Bez wytchnienia

Środa w 33 tygodniu zwykłym.

dancing-rock-concert-crowd.jpg

 

To musi być niezła balanga i nieziemski “power”. Tam w niebie. Gdy przypominam sobie własne wesele, nie mogę się nadziwić, jak byłem w stanie przetańczyć całą noc. I to po męczącym i jakże emocjonującym dniu. Nie pamiętam większej energii i radości jak właśnie w tamtej chwili. Na szkolnych dyskotekach, czy sylwestrach, jeśli już byłem, zazwyczaj podpierałem ściany. Tymczasem wtedy szczęście dodało mi siły i ochoty na całą noc. Taniec, śmiech, śpiew. Nie potrzebował nikt żadnych dopalaczy, ani nawet alkoholu, by bawić się nieziemsko. Do samego rana.

Tymczasem w niebie jeszcze większy entuzjazm trwa na wieki. Bez wytchnienia dniem i nocą. Nawet starcy z werwą do pozazdroszczenia przez sportowców, zrywają się, padają i oddają pokłony rzucając wieńcami. Istny breakdance! Kosmiczny show przed Bogiem. I wcale nie jest to tania rozrywka, jak dyskoteka w wiejskiej remizie. Lecz wesele wesel; pieśń nad pieśniami.

Czy potrafię sobie wyobrazić taką radość? Nie potrzebuję. Wszak jestem zaproszony wraz z tobą na tę imprezę. I ścian do podpierania tam nie będzie. A radość i szczęście dadzą mi sił na całą wieczność.

Alleluja!

Zejdź szybko

Wtorek w 33 tygodniu zwykłym.


Słyszałem taką anegdotę, że był ponoć ksiądz, który w zapale kaznodziejskim pomylił się i przeczytał: Zacheuszu, zejdź z krzyża! Wzbudził tym pewną wesołość. Ja jednak w tym zdaniu wyczuwam pewien sens.

By dostrzec i być dostrzeżonym, trzeba wychylić nosa zza bezpiecznego muru. Trzeba wyjść przed szereg obojętnego tłumu. A jeszcze lepiej, jak Zacheusz, wspiąć się w górę. Bardzo często jednak, tym najbliższym drzewem, które ma posłużyć za odskocznię do nieba jest mój krzyż. Bolesna drabina, która jest drzazgą w oku, cierniem raniącym własne ego, balastem przetrącającym urojone skrzydła.

Ale tylko tam, na krzyżu, wzrok Jezusa może spojrzeć inaczej niż zwykle. Nie będzie to pełne żalu spojrzenie z góry, z wysokości tronu krzyża. Ojcze, przebacz mu, bo nie wie co czyni. Lecz spojrzenie pełne zapraszającej miłości. Dziś ze mną będziesz w raju.

Bylebym tylko na to drzewo wspinał się w poszukiwaniu Jezusa. Wielu jest bowiem takich, którzy wspinają się w górę, po karkach innych, albo i po trupach, by być dostrzeżonym. Lecz nie szukają wzrokiem spojrzenia Pana, lecz podziwu tłumu falującego u ich stóp.

Ja też wypatruję kciuków w górę, choć ten blog piszę nie dla własnej chwały. Obym szukał w górze Jezusowego zaproszenia na ucztę, a nie skończył na drzewie. Drzewo to bowiem nie jest celem, lecz drogowskazem. Przystankiem przed radosnym spotkaniem. Ślepym zaułkiem jest zatrzymywanie się na krzyżu. Czerpanie przyjemności z użalania się nad sobą. Afiszowanie się własnym bólem. W ten sposób najłatwiej przywiązać się do drzewa i na nim pozostać. Jak Judasz.

Żebym przejrzał.

Poniedziałek w 33 tygodniu zwykłym

gold-1022229_1280.jpg

 

Każdy chyba zna motyw o złotej rybce. Może nawet się nam śni lub marzy. Zasadniczy problem tkwi w tym, że jeśliby taka bajeczna rybka wpadła w nasze ręce, ma ona do zaoferowania spełnienie TYLKO trzech życzeń. I na co się zdecydować? Cokolwiek się wybierze, nie będzie to szczęśliwy wybór. Taki morał przynoszą bajki i kawały.

Pragnień jest bowiem nieskończenie wiele, które cisną się do głowy, za każdym razem, gdy otworzy się im furtkę marzeniem. Nawet w raju, Adam i Ewa dali się skusić pragnieniem, by być jak Bóg. Pomimo tego, że niczego im w życiu nie brakowało.

Dziś Jezus, prawie jak złota rybka, pyta się mnie: “Co chcesz, abym ci uczynił?”. Tylko jedno życzenie? To nie fair! chciałoby się zakrzyknąć. Ale nie czas na to wobec tak istotnego pytania. Od odpowiedzi zależy wszak wiele.

Prosić o pieniądze? Jest tyle rzeczy do kupienia, że każda kwota szybko okazuje się zbyt mała. To zły wybór – rodzący lęk i chciwość we własnym sercu, a zazdrość u innych. Prosić o zdrowie? Znam wielu chorych, którzy dopiero dotknięci chorobą odnaleźli sens życia i prawdę o sobie i innych. Znam też wielu tryskających zdrowiem osiłków – silnych, a głupich. Zdrowie i tężyzna na nic sensownego im się nie przydaje. Prosić jak Salomon o mądrość? Zazwyczaj ludzie mądrzy cierpią więcej od innych, gdyż dostrzegają wiele spraw, których inni błogo sobie nie uświadamiają. Niejednokrotnie dotyka też ich samotność, gdyż większość ludzi unika jak ognia przebywania z mądrzejszymi od siebie. Prosić o miłość? Miłość ludzka w najlepszym wypadku trwa tylko do śmierci. Takich szczęśliwców i tak dręczy niepokój, że to szczęście może nie trwać dalej, a i o zazdrość nietrudno. A miłość Boga? Czy jest sens “marnować” jedyne życzenie o coś, co jest pewniejsze niż 2+2=4?

Dlatego za niewidomym zakrzyknę: Panie, żebym przejrzał! Żebym wreszcie mógł Cię zobaczyć przy sobie i w sobie samym. Żebym wreszcie zobaczył wszystkie bogactwa, jakie mam. Żebym zobaczył, po co te siły i  zdrowie, gdy jeszcze je mam. Żebym przejrzał sens choroby, gdy już przyjdzie. Żebym na kartach Pisma Świętego zobaczył wszystkie mądre rady, jakie mi dajesz. Właśnie mnie i właśnie teraz. I żebym dostrzegł wszystkich tych, których mi dajesz do pokochania. I tych, przez których pozwalasz mi doświadczyć własnej miłości.

Panie! Jezusie, Synu Dawida! Ulituj się nade mną i otwórz moje ślepe oczy.