Bez stresu

Pierwsze co dopada człowieka, to świadomość, że znów źle się spało. Że godziny nieuchronnie biegły, a myśli kłębiące się w głowie, jak rozkapryszone dzieciaki nie chciały wraz z tobą położyć się do łóżka. By zasnąć. To stres. Powoli wpędza cię w rozpacz lub inną niewolę duszy.

Ciągle bowiem przeżywasz wszystko na nowo. Oceniasz, czy było inne, lepsze wyjście. Lecz nie tylko przeszłość musztruje cię w te nocne godziny. Dyscyplinują cię plany, analizy, spodziewania, obawy. Cała przyszłość, za którą czujesz się odpowiedzialny.

Przerzuć to na Pana i zaśnij w końcu spokojnie. A delikatny powiew ukołysze cię łaskawie do snu. Bo tylko Pan zna przyszłość i przeszłość. One są poza twoim zasięgiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.