Jako żywe przykłady.

1P 5, 1-5

Boy-Jacket-Child-Denim-Parent-Kid-Bubbles-Family-926103

Zwyczajowo ten tekst stosuje się do kapłanów. Wszak są to zachęty skierowane do duszpasterzy przez pierwszego papieża. Przecież czytanie przeznaczone na święto Katedry Świętego Piotra nie jest wewnętrznym okólnikiem przesłanym z kurii rzymskiej do kapłanów, ale Słowem Bożym skierowanym do każdego. Również do mnie i do ciebie. Sądzę też, że te słowa nie zostały natchnione po to, by owieczki czujące się zbyt oskubane, miały biblijny argument do grożenia paluszkiem pazernym pasterzom. W jaki zatem sposób ta papieska katecheza jest też wskazówką dla mnie?

Przytaczany dziś fragment 1 listu św. Piotra, to słowa Prezbitera skierowane do prezbiterów, jak czytamy w greckim oryginale. Tak nazywano w Izraelu prominentnych członków Sanhedrynu. Sprawowali oni duchową władzę wraz z arcykapłanami i uczonymi w Piśmie. Stąd termin ten przyjął się w pierwotnym Kościele na określenie duchownych kierujących lokalnymi wspólnotami chrześcijan. Słownikowo jednak słowo πρεσβῠ́τερος (presbúteros), oznacza po prostu mężczyznę starszego od kogoś, bardziej doświadczonego. Czyż nie jestem takim “starszym” dla swoich dzieci?

To ja mam zatem paść – wychowywać, swoje stadko. To nie jest mój psi obowiązek, od którego niejeden mięczak ucieka, porzucając niechciany trud. Jeśli dałem życie z własnej woli, z własnej woli też je podtrzymuję w wychowawczym akcie. To naturalna konsekwencja pierwszego wyboru, a nie przykry obowiązek, który ktoś mi narzuca. To moja służba. Gdyż bycie starszym, to bardziej misja, niż przywilej. Moje doświadczenia nie mogą być lokatą zdeponowaną w banku pamięci na starość. To czyste marnotrawstwo. A więc dobrze rozumiana służba Starszego nie wyraża się w  nakładaniu ciężarów, ale w ich zdejmowaniu.  Dokonuje się to poprzez żywy przykład postępowania.

Kolejny aspekt, który mnie w dzisiejszym czytaniu dotyka bezpośrednio, to problem właściwej motywacji. Silną pokusą dla mnie jako rodzica, jest traktowanie trudu rodzicielskiego, jako inwestycji w przyszłość. Kolejny filar emerytalny. Inwestuję w dziecko, by ono czuło się zobligowane do utrzymywania mnie, gdy w końcu zacznie zarabiać więcej ode mnie. Czyż nie jest to okrojenie miłości ojcowskiej wyłącznie do biologicznych praw natury? Przy takim podejściu nie dziwi mnie niecierpliwe dreptanie rodziców współczesnych Piotrusiów Panów, którym niespieszno wyrwać się z przytulnego gniazdka.

Święty Piotrze, który również jesteś Starszym, naucz mnie podążać za naszym Mistrzem, który nie zawahał się przyjąć cierpienia, dla mojego dobra. Strąć mnie z delikatną reprymendą z tronu, gdy za bardzo upajam się rodzicielską władzą. I naucz mnie zdobywać szacunek swych dzieci autentycznym i mądrym oddaniem.

Król i Pan

Niedziela Chrystusa Króla

ChmielowskiAdam.1881.EcceHomo

Imię Jego Król królów i Pan panów, a korona Jego z cierni upleciona, tron zaś jest krzyżem skazańca. Nie złotej korony on pragnie. Chce władać w moim i twoim sercu. Nie w Jerozolimie czy w Polsce. Gdyż Królestwo Jego jest z Prawdy, a nie z tego świata polityki.

Są tacy, którzy chcą go obwołać królem. Jakby to od nich zależało, kogo wspaniałomyślnie obdarzą monarszym berłem. Są tacy, którzy nazywają Go swoim królem. Jakby zazdrośnie chcieliby Go zatrzymać tylko dla siebie, by podkreślić swoją wyjątkowość i wyższość. Jeszcze inni proklamują Jego królestwo, by zrzucić z siebie wszelką inną władzę i zdobyć moc bycia “pierwszym po Bogu”. W triumfalnej krucjacie przeciwko wszystkim, którzy myślą inaczej od nich. Jakże bardzo przypominają mi oni tych spośród Żydów współczesnych Jezusowi, którzy oczekiwali Mesjasza – Superbohatera. Niech przyjdzie, odwali brudną robotę z Rzymianami i da nam upragnione panowanie nad światem. «Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». To rozkaz!

Tymczasem to On jest Królem królów i Panem panów. Ja, co najwyżej, mogę być zbuntowanym sługą, któremu poprzewracało się trochę w głowie. Dlatego 27 lat temu, na rekolekcjach oazowych I stopnia w Sulmierzycach, pokornie uznałem, jakie jest moje miejsce w szyku. Publicznie przyznałem, że jestem Jego sługą, a On od zawsze był, jest i będzie moim Panem.

To były wyjątkowe rekolekcje. Niby nic niezwykłego, ekipa raczej równająca w dół w pobożności, w stosunku do innych. Pamiętam jak na Dniu Wspólnoty, jako jedyna grupa zaprezentowaliśmy się na sposób głupkowato-kolonijny. Sam byłem autorem tekstów. “Czterdzieści i trzy podzielić przez cztery, to po prostu my i nasze numery. Towarzyszy nam cała asysta. Ksiądz Jarek wiedzie prym – największy to artysta.” Dziś już nie pamiętam nawet twarzy tego księdza, nie mówiąc o jego nazwisku. Właśnie jako członek tej bandy 40 rozbójników niepostrzeżenie pojąłem jaki jest sens życia. Zostałem dobrym łotrem, który karnie, za Jezusem Królem, idzie tam gdzie On. Niezależnie, czy to jest Golgota, czy też Raj.

Bo Twoje jest Królestwo i potęga, i chwała na wieki. Amen