Żniwa

Wtorek w 34 tygodniu zwykłym.

vincent-van-gogh-74018_640

Za oknem gołe drzewa czekają na łaskawy śnieg, który przykryje ich nagość. Nie czas zatem pisać o żniwach. Klimaty jakże odległe od tego co widzimy za oknem i czujemy w kościach. Ale właśnie taką tematykę podsuwa mi dzisiaj Kościół. Ostateczny czas Pana Żniwa będzie zapewne jeszcze bardziej “ nie w porę”. A na sto procent przyjdzie. Prędzej, czy później.

Klasyczny wizerunek śmierci to zakapturzony szkielet z zakrwawioną kosą. Spotkać kogoś takiego nie w komercyjny Halloween nie jest czymś przyjemnym. Zwłaszcza z zaskoczenia. Wredny typ, który nigdy nie zakrzyknie “pieniądze albo życie!” Tymczasem Kosiarz zapuszczający sierp w dzisiejszym I czytaniu ma twarz Jezusa. To nie słodki Ponjezusek z obrazka.

Sierp czeka na każdego. Niezależnie, czy jest dobry, czy zły. Wierzący, czy niewierzący. Tnie równo. Nie ma bocznej furtki do nieba. Zbawienia spod lady lub na wynos. Bolesny proces przejścia jest jedyną opcją. Jak każdego innego, czeka mnie przemiana. Nie wiem, czy jestem kłosem zboża, czy winnym gronem, ale moim naturalnym przeznaczeniem jest ścięcie i przeobrażenie w to, co stanowi sens mego powołania – chleb lub wino.

Okazuje się jednak, że wino z zepsutych gron nie rozweseli niebiańskich weselników. Cierpkość i gorycz złych ludzi, którzy się nie ogrzali przez całe życie w Słońcu Niezwyciężonym – Jezusie, nie przystoi do tego miejsca. Nikt nie ma pretensji, że zepsute wino wylewa się.

Obym Panie wydał plon miły Tobie w dniu żniw, a nie zapłakał nad rozlanym…winem.