Wątpisz? Proś, a otrzymasz. Potwierdzenie swojej wiary otrzymał Jan. Otrzymać mogę i ja. Oraz ty.
Zwątpienie zazwyczaj rodzi się z dwóch powodów. Pierwszy, to poczucie nieobecności Boga. Duchowa oschłość, niewysłuchane modlitwy. Po prostu, jak grochem o ścianę. Drugi zaś to zniechęcenie spowodowane błędnym obrazem Boga. Bóg bezlitosny sędzia, rzucający przykazaniami i postami, jak kłodami pod nogi.
Jan Chrzciciel wskazując Jezusa jako Mesjasza, być może spodziewał się, że będzie On zwielokrotnieniem jego misji. Jeszcze bardziej surowy, jeszcze głośniej grzmiący, jeszcze bardziej oderwany od grzesznego świata. Pan prostuje tę wizję ukazując Swoje prawdziwe oblicze i Swoją autentyczną misję na ten czas. Boże Miłosierdzie.
Jestem chrześcijaninem. Nazwa te nie pochodzi od słowa chrzest. Jej źródłosłowem jest termin Chrystus. Chrześcijanin to człowiek Mesjasza. To wręcz mały Chrystus. Zatem i ja zobowiązany jestem do ogłaszania światu Jezusa, prawdy o Nim, uczynkami miłosierdzia.
Pierwsi uczniowie Jezusa szokowali świat promieniującą wokół miłością. Garnęli się zatem do nich wszyscy spragnieni prawdziwie ludzkiego traktowania. Prawdziwego braterstwa, równości i wolności. Ilość wyznawców Jezusa wzrastała jak śnieżna kula.
Dziś te wartości coraz rzadziej kojarzą się z Kościołem. Coraz mniejszy jest bowiem procent chrześcijan żyjących duchem miłosierdzia. Coraz słabsze świadectwo. Raczej dajemy podstawy błędnych wyobrażeń Boga. Już widzę jak moja naburmuszona mina zachęca do rzucenia się w ramiona Księcia Pokoju.
Święta coraz bliżej. W naturalny sposób wszyscy wobec siebie starają się być cieplejsi. Sukces odnosi Szlachetna Paczka. Wigilijne dzieło pomocy. Puste miejsce przy stole, które coraz częściej zajmuje samotny sąsiad.
To, co widziałem i słyszałem u Ciebie Jezu, niech inni doświadczają we mnie i wokół mnie.


