Sumienie Ewangelią wypunktowane

Męski punkt widzenia na liturgię słowa.

Sumienie Ewangelią wypunktowane

O Grzegorz Molitorys

Grzegorz Molitorys - z wykształcenia: dziennikarz, z zawodu: archiwista, z zamiłowania: bloger i poeta, z powołania: mąż i ojciec.

Wysłannicy od zadań specjalnych

Łk 1,13

  • Rozmach i potęgę Bożej Opatrzności można dostrzec śledząc takie historie jak dzieje Jana Chrzciciela i Samsona. Obydwoje do swej szczególnej misji byli przygotowywani na długo przed swoim poczęciem. Pan Bóg dba o szczegóły i dla dobra Swych dzieci wybiera najlepszy z możliwych planów. Jedną z Jego ulubionych metod wydaje się cudowne poczęcie. Rodzicom, którzy nieomal już stracili wiarę, że w końcu doczekają się potomka, Pan sprawia najlepszą z możliwych niespodzianek. Do poczęcia nie dochodzi wcześniej, by nikt nie miał żadnych wątpliwości, że to nie przypadek, fuks, owoc wieloletnich starań, ale Jego działanie. Znając ludzką psychikę, On już dobrze wie, że tak poczęte dziecko zostanie otoczone nadzwyczajną troską i opieką. W czasach biblijnych nie było to czymś oczywistym.
  • Przeczuwam w swym sercu, że innym istotnym motywem był fakt, że cudownie doświadczeni rodzice ze wszystkich sił zadbają o przekazanie swojej wiary we Wszechmoc Boga. Gdy dziecko od momentu poczęcia będzie odczuwało pewność swych Rodziców, że Pan wszystko może, tym łatwiej mu będzie zaufać Mistrzowi, gdy już rozpocznie realizować swoje szczególne zadanie. Przejmie też od rodziców specyficzny rodzaj wiary. Jej fundamentem nie będzie czystość rytualna, postępowanie nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Pobożność będąca nieudolną próbą przekonania Boga o swojej uczciwości, by uzyskać od Niego oczekiwane łaski, nie jest wyrazem miłości, ale przejawem mentalności kupieckiej. Boga nie da się przekupić, by wysłuchał próśb. Żyjący tą wiarą Zachariasz zwątpił w posłannictwo archanioła Gabriela. Nowa i dojrzała wiara będzie opierała się na osobistym doświadczeniu bezpośredniej interwencji Boga. Człowiek żyjący taką wiarą służy i czyni innym dobrze, dlatego że kocha, a nie, że chce się przypodobać. Taka wiara jest łaską. Zachariasz i Elżbieta dobrze to zrozumieli, gdyż na własnym ciele doświadczyli Bożej łaski.
  • Wychowani w takiej atmosferze Jan Chrzciciel, Samson czy Samuel okazali się wybornymi wykonawcami Bożych zadań specjalnych. Nie wiem, czy wiesz, ale my też jesteśmy takimi późno poczętymi dziećmi wiary. Pan Bóg nas dał Abrahamowi kilka tysięcy lat po tym, gdy wysłuchał jego prośby o potomstwo. Wiara ojca Abrahama musi trwać aż do ponownego przyjścia Chrystusa na wszystkich kontynentach i we wszystkich pokoleniach. Przekazano ją również mnie i tobie. Czy jesteśmy gotowi do wykonania naszej specjalnej misji, do jakiej od tysiącleci przygotowuje nas Bóg?
Czwartek, III Niedziela Adwentu, rok II, Łk 1,5-25

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”. Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”. Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.

