Wczoraj zebrała się cała nasza czwórka w domu i przystąpiliśmy do akcji zakupu części do komputera. Oczywiście wcześniej były długie konsultacji braci, który procesor jest najwydajniejszy. W ten sam sposób ogarnęli element po elemencie. Przez dwie godziny, już w gronie całej rodziny, wyszukiwaliśmy najkorzystniejsze finansowo oferty. Udało się zmieścić w budżecie. Nasz pierworodny syn – student informatyki na Politechnice Śląskiej, jest ukontentowany. Na koniec nam wszystkim podziękował. Stwierdził, że bardzo docenia tę pomoc jaką mu wszyscy zaoferowaliśmy. W jego ustach zabrzmiało to niezwykle mocno, czym wzbudził moją niekłamaną radość. Usłyszeć wyrazy wdzięczności od młodego człowieka, to chyba dzisiaj rzadkość. W większości przypadków uważają oni, że taka pomoc, jak i każde inne dobro, im się po prostu należy. To psi obowiązek rodziców pomagać swoim dzieciom. Nawet, gdy już się od nich wyprowadziło i żyje się na własny rachunek. Żeby być sprawiedliwym, sam mam problem nie tylko z wyrażaniem wdzięczności, ale i jej odczuwaniem. Gdy nie jest się gotowym przyjmować i chcesz wszystko zawdzięczać wyłącznie sobie, pozbawiasz się radości z otrzymywania.
Maryja jest przepełniona niezwykłą radością, gdyż jest świadoma wielkości otrzymanych od Boga darów. W swym Magnificat podkreśla tę prawdę, że Boża hojność jest tym większa, im większe są potrzeby proszącego, który Jemu zaufał. On głodnych syci dobrami. Jeśli nie ma we mnie głodu Boga, zostanę tylko z samym sobą. Nienasycony. Otoczony niezliczonymi darami, które zbagatelizowałem. Wpatrzony tylko w siebie, nie dostrzegę ich, ani nie docenię.
Wdzięczność powiązana jest z radością. Poprzedzona zaś jest otwartością i spotkaniem. Matka Jezusa z pośpiechem pobiegła do Elżbiety, nie po to, by uzyskać potwierdzenie słów archanioła. Ponaglała ją radość z tego, że zostało zdjęte z jej krewnej wieloletnie brzemię bezdzietności. Radośni i wdzięczni szukają siebie nawzajem. Radość się kumuluje.
Źródłem wdzięczności nie tylko są dary otrzymywane w teraźniejszości. Wdzięczność wypływa za każdym razem, gdy korzystamy z bogactwa uzyskanego w przeszłości. Katechizm w kolejnych punktach wymienia skarby poprzednich pokoleń w dziedzinie katechetyki, z których „czerpie wciąż nową moc”. Czy ja w swoim umyśle, magazynuję pamięć o dobrych chwilach, o nabytych doświadczeniach, by z nich czerpać energię i nadzieję?
Wpierw przeczytaj: Oz 2,16b.17b.21-22 (piątek w 18 tygodniu zwykłym, św. Edyty Stein)
Czy Tobie również rzuciło się w oczy, że kolejny wpis pojawia się na tym blogu i kolejna pustynia rozpalać ma nasze serca? Czyżby piaszczyste pustkowie było ulubionym miejscem Pana Boga? Dziwny gust. Bo choć pustynia jest niezwykle malownicza (choć monotematyczna, jednak nie monotonna) to nie jest to miejsce, gdzie chętnie spędzałbym każdy urlop. Tymczasem Jahwe z natarczywością kochanka zaprasza tam mnie i ciebie na randkę! Zgoda – miejsce zapewniające dyskrecję, dosłownie rozpalające, ale…
Dobrze wiem z własnego doświadczenia, że miłość jest sentymentalna. Z zamiłowaniem każda rozkochana para nuci swoją piosenkę, przy której pierwszy raz wspólnie zatańczyła. Z rozrzewnieniem zakochani spoglądają na ławkę, gdzie pierwszy raz wtuleni w siebie obdarzyli się nieśmiałym pocałunkiem. Kto prawdziwie kocha, stara się pamiętać wszystkie daty, wszystkie rocznice. W moim przypadku jest to o tyle ułatwione, że dokładnie w trzecią rocznicę pierwszej randki urodził się nam pierworodny syn. Gdy wzbiera we mnie pragnienie czułości, wystarczy, że powiem z odpowiednim błyskiem w oku: „A pamiętasz Kochanie, gdy…”. I czar zaczyna działać, nawet po upływie tych kilkunastu już lat. Również Bóg stawia ciągle przed oczy Izraelowi pustynię. Gdyż tam wszystko się zaczęło. Tam byli wyłącznie dla siebie, poznawali się w najintymniejszych szczegółach, uczyli się siebie nawzajem, obsypywali prezentami, troską, pamięcią, czułymi słowami. Bóg wyprowadzając na pustynię, zapewnia, że bardzo dobrze pamięta te czasy pierwszej miłości i pragnie, by ta chwila wciąż trwała!
Ulec temu Boskiemu Uwodzicielowi, to odmłodzić swoją duszę. Przeżywać wciąż na nowo żar miłości. Pomimo starzejącego się ciała, szaleć z radości i pragnienia jak młokos. Czyż to nie jest początek wieczności?
Gdzie jest moja pustynia? Czy ją szukam? Czy wciąż chcę tam powracać? Czy odtwarzam w swej pamięci i przeżywam na nowo te chwile, gdy objawił mi się Pan? Gdy pierwszy raz moje serce mocniej zabiło, po przeczytaniu fragmentu Biblii? Gdy z nagłego wzruszenia, właściwie nie wiadomo dlaczego, popłynęła łza wzruszenia podczas adoracji? Gdy zdawało mi się, że jestem leciutki jak piórko, odchodząc od kratek konfesjonału? Cudowne rekolekcje. Mądry kapłan. Wsparcie wspólnoty… Bóg z tym charakterystycznym błyskiem w oku… mówi do serca.