O Grzegorz Molitorys

Grzegorz Molitorys - z wykształcenia: dziennikarz, z zawodu: archiwista, z zamiłowania: bloger i poeta, z powołania: mąż i ojciec.

Samotność rozkapryszonego dziecka


Dlaczego w czasie niedoli dopada mnie przemożne poczucie osamotnienia? Dlaczego brak wsparcia wtedy, gdy jest najbardziej potrzebne?

Zauważam i zarazem doświadczam na własnej skórze, jak szkodliwe jest usuwanie sprzed własnych dzieci wszelkich przeszkód. Wyręczanie w trudach. Pobłażliwość. Wszystko niby z miłości i dla jego dobra. Dziecko od małego uczy się, że to, co trudne – to „działka” mamusi. Dla niego zostaje wyłącznie to, co przyjemne.

Taką samą postawę przyjmujemy potem często wobec Pana. „Gdy trwoga, to do Boga.” Zrób coś – jeśli mnie kochasz. Przecież nie mam prawa znosić niedoli.

I w ten sposób, jak rozkapryszone dzieciaki bezstresowo chowane, obrażamy się na swego niebieskiego Ojca, gdy pozwala nam uczyć się na własnych błędach. Gdy chce wzmocnić hart naszego ducha.

Bez stresu

Pierwsze co dopada człowieka, to świadomość, że znów źle się spało. Że godziny nieuchronnie biegły, a myśli kłębiące się w głowie, jak rozkapryszone dzieciaki nie chciały wraz z tobą położyć się do łóżka. By zasnąć. To stres. Powoli wpędza cię w rozpacz lub inną niewolę duszy.

Ciągle bowiem przeżywasz wszystko na nowo. Oceniasz, czy było inne, lepsze wyjście. Lecz nie tylko przeszłość musztruje cię w te nocne godziny. Dyscyplinują cię plany, analizy, spodziewania, obawy. Cała przyszłość, za którą czujesz się odpowiedzialny.

Przerzuć to na Pana i zaśnij w końcu spokojnie. A delikatny powiew ukołysze cię łaskawie do snu. Bo tylko Pan zna przyszłość i przeszłość. One są poza twoim zasięgiem.

Dwa domy

Mogłeś być tytanem pracy

z mozołem krok po kroku

serwując jak na tacy

mądrości i doświadczenia

wypalone w trudzie co roku

w legiony czerwonawej cegły

na Malbork życia przeznaczone

 

Mogłeś być i szkiełek zbieraczem

co błąkał się jak kornik w dębie

by chwytać na chybił trafił

obrazów liście słów trzy patyki

by gniazda sklecić swą głębię

 

I cóż z tego że Malbork twój

dzisiaj wznosi się dumnie

gdyś nie rycerzem a pająkiem w trumnie

 

I cóż z tego żeś zamieszkał w gnieździe

jeśli lotem orła

wzbijasz się ku gwieździe