Samotność rozkapryszonego dziecka


Dlaczego w czasie niedoli dopada mnie przemożne poczucie osamotnienia? Dlaczego brak wsparcia wtedy, gdy jest najbardziej potrzebne?

Zauważam i zarazem doświadczam na własnej skórze, jak szkodliwe jest usuwanie sprzed własnych dzieci wszelkich przeszkód. Wyręczanie w trudach. Pobłażliwość. Wszystko niby z miłości i dla jego dobra. Dziecko od małego uczy się, że to, co trudne – to „działka” mamusi. Dla niego zostaje wyłącznie to, co przyjemne.

Taką samą postawę przyjmujemy potem często wobec Pana. „Gdy trwoga, to do Boga.” Zrób coś – jeśli mnie kochasz. Przecież nie mam prawa znosić niedoli.

I w ten sposób, jak rozkapryszone dzieciaki bezstresowo chowane, obrażamy się na swego niebieskiego Ojca, gdy pozwala nam uczyć się na własnych błędach. Gdy chce wzmocnić hart naszego ducha.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.