Mąż sprawiedliwy

Mt 1,20a

  • Być mężem sprawiedliwym to brzmi dumnie. Warto być osobą odpowiedzialną, postępować rozważnie i słusznie. Z doświadczenia wiem, że nie jest to łatwe. Dzisiejsze czasy rozpieszczają mężczyzn. Cała technika idzie w tym kierunku, żeby ułatwić nam życie, zmniejszyć odpowiedzialność, pozbawić trosk. Zamiast chodzić na polowania, wystarczy nam dziś zamówić pizzę przez telefon. Czas pracy skraca się z każdym stuleciem. Mamy coraz mniej dzieci i nie mieszkamy ze starszymi rodzicami, skutkiem czego mamy też dużo mniej głodnych brzuchów do nakarmienia. Świat dostarcza nam też dużo więcej rozrywki. Zamiast balów i tańców w karnawale i z racji świąt, mamy teraz telewizję, kina i przede wszystkim internet na co dzień. Wszystko to razem przyczynia się do tego, że właściwie każdy z facetów pozostaje dzieckiem. Mamy dziecinny sposób podejścia do życia. Dużo mi brakuje do męża sprawiedliwego. Zwłaszcza takiego, jakim był święty Józef.
  • Jakiej mi lekcji udziela dziś Opiekun Świętej Rodziny? Po pierwsze – żyje na swoim, pracuje i się ożenił. Niby takie podstawowe rzeczy, ale ile dziś mamy takich Piotrusiów Panów, którzy zbliżając się do czterdziestki, wciąż żyją na garnuszku u mamy? Nie podejmują trudów odpowiedzialności założenia rodziny, nie przejmują się praniem, gotowaniem, sprzątaniem, remontami, płaceniem rachunków. Pieniądze, które zarabiają (wielokrotnie często wyższe niż dochody rodziców) przeznaczają wyłacznie na własne przyjemności i wygody. Reszta ich nie obchodzi.
  • Po drugie: nie traktuje swojej małżonki jak swojej własności. Jego miłość nie jest zaborcza. Gdy Maria dowiedziała się, że jej krewna Elżbieta jest w stanie błogosławionym, z pośpiechem udała się do niej na długie trzy miesiące. Bardzo prawdopodobnym jest, że wpierw skonsultowała się ze swoim małżonkiem. Jeszcze nie mieszkali ze sobą, ale Józef był już jej pełnoprawnym mężem. Miał prawo wiedzieć co, gdzie i jak. Gdyby chciałby mieć Marię na swoim oku, mógłby wymóc na niej pozostanie jej w Nazarecie.
  • Po trzecie: Józef uczy mnie ludzkiego i pełnego wrażliwości podejścia do litery prawa. Jest Mistrzem sprawiedliwości. Po trzech miesiącach oczekiwania (bez codziennych rozmów telefonicznych, maili i videokonferencji na komunikatorze) spotyka się znów ze swoją cudowną i dziewiczą małżonką, którą pokochał. Przerażony widzi, że ukochana Maria jest w ciąży. Na 100% nie z nim. Być może w ramach narzeczeńskich rozmów dyskutowali o ślubie czystości, w którym Maria chciała trwać do końca życia, być może zdołała go do tego przekonać, co z pewnością nie było dla niego łatwe. A tu ledwie ją stracił z oczu na parę miesięcy i już wraca do niego „z brzuchem”. I jak tu się nie wkurzyć? Prawo w takim wypadku nakazywało napiętnować i wyeliminować zło. W praktyce oznaczało to doniesienie sądowi o zdradzie małżeńskiej. Wyrokiem było ukamienowanie. Było jeszcze drugie, bardziej polubowne rozwiązanie – rozwód. Dla kobiety oznaczało to jednak śmierć cywilna. Tak stanowiło prawo. Józef, pomimo swojego bólu, nie poszedł jednak za literą prawa. Wymyślił trzecie rozwiązanie.
  • I to już czwarta wskazówka od Józefa. Jeśli kocham, myślę przede wszystkim o dobru ukochanej osoby. Dlatego jestem w stanie poświęcić się dla niej, nawet wyrzec się siebie. Józef postanowił porzucić Marię. W oczach Nazaretan wyglądałoby to tak, że Józef uwiódł młodziutką Marię, jeszcze przed skonsumowanie formalnym małżeństwa, a potem, jak zwykły drań, porzucił ją, pozostawiając na łaskę losu.  Oznaczałoby to całkowite stracenie twarzy wśród swych ziomków, konieczność wyprowadzki, zaczęcia wszystkiego od nowa.
  • Ostatnia wskazówka na dziś (choć z pewnością mógłbym usłyszeć ich więcej): Józef wie, że trwały i szczęśliwy związek najpewniej można zbudować tylko z Bożą pomocą. Dlatego przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji kieruje się przede wszystkim wolą Pana. Gdy we śnie usłyszał wskazówki z nieba jak ma postępować, natychmiast zrezygnował ze swoich planów i postąpił wedle Bożego zamysłu.

