By oświecić to, co w mroku i cieniu

Łk 1, 78b-79

Na bożonarodzeniowej choince skrzą się lampki. Światełka odbijają się od szklanych bombek, oświetlając pomieszczenie barwnymi plamami. Ich blask jest niczym w porównaniu z żarem wschodzącego słońca. Podobnie nasza dobroć i otwartość na drugiego człowieka, która w wigilijny wieczór wznosi się na szczyty swoich możliwości, jest niczym w porównaniu z olbrzymią miłością Jezusa, który przychodzi na świat, aby się nam oddać całkowicie. Spoglądając na Dzieciątko złożone w żłobie, instynktownie pragniemy Je chronić, otoczyć ciepłem, przytulić. Tyle w nas tkliwości, gdy nucimy Mu kołysanki. Niech te uczucia i te pragnienia rosną w sercu, za każdym razem, gdy rodzi się tam jakiekolwiek pragnienie dobra, przebaczenia, służby. Gdy pogrążone w mroku i cieniu śmierci człowieczeństwo odkrywa w sobie pokłady miłości, walczmy o to Życie, które się znów rodzi. Tego sobie i Wam wszystkim z całego serca życzę.

Wesołych Świąt!

Żebym przejrzał.

Poniedziałek w 33 tygodniu zwykłym

gold-1022229_1280.jpg

 

Każdy chyba zna motyw o złotej rybce. Może nawet się nam śni lub marzy. Zasadniczy problem tkwi w tym, że jeśliby taka bajeczna rybka wpadła w nasze ręce, ma ona do zaoferowania spełnienie TYLKO trzech życzeń. I na co się zdecydować? Cokolwiek się wybierze, nie będzie to szczęśliwy wybór. Taki morał przynoszą bajki i kawały.

Pragnień jest bowiem nieskończenie wiele, które cisną się do głowy, za każdym razem, gdy otworzy się im furtkę marzeniem. Nawet w raju, Adam i Ewa dali się skusić pragnieniem, by być jak Bóg. Pomimo tego, że niczego im w życiu nie brakowało.

Dziś Jezus, prawie jak złota rybka, pyta się mnie: “Co chcesz, abym ci uczynił?”. Tylko jedno życzenie? To nie fair! chciałoby się zakrzyknąć. Ale nie czas na to wobec tak istotnego pytania. Od odpowiedzi zależy wszak wiele.

Prosić o pieniądze? Jest tyle rzeczy do kupienia, że każda kwota szybko okazuje się zbyt mała. To zły wybór – rodzący lęk i chciwość we własnym sercu, a zazdrość u innych. Prosić o zdrowie? Znam wielu chorych, którzy dopiero dotknięci chorobą odnaleźli sens życia i prawdę o sobie i innych. Znam też wielu tryskających zdrowiem osiłków – silnych, a głupich. Zdrowie i tężyzna na nic sensownego im się nie przydaje. Prosić jak Salomon o mądrość? Zazwyczaj ludzie mądrzy cierpią więcej od innych, gdyż dostrzegają wiele spraw, których inni błogo sobie nie uświadamiają. Niejednokrotnie dotyka też ich samotność, gdyż większość ludzi unika jak ognia przebywania z mądrzejszymi od siebie. Prosić o miłość? Miłość ludzka w najlepszym wypadku trwa tylko do śmierci. Takich szczęśliwców i tak dręczy niepokój, że to szczęście może nie trwać dalej, a i o zazdrość nietrudno. A miłość Boga? Czy jest sens “marnować” jedyne życzenie o coś, co jest pewniejsze niż 2+2=4?

Dlatego za niewidomym zakrzyknę: Panie, żebym przejrzał! Żebym wreszcie mógł Cię zobaczyć przy sobie i w sobie samym. Żebym wreszcie zobaczył wszystkie bogactwa, jakie mam. Żebym zobaczył, po co te siły i  zdrowie, gdy jeszcze je mam. Żebym przejrzał sens choroby, gdy już przyjdzie. Żebym na kartach Pisma Świętego zobaczył wszystkie mądre rady, jakie mi dajesz. Właśnie mnie i właśnie teraz. I żebym dostrzegł wszystkich tych, których mi dajesz do pokochania. I tych, przez których pozwalasz mi doświadczyć własnej miłości.

Panie! Jezusie, Synu Dawida! Ulituj się nade mną i otwórz moje ślepe oczy.