Nie bójcie się!

3 Niedziela Adwentu

USMC-081218-M-4507D-001

Nie bójcie się!  Gdy słyszę te słowa w ustach kogoś potężniejszego ode mnie, albo kogoś komu porządnie podpadłem, są one niezwykłą pociechą. Usłyszeć je i pozostać wciąż małodusznym karzełkiem stłamszonym przez lęk – to rzeczywiście małość.

Nie bój się! Woła do mnie Izajasz. Oto twój Bóg. Już się zbliża. Nadchodzi, aby podnieść mnie z omdlałych kolan. Przychodzi, by pokrzepić osłabłe ręce. Nie czas zanurzać twarz w roztrzęsionych dłoniach. Nie czas na kolanach mieszać się z prochem. Pan jest blisko, by wypełnić swoje obietnice.

Na Jego słowie można bowiem polegać bardziej, niż na słowie harcerza i Zawiszy. Jeśli On powie, stanie się. Niezawodnie. Wszak rzekł słowo i świat stał się. Jego słowo otwiera oczy niewidomym i przywraca słuch głuchym. Przypomina o tym Jezus Janowi pogrążonemu w mroku więziennego zwątpienia. Przypomina również mnie oraz tobie.

Nie bój się małoduszny – Pan przychodzi aby cię zbawić, dać radość i szczęście. Nic nie stanie Mu na przeszkodzie. Nie bój się. Nie daj się zwątpieniu.

Wątpić, to ludzka rzecz. Świadczy o tym, że do wiary i nadziei nie podchodzi się bezmyślnie i bezrefleksyjnie. Jeśli wątpię, mogę jak Jan zadawać pytania. Usłyszę odpowiedź i przekonam się. Powróci otwarcie się na Bożą Prawdę. A Prawda mnie wyzwoli. Porażką jest ulec zwątpieniu i pozwolić mu kierować własnymi wyborami. A wtedy otworzyłbym się i zaufałbym słowom innym niż Pana. Czy będzie to harcerz, czy Zawisza? Lepiej zacząć się bać, jeśli mam ufać tylko w człowieka.

Tobie Panie zaufałem; nie zawstydzę się na wieki! Mów zatem Panie, bo sługa Twój słucha.

Eliasz


Sobota w 2 tygodniu Adwentu.

Eliasz to nie tylko postać historyczna. To nie tylko tytuł genialnego oratorium Feliksa Mendelssohna-Bartholdiego. To misja jednania ojca z synem. To mission impossible wyprostowania naszych ścieżek prowadzących do Boga. To dyspozytor ruchu niebieskiego, który zamiast deszczu błogosławionych plonów zsyła na oczadziałych sukcesem wpierw ogień oczyszczenia. Jeśli konieczna jest taka ostateczność.

To misja zazwyczaj straceńcza. Bez grobu bohatera, lecz z ognistym rydwanem porywającym do następnej misji.

Rzadko kiedy Eliasz bywa rozpoznany. Gdy słyszymy jego głos, zamiast rozsądku, słuchamy rodzącej się w nas agresji wobec tego, kto burzy nasz spokój i stan posiadania. Na jego karcenia odpowiadamy ciosem. Gdy ramię nasze zbyt krótkie, uderzamy boleśnie potwarzą. Przestań mi tu pieprzyć. Nie bądź taki gorliwy moherze. Skąd się urwałeś.

Eliaszem może być każdy, kto chce skruszyć mur wokół serca. Nawet twój wróg i bezbożnik lub szaleniec.

Eliaszem jestem i ja oraz ty, jeśli tylko nie zamkniesz prawdy w swoich ustach. Zrobisz z nim co zechcesz. Możesz go zabić. We mnie i w sobie. On i tak wróci. Gdziekolwiek i kiedykolwiek. Jak błyskawica.

Mądrość usprawiedliwiona przez czyny


Piątek w 2 tygodniu Adwentu.

Jakże to niezwykły widok siedzieć naprzeciwko tylu mężczyzn w różnym wieku i u każdego dostrzec obrączkę na palcu. To rzadkość w dzisiejszych czasach. Taką uwagą podzielił się ze mną jeden z uczestników rekolekcji dla nadzwyczajnych szafarzy Najświętszego Sakramentu, w których właśnie uczestniczę. To błogosławiony czas doładowywania duchowych akumulatorów. Również dzięki temu, że przebywa się w gronie ludzi podobnych, którzy potwierdzają moje życiowe wybory. Jakże to potrzebne w sytuacji odwrotnej. Gdy jestem jedynym tańczącym w gronie płaczących. Albo jedynym płaczącym przy wtórze rozweselających fletów.

Często staję w konieczności obrony własnego zdania. I to nie tylko w fundamentalnych sprawach wiary. Gdy ma się dojrzewających synów, którzy właśnie są w fazie krystalizowania się własnych poglądów, toczyć spory można o wszystko. Nawet o kolejność dni tygodnia. Czy ilość potrzebnego snu. Można przerzucać się argumentami. Można wytoczyć najcięższy z nich: Bo tak! Ale czy to coś da?

Mądrość prawdziwa, którą z dziada pradziada, przez ojca, przejmuje się jako własną, usprawiedliwia się sama. Taką mądrość pragnę przekazać mym synkom. Nie przez logistyczne pojedynki słowne.  Tu dzięki genom prawniczym po dziadku szybko wezmą górę nade mną. Ale przez przykład własnych czynów i postaw.