Ewangelia (Mt 1, 18-24)

Jezus urodzi się z Maryi zaślubionej Józefowi, potomkowi Dawida

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Milczenie albo banał?

  • Pan obiecał, jak wyśpiewuje nam dziś psalmista, że otoczy opieką ubogich z ludu,
    będzie ratował dzieci biedaków. Zupełnie zrozumiałym zatem jest, że do Niego zwracam się o pomoc w trudnych chwilach. Zwłaszcza moment podejmowania  decyzji jest okazją, bym podążał do Tego, który jest Alfą i Omegą, Wszechwiedzącym i Wszechmogącym. Zazwyczaj w takiej sytuacji chcę prawidłowo i precyzyjnie odczytać Boże wskazówki. Jaka wielka jest moja radość i podziw do Boga, gdy takie podpowiedzi otrzymuję, czy to w słowach kogoś bliskiego, czy w tak zwanych zbiegach okoliczności, a zwłaszcza w Słowie Bożym. Pełen pokoju czuję się wtedy jak dziecko, bezpiecznie prowadzone za rękę. Nabieram pewności. Moje zaufanie do swego Stwórcy wzrasta.
  • Bardzo często jednakże przychodzą takie dni, kiedy miotam się bezradnie. Nie wiem co mam uczynić, czego unikać. Boję się, ze popełnię błąd. Tymczasem Bóg milczy albo w gmatwaninie znaków nie potrafię rozróżnić tych właściwych. Podobnie bywa podczas lektury Pisma Świętego. Istnieją takie fragmenty, które zdają się nie mówić nic cennego, nic skierowanego do mnie, nic dopasowanego do dzisiejszych realiów. Weźmy taki rodowód Jezusa – długi ciąg imion. Jedne imiona są bardziej znane, które od razu kojarzą się z konkretną historią biblijną. Inne zupełnie anonimowe lub nawet śmieszne. Któż dzisiaj nadaje swemu synowi imię Azor albo Esrom? Czytam taki fragment, który Kościół podsuwa mi akurat w dniu dzisiejszym i zastanawiam się, jak to ma się do moich problemów. Czy wiedza, że przybrany dziadek Jezusa miał na imię Jakub pomoże mi przekonać swego trzynastoletniego syna, by racjonalniej się odżywiał, bo ma fatalne wyniki laboratoryjnych badań krwi? Choćbym wczytywał się uważnie w ten tekst raz za razem, odpowiedzią na moje pytania pozostaje milczenie.
  • Żadną pomocą zdają się być w takim momencie komentarze do czytań. Można ich coraz więcej znaleźć w internecie. Sam pomnażam ich ilość. Większość spośród z nich jest jednak powtarzaniem wciąż tej samej myśli. Zmieniają się tylko słowa – bardziej lub mniej zgrabne. Przewałkowywana na wszystkie możliwe sposoby myśl staje się powoli banałem, który zatraca swą moc. Mając więc do wyboru milczenie albo banał, pozostaję bezradny. Przychodzi pokusa, by szukać gdzieś indziej.
  • I właśnie w tym momencie Pan delikatnie szepcze odpowiedź. Czy jestem wróżką, która ma przepowiedzieć ci przyszłość? Pragnę dla ciebie być Kimś bliższym i droższym niż ostatnia deska ratunku czy infolinia. Dlaczego uparcie chcesz mieć nad wszystkim kontrolę – nawet nad Moim słowem?  Zaufaj Mi, nawet jeśli nie wszystko pojmujesz. Moje myśli nigdy nie będą twoimi myślami. Jeśli nawet nie słyszysz Mego głosu, wciąż przy Tobie jestem. Może nie jesteś jeszcze w stanie tego pojąć? Z każdym uderzeniem twego serca powtarzam ci, że cię kocham. To też jest dla ciebie banałem? Kocham cię, niezależnie od tego, czy prosisz mnie o przebaczenie jak Dawid, ale i wtedy, gdy głupio postępujesz jak jego wnuk Roboam, który otoczył się nieroztropnymi doradcami. Zaufaj mi, mam plan i nie tylko od czasów Abrahama wszystkie idzie po Mojej myśli.

Ewangelia (Mt 1, 1-17)

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.

Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Esroma; Esrom ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.

Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.

Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Tak więc od Abrahama do Dawida jest w sumie czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.