Poniedziałek w 34 tygodniu zwykłym.

W ramach Szlachetnej Paczki pomagamy pewnej rodzinie. Samotny ojciec z córką w wieku gimnazjalnym i parę lat młodszym synem, których porzuciła żona i matka. Ojciec do tej pory sobie radził, ale stracił pracę. Potrzebują praktycznie wszystkiego. Jak pozostali biedni ludzie, wskazani do pomocy w ramach tej charytatywnej akcji. To już siódmy raz, kiedy przygotowujemy paczki. Co roku zbieraliśmy żywność, ubrania, przybory szkolne, węgiel. Czasami potrzebne były meble, gdyż matka musiała spać w jednym łóżku z dziećmi. Albo trzeba było odrabiać lekcje przy stole kuchennym, bo biurka nie było. Zawsze jednak nieśmiało pojawiały się indywidualne prośby. Jakaś zabawka, gra, kosmetyk, czy skromny sprzęt elektroniczny. Namiastka zbytku, o której się skrycie marzyło, której się jeszcze bardziej skrycie zazdrościło. Tym razem na liście oczekiwań nie było niczego w tym stylu. Dlatego wybrałem tę rodzinę, gdyż była uboższa od innych. Straciła też marzenia.
Pomimo tego, jak ewangeliczna wdowa rzucająca dwa pieniążki do skarbony, mają oni coś więcej niż wszyscy inni. Nadzieję. Brak nadziei, to choroba dotykająca zwłaszcza bogatych. W walce o zdobycie jeszcze więcej i nie stracenie niczego, co już mają, zamykają się w sobie. Jak w skarbonie zamkniętej na szyfrowy zamek strachu. I już nie potrafią się obyć bez tego lęku i głodu. Nie mają nadziei, że można żyć inaczej. Bez tego wyścigu zbrojeń w hipermarketach. Gdzie amunicją jest marka, cena i moda. Odstajesz od reklam, to jesteś już martwy.
To nie jest problem ludzi, którzy mogą liczyć tylko na siebie i Miłosierdzie Boże. Oni są szczęśliwi, gdy mają kanapkę do szkoły. Bogaci się martwią, gdzie zamówić egzotyczny składnik do wymyślnej potrawy z topowej książki kucharskiej. Ubodzy są szczęśliwi, świetnie się bawiąc na trzepaku pod familokiem, a tamci się zamartwiają, czy nie będzie problemów na przesiadce lotniczej w drodze na karaibskie wakacje.
Proszę Cię Panie o ufność w Twoją pomoc, choćby tak skromną, jak te dwa małe pieniążki rzucane przez wdowę. Bo tylko ufając Ci bezgranicznie, nie muszę się niczego bać. Jestem bogaty we wszystko, gdy otwieram się na Ciebie.