę, noc wiary, pustkę… Jezus niejako wyrywa się z ramion i wsiada do osobnej łódki. Stwarza dystans.
  • Przypomina w takim momencie, że jest po trzykroć święty. Jest transcendentny. Jego sacrum jest czymś oddzielonym, odseparowanym od naszego profanum. On nie chce i nie będzie talizmanem szczęścia, podkową przynoszącą szczęście, dobrą wróżką. On jest Bogiem, alfą i omegą, początkiem i końcem. Pragnie być celem naszego życia, a nie środkiem do uczynienia życia takim, jakim chcemy.