To jest mój Syn

Niedziela Chrztu Pańskiego.

Gospel_of_John_Chapter_1-3_(Bible_Illustrations_by_Sweet_Media)

Jezus, posłuszny woli Ojca, przyszedł nad Jordan. Do swojego kuzyna Jana. Do tłumu oczekującego na chrzest wodami świętej rzeki. Tłumu spragnionego obmycia i powrotu do pierwotnej czystości i niewinności. Przyszedł do mnie i do ciebie. Anonimowego w bezimiennym tłumie. Gdzieś w najgłębszej depresji na świecie. Gdzieś w połowie drogi między domem Pana a Sodomą i Gomorą. W połowie drogi między świątynią a Macherontem – twierdzą Heroda w stylu współczesnego hikikomori.

Pan przychodzi nie po to by stać z boku wraz z faryzeuszami i kapłanami. Nie przychodzi wydawać osądy i wyroki. Nie wytyka palcem. Nie wyśmiewa z powodu strąconej poprzeczki zawieszonej zbyt wysoko dla mnie i dla ciebie. Staje pokornie w kolejce między nami. Mętne wody, które chcą nas pochłonąć, obmywają i Jego. Stając się wodami prawdziwie oczyszczającymi.

Lecz bardziej niż wody, oczyszcza nas dobre słowo, które spływa na Jezusa, a przez Niego i na mnie, od kochającego Ojca. Widzę cię. Znam cię. Znam twoje zalety i wady. Jestem z tobą . W świątyni i w Sodomie. Jestem z tobą i w połowie drogi – nad Jordanem. Gdziekolwiek jesteś i kimkolwiek jesteś, jakąkolwiek otagowujesz się etykietą – dla mnie tyś syn mój. Umiłowany, w którym mam upodobanie. Akceptuję cię, synu!

Akceptuję ciebie. Akceptuję siebie. Mogę wyjść z Jordanu. Jestem oczyszczony.

Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę.

Uroczystość Objawienia Pańskiego.

Pair-Human-Starry-Sky-Star-Night-Sky-Lovers-1215160

W tym dniu tak świętym trzy cuda wysławiamy: dziś gwiazda przywiodła mędrców do żłóbka; dziś podczas godów woda stała się winem; dziś Chrystus dla naszego zbawienia przyjął od Jana chrzest w Jordanie. Alleluja.

Antyfona przypomina, że to nie Trzej Królowie są bohaterami dzisiejszego dnia. Dziś wielbimy Boga za to, że bezustannie się objawia i chce być poznany przez wszystkich ludzi. Również przeze mnie i ciebie. Miłość chce być kochana. To pragnienie nie ma żadnych granic.

Przypominam sobie te niezwykłe chwile, gdy walczyłem o serce kolejnej ukochanej. Ileż to przecież razy człowiek zazwyczaj się zakochuje, zanim trafi w dziesiątkę. Nim zasiane ziarno zakochania zaowocuje w końcu dozgonną miłością. Pierwszym problemem do przezwyciężenia było zwrócenie na siebie uwagi wybranki. Wywarcie jak najlepszego wrażenia. Porządna kąpiel, dezodoranty, zadbane paznokcie i wypastowane buty. To przedbiegi. Elokwencja, błyśnięcie inteligencją i kulturą osobistą. Dobry lecz wyważony dowcip. Na dalszych etapach kwiaty, pamięć, komplementy, miłosne wiersze. Wszystko po to, by przyciągnąć i przekonać do siebie wybraną osobę. Największe wpadki zdarzały mi się, gdy traciłem rozsądek i cierpliwość. Moje starania były wtedy odbierane jako natręctwo i nachalność. A to oznaczało definitywną porażkę.

Jezus pragnie przygarnąć mnie do Swego rozpalonego miłością serca. Robi tak wiele, by zdobyć moją wzajemność. Lecz z rozsądkiem, cierpliwością i z wielkim poszanowaniem mojej wolności. Nie używa swej mocy, jak Darth Vader, by pomimo oddalenia, chwycić mnie mocno za gardło i rzucić do swych kolan. Nie wszczepił mi też tej miłości jak instynkty zwierzętom, bym nie czuł się uzależniony od Niego jak od powietrza. Daje znaki, objawia się i czeka.

Przemawia do mnie rozsądnie, ukazując siebie poprzez doskonałość praw natury i porządku stworzonego przez siebie świata. Daje się odkryć poszukującemu Prawdy rozumowi.

Przemawia do mnie czule, ukazując siebie poprzez piękno miłości małżeńskiej, radości i ludzkiego szczęścia. Jak w Kanie Galilejskiej.

Przemawia do mnie miłosiernie, ukazując siebie jako Baranka Bożego, który gładzi grzechy i przywraca utracone synostwo Boże.

Zatem, czy jestem trzeźwo myślącym racjonalistą, czy człowiekiem goniącym za szczęściem, czy też pogrążonym w smutku i głodzie biedakiem. Zawsze mam szansę dostrzec Jezusa i rozkochać się w Nim na zabój. Na śmierć i życie. I na wieki wieków. Amen.

Imię Jezus

4 niedziela Adwentu

Gerrit_van_Honthorst_-_Childhood_of_Christ_-_WGA11656

Nie bój się Józefie! Znalazłeś bowiem łaskę u Pana, który zechciał poddać  twojej ojcowskiej władzy swego Jednorodzonego Syna. Dostrzegając w tobie dzielność potomka pogromcy Goliata, zrezygnował z zastępów anielskich i tobie powierzył ochronę Syna Dawida. Nie bój się Józefie, gdyż przez wzgląd na twe pracowite dłonie rzemieślnika, oddał ci do nauki Mądrość Przedwieczną.

Czy Ten, który uczył mnie kierować do Boga wezwanie Ojcze nasz, nazywał ciebie ojcem? Wedle prawa, nadając imię Dziecku, uznawałeś przed społeczeństwem, że jest Ono twoje. Lecz imię to przekazał ci we śnie archanioł. Imię to nadał sam Niebieski Ojciec. Tym samym przed tobą potwierdził Józefie, że Jezus jest Jego. Że nie masz się czego bać, szukać wokół siebie rywala. To nie obcy człowiek zabrał ci twój największy skarb – małżonkę Marię. Ale bliski twemu sercu Bóg oddał w twoje ręce swój drogocenny skarb – swego Syna. Oddał ci samego siebie.

Dlatego Troskliwy Obrońco Jezusa, Żywicielu Syna Bożego, błagam cię. Nie bój się oddać mi Jezusa. Bo tylko On zbawi mnie od moich grzechów. Tylko On swym Ciałem nasyci mój głód. Tylko On.