Krokodyl czy mucha?

Wpierw przeczytaj Mt 11,20-24

Crocodile_in_Kachikali_kevinzim

Jak myślisz, które zwierzę jest groźniejsze? Krokodyl, czy mucha, która brzęczy koło ucha? Oczywiście, że ten owad, gdyż jego złośliwe bzykanie irytuje mnie właśnie tu i teraz. A krokodyla mogę sobie co najwyżej wygooglować i dopóki nie muszę drukować jego zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, może mi nawet służyć jako oryginalna tapeta na pulpit, lub tło do cytatu biblijnego.

Z pewnością mucha, która mnie drażni, nie ma złych intencji. Nie uwzięła się na mnie. Jej celem nie jest moja dziurka w nosie, lecz poszukuje czegoś do skonsumowania. Lub innej muszki do figlowania. Najprawdopodobniej skończy jednak pod moim papciem. I zakończy swój marny żywot.

Przyjąłem Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela. Zaprosiłem do swojego życia, by być blisko Niego. Zamiast oddawać Mu chwałę i rozszerzać w świecie Królestwo Boże irytująco grzeszę, marudzę i roznoszę zarazki grzechów. I robię to w kółko, pomimo ostrzegawczych machnięć i upomnień. Jak natarczywa mucha.

Biada mi, jeśli nie zacznę żyć z godnością jak przystało na Bożego współdziedzica. Bo mój kres może nadejść szybciej niż krokodyla na fotce powyżej. I wcale nie z powodu mściwej natury Boga, lecz z powodu własnego chorobliwego podążania za smrodem. Gorzej niż sodomita.

Patrz w drugą stronę!

Wpierw przeczytaj Iz 1,10-17

Sky Mountain Green Dolomites Prato Clear Clouds

Jest takie przysłowie: „Kto z kim przestaje, takim się staje.” Również Biblia nam podpowiada, że tam skarb nasz, gdzie serce nasze. Wielokrotnie mamy bardzo dobre intencje, chcemy być wierni w miłości Pana. Ale zamiast przestawać z Nim jak najdłużej, na modlitwie, w lekturze Słowa Bożego i w uczynkach miłosierdzia, mimowolnie zaczynamy tropienie zła. Pal licho, jeśli wypatrujemy zła w sobie w szczegółowym rachunku sumienia. Ale my stajemy się ekspertami w szukaniu działania Złego wokół siebie. Jesteśmy tak skrupulatni, że chcąc ugasić ogień, całą parę wsadzamy, by dmuchać na zimne. Demonizujemy zabawki i kreskówki, podejrzliwie spoglądamy na chińskie i indyjskie produkty, każdy imigrant to potencjalny terrorysta, każdy szwędający się młodzieniec to narkoman, każdy polityk opozycji to wcielony Antychryst…

Również czytając i oglądając wiadomości, koncentrujemy się na dramat, nieszczęściach i katastrofach. Od najmłodszych lat synonimem dobrego kina i książki jest wartka akcja pełna walk, pościgów, zbrodni i mrocznych tajemnic.

Zło ciągle przed oczami. Kto z kim przestaje, takim się staje. Wyczuleni na zło, radykalizujemy się w walce z nim. Bez oporów wyrywamy dobre kłosy razem z chwastem. Wieszcząc koniec świata, szykujemy się do zwycięskiej krucjaty.

W czasie ostatnich rekolekcji otaczała nas cudowna atmosfera przepełniona dobrocią i miłością. Z olbrzymim wzruszeniem obserwowałem jak ludzie wokół mnie cudownie się przemieniali. Ich twarze łagodniały i stawały się coraz piękniejsze. Radość promieniowała wokoło. Gdyż przez te kilkanaście dni wszyscy skoncentrowaliśmy się na tym co dobre. Nasz wzrok, zwłaszcza mój, skupił się nie na wadach, słabościach, niedogodnościach, ale na miłosiernym spojrzeniu Chrystusa.

