Winnica

Wpierw przeczytaj: Iz 5,1-7, Mt 21,33-46

Vineyard_Sunset_(14920604135)

Winnica  – ogród rozkoszy, słodyczy i radości. Pan bierze mnie i ciebie w swoje dłonie z takimi samymi uczuciami jak wtedy, gdy sięgam po kiść przepysznych winogron. Moje z nim obcowanie – czyli wiara – to uczta.

Zapoznając się z podanymi nam przez Kościół fragmentami Pisma Świętego, pierwszą reakcją zazwyczaj jest uderzenie się w piersi. Oczywiście, że jestem wśród tych nieuczciwych dzierżawców, którzy chcą sobie przywłaszczyć to, co do nich nie należy. Chcę być wyłącznym panem winnicy swego życia. To moje życie i mam niekłamane prawo robić z nim co mi się żywnie podoba! Klechom, politykom, starszym, rodzicom… wara od tego! Tak dobrze znana jest ta śpiewka, że chcę dziś zwrócić uwagę na coś innego.

Czytając Biblię zazwyczaj wyczekuję karcącego głosu Boga. Sięgam po Słowo Boże i od razu wyciągam rękę po karcący cios linijką po łapach. To prawda, że Ojciec niebieski upomina i karci. Ale, jak każdy rodzic, przede wszystkim kocha swoje dziecko i troszczy się o niego. Boża miłość do mnie jest niewyobrażalna i bez granic. I nawet jeśli zdarza mi się ten słodki dar odrzucić od siebie, jak kamień uznany przez budujących za nieprzydatny, to ciągle może się on stać fundamentem czegoś wspanialszego!

Może warto, od czasu do czasu, przestać z góry zakładać, że niebo jest poza moim zasięgiem i przygotowuję się do czyśćca? Może warto na moment przestać bić się w piersi, by wyciągnąć ręce do kochanego Ojca, mego Przyjaciela? Czas wydać słodkie owoce miłości. Niech uczta trwa!

 

Samarytanie

Wpierw przeczytaj: Łk 9,51-56

refugees

Samarytanie byli kimś obcym dla prawowiernych żydów. Co zapalczywsi rzekliby, że byli paskudnym wrzodem wszczepionym przez Persów w czasach niewoli babilońskiej. Byli kimś w rodzaju imigrantów, którzy przez wieki nie potrafili i nie chcieli się do końca zasymilować. Pomimo tego, że w zasadzie przyjęli wiarę w Jedynego Boga, to uparcie pozostawali sobą. Nie pozwalali zapominać o swojej odrębności. Inność zmusza do ustosunkowania. Najczęściej wyzwala uczucia strachu i nieufności.

Najlepszą obroną jest atak. Agresja rodzi chęć rewanżu. Rany podziału leczą się najdłużej. Konflikt narasta…

Ponieważ bezpośrednie spotkanie wrogów może się źle skończyć, żydzi zwyczajowo do Jerozolimy pielgrzymowali okrężną drogą wzdłuż Jordanu. Decyzja Jezusa by pielgrzymować przez Samarię, musiała zatem mocno zirytować apostołów. Gdy spotkali się z problemami po drodze, pewnie pod nosem sobie mruczeli: A nie mówiliśmy? Ja wiedziałem, że tak będzie. Zawsze tak jest z tymi psami. Oby ich ogień pochłonął!

W mojej parafii żaden z księży nawet nie wspomniał, że rozpoczął się Tydzień Modlitwy za Uchodźców. Może nie chcą wtykać kolejnego kija w to mrowisko? Trwa gorąca dyskusja, czy przyjmować uchodźców i w ten sposób narażać się na niebezpieczeństwo, czy też pomagać im w ich własnych środowiskach. Zanim się odpowie na to pytanie, potrzebna jest jednak wcześniejsza zmiana myślenia.

