Film akcji

Środa w 34 tygodniu zwykłym.

sun-rays-1081979_1280

Pierwszym obejrzanym przeze mnie filmem w kinie był „Powrót Mechagodzilli”. Miałem wtedy chyba 8 lat. Zrozumiałe, że nie byłem sam. Towarzyszyli mi tata i starszy brat. Nawet teraz wydaje mi się to niezwykłe więc z pewnością musiała być to ekstra nagroda. Film oczywiście wybrał Paweł. Na dużym ekranie, w wielkim huku, zmagały się z sobą i z ludźmi gigantyczne bestie. Nie ważne było dla mnie, która jest dobra, a która zabójczo niebezpieczna. Byłem śmiertelnie przerażony. Do tego stopnia, że w panice zmusiłem rodzinkę do opuszczenia kina. Ku ich wielkiemu niezadowoleniu. I znów poczułem się mięczakiem. Dziś gdybym ten film puścił swoim synom, uznaliby, że to naiwna bajeczka dla dzidziusiów. Czasy i dzieci się zmieniają.

By pokonać bestie Godzilla i ludzie musieli użyć wszystkich swych sił i potężnego arsenału broni. Tymczasem w dzisiejszym czytaniu z Apokalipsy też mamy zmagania z Bestią. Święci uzbrojeni są jedynie w harfy, a okrzykiem bojowym jest Pieśń Mojżesza. I nie jest to radosne wyśpiewywanie triumfu po ciężkiej walce. Użyty jest bowiem czasownik w czasie teraźniejszym :νικῶντας. Walka toczy się właśnie teraz. To kluczowy moment tego niesamowitego filmu akcji. Teraz wierzący w Jezusa nikóntas, czyli zwyciężają. Zabójczą bronią okazuje się być śpiew ku chwale Boga.
Nie potrzebujemy niczego więcej. Żadnej strategii, starań, wody święconej. Nawet tysiąca zdrowaśków wystrzeliwanych z różańca jak z karabinu. Modlitwa traktowana jak magiczny talizman lub zaklęcie, tyle samo jest warta co one. Autentyczne uwielbienie Boga skuteczniej niszczy moc szatana. Gdyż to nie my stajemy wtedy w szranki.  Walczy Ten, który jest godzien wszelkiej chwały. Zwycięzca śmierci, piekła i szatana.

Proszę Cię Panie, bym nie ustawał w oddawaniu Ci chwały. Bym nie tylko użalał się nad sobą w modlitwie, bym nie zasypywał Cię prośbami. Niech z moich ust wyrywa się potężna pieśń nowa.