Zło tylko dobrem zwyciężę. Niech w końcu przestanę się skupiać na tej pustej połowie szklanki, ale niech zachwycę się tą krystaliczną wodą, którą daje mi Pan. I niech ugaszę nią ogień wokół mnie i we mnie samym. I zaspokoję swoję pragnienie.

Świat jest piękny i ludzie są wspaniali. Alleluja!

Nie jestem prorokiem

Wpierw przeczytaj: Am 7,12-15

Egypt Luxor Flock ShepherdW czasie rekolekcji, naszło mnie ogromne pragnienie, by zjeść porządny bigos. W domu na takie specjały zbyt często nie mogę liczyć, gdyż moja żona, jako kucharka preferuje bardziej wykwintne lub szybsze specjały. Ale w Koniakowie? Westchnąłem tylko, wyraziwszy przed przyjaciółmi swoje pragnienie. Jaka zatem była wielka moja radość, gdy za parę godzin na stołach zmaterializowała się moja zachcianka. Nałożyłem sobie pełny talerz i pochłonąłem jego zawartość w mgnieniu oka. Boże jesteś wielki, że tak mi dogadzasz! Bigos był wspaniały więc rzuciłem się na drugi talerz dokładki. Ponieważ miłośników kapusty z mięsem nie było aż tak wielu, zwłaszcza wśród kobiet i dzieci ( a w sumie stanowią one zdecydowaną większość Domowego Kościoła) poprosiłem kuchnię, by to co zostało, trafiło na stoły również na kolację. I znów powtórzyło się moje szczęście. Choć drugi czubaty talerz znikał już dużo wolniej. W przeciwieństwie do obwodu mojego brzucha. Na pytanie kucharek czy jutro też mają mi podać resztki pysznego bigosu, grzecznie odmówiłem.

  • Tak to już w życiu jest, że to co pyszne szybko się przejada.
  • Nie na darmo pycha jest pierwsza na liście grzechów. Pociąga za sobą kolejne przewiny i jest chyba najbardziej uciążliwa dla innych. Działa poniżająco przez cały czas. Jak wielogodzinne policzkowanie. Szybko chcemy pozbyć się towarzystwa człowieka pysznego.
  • We fragmencie proroctw Amosa w kilku zdaniach zarysowane są sylwetki dwóch sług bożych. Pyszny kapłan Amazjasz chce przegnać z królewskiej świątyni biednego proroka Amosa – imigranta z Judy, najemnego pasterza. Jak takie coś może wchodzić w jego kompetencje!
  • Niestety nierzadko przybieram pozę Amazjasza. Jestem dumnym animatorem, który wielokrotnie przeczytał całe Pismo Święte, przeżył dziesiątki rekolekcji, prowadzi genialny blog z rozważaniami biblijnymi. Jestem kimś więc z łatwością dostrzegam gorszych, słabszych głupszych od siebie – pseudo-katolików. (Błagam was o przebaczenie) Podobnych mnie zawodowców jest tak wielu.
  • Kapłani, którzy z racji świętych namaszczeń tęsknią skrycie za czasami, gdy księży całowano po rękach i nazywano czcigodnymi dobrodziejami.
  • Księża, którzy wszystko muszą mieć pod własną kontrolą, bo przecież tylko oni zrobią to dobrze, a świeccy mają być posłusznymi owieczkami bijącymi brawo i rzucającymi hojne datki.
  • Charyzmatycy, którzy czują się wyśmienicie w otoczeniu rozentuzjazmowanych tłumów spijających każde słowo z ich ust jak najczystsze proroctwa. Jeżdżących za nimi jak wierni kibice za swoim klubem. Kupujących wszystkie nowe książki i filmy video.
  • Katoliccy blogerzy i vlogerzy, którzy skrupulatnie liczą każdego dnia liczbę lajków i nowych subskrypcji.
  • Poważne matrony z parafialnych kółek, które z pogardą patrzą na zepsute młodsze pokolenia.

Tymczasem Pan lubi się posługiwać tym co głupie i słabe w oczach tego świata. Pan wybiera Amosa, tego obcokrajowca, który nacina sykomory, aby skruszył pyszne serce Amazjasza.