Nie znajdę właściwego rozwiązania, dopóki nie zrozumiem w pełni, że ten ktoś inni to też człowiek jak ja. Uchodźcy to „nie liczby, tylko osoby: to twarze, imiona, historie życia i odpowiednio do tego należy ich traktować” – przypomnę słowa papieża Franciszka.

Naturalnym priorytetem człowieka jest zapewnienie bezpieczeństwa sobie i własnym bliskim. Oddanie życia za osobę obcą to szczyt świętości, do jakiej wzywa mnie Jezus. Wiem, że nim ten szczyt osiągnę, muszę pokonywać małymi kroczkami kolejne etapy. Zawsze w górę!  Inni dla mnie to nie tylko imigranci, innowiercy, czy ludzie o odmiennej orientacji politycznej lub seksualnej. Innym, który mnie irytuje, może być nawet ktoś tak bliski jak żona (chyba z Wenus tu spadła) lub własne dziecko, które ciągle gasi moje oburzenie argumentem, że wszyscy jego znajomi tak robią. Nie akceptować mogę nawet samego siebie.

Obym zaczął oswajać się z innością.

Długodystansowiec

Wpierw przeczytaj: 1 Tm 6, 2c-12 oraz Łk 8,1-3

Men's_10000m_Final_-_2012_Olympics_-_1

Bardzo krótki jest ten fragment z Ewangelii Łukaszowej. Choć w czasie rzeczywistym trwał o wiele dłużej, niż potrzeba sekund do jego przeczytania lub odsłuchania. (Mam nadzieję, że korzystasz z linków, które zamieszczam powyżej) Tak bowiem jest z prozą życia. Wbrew szerzonym opowieściom o niesamowitych wydarzeniach, dobrych i złych, to zwyczajna wędrówka przez kolejne dni stanowi większość mojego i twojego życia. Nie inaczej było z Jezusem, którego lata aktywnej działalności wypełnione były przede wszystkim długimi wędrówkami przez miasta i wioski. Cuda, spory, tłumy były tylko szczyptą przypraw dodającą smaku codziennej strawie głoszenia Dobrej Nowiny.

Mogę psioczyć na monotonię codzienności i wszelkimi sposobami szukać atrakcji, urozmaicenia. Przeskakiwać z kwiatka na kwiatek. Na siłę szukać nowinek lub wyzwań. Może się to stać celem samym w sobie. Na smartfonie co kilka tygodni testuję wciąż nowe aplikacje do czyszczenia pamięci. Cały czas spodziewam się czegoś, efektywniejszego i efektowniejszego. Wolę nie myśleć, w jakim stanie jest już rejestr systemu operacyjnego. Podobnie może być z dziećmi, które zasypywane są przez rodziców ciągle nowymi zabawkami, nowymi zajęciami pozalekcyjnymi, szkoleniami, kursami. Chcemy, by były coraz mądrzejsze i coraz bardziej szczęśliwe. Często widzę takie zajechane i przesycone dzieci.

Tymczasem Jezus w swej wędrówce nie traci nigdy z oczu Swojego celu. Jest mu wierny, aż po krzyż, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Nie szukał lepszej ścieżki kariery. Nie bał się „wypalenia zawodowego”. Prawdziwy wzór dla długodystansowców.

Podobnie św. Paweł chrześcijańskie życie porównuje do zawodów sportowych. Do ucieczki i pościgu. Ten całożyciowy maraton to moja profesja. Jeśli to sens i treść mego życia, śmiało mogę powiedzieć, że jestem zawodowcem. A profesjonalny biegacz w zawodach nie idzie na żywioł. Cały czas pamięta o celu biegu, jakim jest zwycięstwo. Wszystko temu podporządkowuje.

Na przeszkodach, podbiegach, wirażach lub w chwilach kryzysu zawodowy długodystansowiec mobilizuje się i skupia. A na długich, prostych, monotonnych odcinkach? Taka jest bowiem w większości trasa. On dobrze wie, że to wymarzony czas na regenerację sił. Albo na przyspieszenie!