Solidna wiara

Mt 14, 22-33

chodzicpowodzie

Wędrówką życie jest człowieka. Przez wzburzone wody, uderzające znienacka fale, przeciwny wiatr powstrzymujący wysiłki.

  • Mogę stanąć nad brzegiem jeziora przez które mam przejść na ścieżce życiowego powołania i odwrócić się na pięcie, bo przecież głupi nie jestem i wiem, że po wodzie się nie chodzi.
  • Mogę pełen lęku kroczyć przez jezioro jak po cieniutkiej tafli lodu. I modlić się, by nie runąć w otchłań obciążony zbędnym balastem.
  • Mogę wreszcie iść pewnym krokiem jak po suchym lądzie. Mając stałą, solidną wiarę. Oparcie w skale Piotra naszych czasów. Z Jezusem jako fundamentem.
  • A może wreszcie Jezus w swym boskim Miłosierdziu zakrzyknie do mnie wesoło przez fale. Jak do rozbrykanego lecz wciąż kochanego dzieciaka: „Po palikach idioto!” I pozwoli tak przyjść do siebie.

Kto wytrwa

Święto świętego Szczepana.

sad-505857_1280

Chrześcijaństwo rodziło się z krwi męczenników. Los Szczepana pisany był, jest i będzie wielu. To co piękne, dobre i prawdziwie wielkie rodzi się zazwyczaj w bólach. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Tylko te związki się ostoją, które przetrwają długą rozłąkę lub kryzys. Podobnie jest z pracą twórczą. Mało kto rodzi się Mozartem, który tworzył arcydzieła niejako między jednym, a drugim oddechem. Talent nie podparty ciężką pracą nawet jeśli zapłonie, to buchnie płomieniem jak sucha słoma. I tyle go było widać. Pora na następną gwiazdkę.

Unikanie trudów i problemów to priorytet dzisiejszych czasów. Dobrze to mają wbite w głowę zwłaszcza dzieci.

  • Nie chcesz chodzić na wf? Masz zwolnienie.
  • Dyktanda to dla ciebie problem, który wymaga więcej nauki? Pewnie masz dysleksję.
  • Nie smakuje ci to? To nie jedz.
  • Nie chciałeś posprzątać po sobie? Już to za ciebie robię.
  • Nie chcesz się w końcu usamodzielnić i wziąć odpowiedzialność za własne życie? Jesteś jeszcze młody. Masz dopiero 30 lat. Więc dalej możesz żyć na garnuszku u rodziców.
  • Nie potrafię ugotować obiadu? Jeśli mama nie zaprasza, za rogiem jest duże, żółte M.
  • Nie mam cierpliwości do dziecka, by spędzić z nim dobry czas? Zawsze mogę mu dać smartfona. Albo po prostu wstawię telewizor do dziecięcego pokoju.

Wyliczać można w nieskończoność. Tymczasem to co wielkie, dobre rodzi się zazwyczaj w bólu. Wielu, by uniknąć trudu, poprzestaje na małości. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

W sieci.


Środa w 1 tygodniu Adwentu. Świętego Andrzeja.

W czasie walk ulicznych w Stalingradzie, żołnierze niemieccy wieszali sieci w oknach pomieszczeń, w których zajmowali pozycje. Miały one chronić przed wrzucanymi do środka granatami. Nie zawsze były możliwości i czas, by zdążyć odrzucić podrzuconą im śmierć. Granaty odbijały się od sieci nie wyrządzając większych szkód. Pomysł prosty i skuteczny. Ale tylko do czasu. Armia Czerwona do granatów dołączyła haczyki. Granat zaplątywał się skutecznie w sieć i wybuchał w twarz Niemcom. Sieć z ochrony stała się pułapką.

Dla apostołów sieć była narzędziem pracy. Treścią i fundamentem życia. Dbali o nią, gdyż dawała im zarobek, gwarantowała spokojny byt. Sieć ściśle związana była z ich pasją i obsesją. Bez sieci byli jak ryba bez wody. I pewnie przy sieci przebiegło by całe ich życie, gdyby nie wezwanie Jezusa. Porzuć wszystko co masz, zrezygnuj z siebie, a Ja dam ci coś więcej. Jeszcze nie wiesz co, ale coś niewyobrażalnie lepszego niż te sieci, które cię oplotły i stłamsiły.

Czy jestem w stanie zostawić wszystko dla Jezusa? Czy dla przyzwyczajeń i życiowej rutyny rezygnuję z dobrych natchnień? Czy zabijam w sobie marzenia dla świętego spokoju? Czy nie uciekam od refleksji i nie szukam zapomnienia w sieci…internetowej?

Jeśli tak jest, nie mam się co dziwić, że czuję się wypalony i sterany życiem. Jak stary człowiek i morze, co już nie może.

Też tak może masz?