Mt 14, 22-33

Wędrówką życie jest człowieka. Przez wzburzone wody, uderzające znienacka fale, przeciwny wiatr powstrzymujący wysiłki.
- Mogę stanąć nad brzegiem jeziora przez które mam przejść na ścieżce życiowego powołania i odwrócić się na pięcie, bo przecież głupi nie jestem i wiem, że po wodzie się nie chodzi.
- Mogę pełen lęku kroczyć przez jezioro jak po cieniutkiej tafli lodu. I modlić się, by nie runąć w otchłań obciążony zbędnym balastem.
- Mogę wreszcie iść pewnym krokiem jak po suchym lądzie. Mając stałą, solidną wiarę. Oparcie w skale Piotra naszych czasów. Z Jezusem jako fundamentem.
- A może wreszcie Jezus w swym boskim Miłosierdziu zakrzyknie do mnie wesoło przez fale. Jak do rozbrykanego lecz wciąż kochanego dzieciaka: „Po palikach idioto!” I pozwoli tak przyjść do siebie.

