
Jest takie przysłowie: „Kto z kim przestaje, takim się staje.” Również Biblia nam podpowiada, że tam skarb nasz, gdzie serce nasze. Wielokrotnie mamy bardzo dobre intencje, chcemy być wierni w miłości Pana. Ale zamiast przestawać z Nim jak najdłużej, na modlitwie, w lekturze Słowa Bożego i w uczynkach miłosierdzia, mimowolnie zaczynamy tropienie zła. Pal licho, jeśli wypatrujemy zła w sobie w szczegółowym rachunku sumienia. Ale my stajemy się ekspertami w szukaniu działania Złego wokół siebie. Jesteśmy tak skrupulatni, że chcąc ugasić ogień, całą parę wsadzamy, by dmuchać na zimne. Demonizujemy zabawki i kreskówki, podejrzliwie spoglądamy na chińskie i indyjskie produkty, każdy imigrant to potencjalny terrorysta, każdy szwędający się młodzieniec to narkoman, każdy polityk opozycji to wcielony Antychryst…
Również czytając i oglądając wiadomości, koncentrujemy się na dramat, nieszczęściach i katastrofach. Od najmłodszych lat synonimem dobrego kina i książki jest wartka akcja pełna walk, pościgów, zbrodni i mrocznych tajemnic.
Zło ciągle przed oczami. Kto z kim przestaje, takim się staje. Wyczuleni na zło, radykalizujemy się w walce z nim. Bez oporów wyrywamy dobre kłosy razem z chwastem. Wieszcząc koniec świata, szykujemy się do zwycięskiej krucjaty.
W czasie ostatnich rekolekcji otaczała nas cudowna atmosfera przepełniona dobrocią i miłością. Z olbrzymim wzruszeniem obserwowałem jak ludzie wokół mnie cudownie się przemieniali. Ich twarze łagodniały i stawały się coraz piękniejsze. Radość promieniowała wokoło. Gdyż przez te kilkanaście dni wszyscy skoncentrowaliśmy się na tym co dobre. Nasz wzrok, zwłaszcza mój, skupił się nie na wadach, słabościach, niedogodnościach, ale na miłosiernym spojrzeniu Chrystusa.
Zło tylko dobrem zwyciężę. Niech w końcu przestanę się skupiać na tej pustej połowie szklanki, ale niech zachwycę się tą krystaliczną wodą, którą daje mi Pan. I niech ugaszę nią ogień wokół mnie i we mnie samym. I zaspokoję swoję pragnienie.
Świat jest piękny i ludzie są wspaniali. Alleluja!