Wytrwałość

33 Niedziela zwykła rok C

sm_goldenhair.jpg

 

Jak bardzo wiele brakuje mi do człowieka nadziei. A przecież tylko człowiek przepełniony autentyczną nadzieją, wolny będzie od lęku i będzie miał odwagę do dawania świadectwa. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Przytłoczony własnymi słabościami i ograniczeniami, wciąż boję się, że mogę utracić to, co jeszcze mi zostało. Że nieprzemyślanym słowem lub gestem zniechęcę do siebie innych. Że czyjaś krytyka obedrze mnie z reszty poczucia godności. Że nieprzewidziany wydatek pozostawi pustkę w portfelu. Że bezsensowny zakaz pozbędzie mnie ojcowskiego autorytetu. Że ślęczenie nad marudzącym nad lekcjami synem pozbawi mnie wolnego czasu. Wymieniać tych lęków mogę w nieskończoność. Tylko w lęki jestem bogaty.

A przecież każdy włos na mojej głowie jest policzony i cenny w oczach Pana. Jak wszystko co w moje ręce złożył Bóg na drodze życiowego powołania. Również krzyż słabości i lęków, który mam nieść wytrwale, choć ciąży niemiłosiernie. Jezus gotów jest nieść go razem ze mną. Jak Szymon z Cyreny. Bylebym tylko, wbrew lękom i broczącym krwią ran, nie ustawał w drodze do celu.

Tylko w ten sposób – przez wytrwałość – nie dam się przygwoździć gdzieś po drodze. Bez sensu. Tylko w ten sposób złe wiadomości nie ogłuszą mnie. A każdy dzień, nawet ten ostatni, nie będzie końcem świata, ale początkiem czasu łaski.

Czyż Bóg nie weźmie w obronę?

 Sobota w 32 tygodniu zwykłym.


Udziel mi Panie pomocy w ucisku, bo próżna jest pomoc ludzka. Marnie bowiem wychodzę, gdy na własną rękę próbuję nad wszystkim zapanować. A już zupełnie wychodzę na głupca, gdy chowam głowę w piasek. Lub udaję, że pada deszcz, gdy wróg pluje mi w twarz.
Wdowa z dzisiejszej przypowieści uczy mnie rozsądku w obliczu zbyt trudnych kłopotów. Nie zadowala się półśrodkami. Konsekwentnie szuka pomocy u najlepszego fachowca w sprawie.

A któż zna lepszego obrońcę niż Bóg? Ja osobiście polecam. Sprawdzony i niedrogi.

Czy jednak starczy mi tej wiary, gdy przyjdzie?

Abyście nie utracili.

Piątek w 32 tygodniu zwykłym.

6757871357_f3f060a40c_b.jpg

 

Zabezpieczenie środków finansowych na dzień dzisiejszy i przyszłość, to jeden z głównych motorów działania. I jedno z głównych źródeł życiowych stresów. Wszak po to wpierw się uczyłem, a teraz pracuję, by otrzymać wystarczającą zapłatę. Nie zawsze jest to możliwe, więc konieczna jest umiejętność racjonalnego gospodarowania tym, co  posiadam. Szastanie pieniędzmi na prawo i lewo może jest przyjemne, ale źle świadczy o człowieku. Tak postępują tylko lekkoduchy, albo złodzieje. Nie chcę być tak klasyfikowany więc oszczędzam i pomnażam.

To prawo dotyczy nie tylko kasy. Zabezpieczać muszę wszelką wartość, którą w trudzie zdobyłem. Począwszy od życia i ciała – tu postępuję rozsądnie, gdy dbam o zdrowie. Cennym kapitałem jest również rodzina. Zaniedbanie jej, to początek kryzysu, który niejednego doprowadził do bankructwa.

Odzyskanie utraconej wolności w postaci Ojczyzny zajęło Polakom 123 długich i trudnych lat. Brak patriotyzmu i solidarności narodowej, to jak trwonienie dorobku wielu pokoleń.

I w końcu wartości duchowe. Gdy zostawiam je na boku, staję się wewnętrznie martwy. Leżę wtedy jak cuchnąca padlina i czekam, aż rozdziobią mnie sępy i inne ptactwo.