O Grzegorz Molitorys

Grzegorz Molitorys - z wykształcenia: dziennikarz, z zawodu: archiwista, z zamiłowania: bloger i poeta, z powołania: mąż i ojciec.

Pan da wam znak

Iz 7,14

  • Król Achaz był w trudnej sytuacji politycznej. Wspólny atak wojsk syro-efraimskich był bliski pozbawienia go władzy. Wyznaczony był już nawet jego potencjalny sukcesor. Nie pomogło nawet złożenie własnego syna w ofierze Molochowi. Zapewnienia Izajasza, że nawrócenie odwróci zły los, nie przekonywały króla Judei. To musiałby być spektakularny cud, na miarę przejścia przez Morze Czerwone. A w takie cuda Achaz już nie wierzył. Skoro kult Jahwe w Jerozolimie był w totalnym odwrocie, czyż taki Bóg, który nie potrafi zadbać o samego siebie, może zdziałać cuda? Izajasz był gotów przedstawić dowód Bożej troski w postaci jakiegokolwiek wskazanego przez władcę znaku. On jednak dyplomatycznie odmówił. Już wysłał posłańca do Asyrii z hołdem lennym i prośbą o polityczne i militarne wsparcie.
  • Dziś tak wielu również wątpi w Bożą pomoc. Kościół dotyka cios za ciosem – Bóg jest zatem słaby, albo wcale nie istnieje. Szukać trzeba zatem pomocy gdziekolwiek indziej – w potędze ludzkiego rozumu, pieniądza czy władzy. Nawet jeśli praktykuję i uważam się za wierzącego, za każdym razem, gdy myślę, że mogę liczyć wyłącznie na siebie, przypominam Achaza. Podobnie, gdy popadam w rozpacz i w beznadzieję.
  • „Gdy my odmawiamy wierności, Bóg wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć samego siebie” (2 Tm 2,13). Pomimo tego, że Achaz wzgardził Nim, Bóg słowami Izajasza zapowiada znak. Nie ma on przekonać króla, bo on już podjął ostateczną decyzję. Znak ma pokazać, kto rzeczywiście ma rację. Bożym znakiem ma być następca tronu. Za panowania zapowiadanego Ezechiasza miało się okazać, że Asyryjczycy okażą się jeszcze większym zagrożeniem niż Syryjczycy. Zmiotą oni z politycznej sceny władców Damaszku i Izraela. Dziesięć plemion z pólnocy narodu wybranego zostanie wygnanych i straconych. Ezechiasz jednak, w przeciwieństwie od swego ojca, zwróci się o pomoc do Pana i uchowa Jerozolimę przed zniszczeniem. Oblegająca miasto armia asyryjska zostanie zdziesiątkowana przez zarazę i zmuszona do odwrotu. Pan ochroni swoich wiernych, pomimo tego, że przeciwnik będzie dużo silniejszy niż wrogowie za czasów Achaza.
  • Trudno w to uwierzyć, ale niewierny król Achaz jest jednym z przodków Jezusa. Obietnica, że potomek króla uprzytomni ludziom, że nie mają się czego lękać, gdyż Bóg jest z nimi, znalazła swoje wypełnienie kilkaset lat później w osobie Mistrza z Nazaretu. Pan Bóg w wypełnianiu swoich obietnic jest wierny. Działa jednakże według swoich planów a nie oczekiwań proszących. Podczas, gdy przegrywający wojnę z Syryjczykami Judejczycy prosili o zwycięstwo, Pan bardziej martwił się tym, że Izrael już sam się poddał w niewolę bałwochwalstwa. Zamiast piorunów z nieba, który poraziłby rydwany z Damaszku, Bóg przygotowuje miejsce i czas na zesłanie małego Dzieciątka. Narodzi się Ono w szopce w Betlejem. Słowo stanie się ciałem. Emmanuel zostanie nam dany. Może nie tego się spodziewasz, gdy zanudzasz Ojca niebieskiego prośbami o zdrowie, pieniądzem, wygraną w totolotku, najpiękniejszą kobietą na ślubnym kobiercu u twego boku, zdanymi egzaminami, czy dronem pod choinką. Pan postanowił nam dać coś znacznie wspanialszego. Chce dać to, czego najbardzie potrzebujemy w każdej chwili swego życia. Siebie samego.

1. czytanie (Iz 7, 10-14)

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: «Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze!»

Lecz Achaz odpowiedział: «Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę».

Wtedy rzekł Izajasz: «Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam uprzykrzać się ludziom, iż uprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel».

Oto On! Oto nadchodzi!

Łk 1,43

  • Elżbieta wydała okrzyk radości, gdyż odkryła, że w tej młodziutkiej krewnej nawiedza ją sam Pan. Jak to poznała? To Jezus witał się ze Swoim poprzednikiem – Janem. Choć obydwoje byli jeszcze w łonach matek, ten młodszy z kuzynów, a zarazem odwieczny Syn Ojca, przekazywał w darze Ducha Świętego. Mocą tego Ducha Świętego usta Elżbiety wypowiedziały słowa, które do dziś powtarzamy w modlitwie „Zdrowaś Mario”. Żona Zachariasza nie mogła jeszcze zobaczyć Jezusa, ale wyczuwała Jego obecność. Wychwalając Matkę, jednocześnie adorowała Jej Syna. Jakaż to musiała być radość, gdy dom nawiedzał oczekiwany Mesjasz ze swoją Matką. Jakież to wielkie szczęście, gdy sam Odkupiciel i Jego Matka przyszedł wesprzeć w trudnych chwilach.
  • Jestem nadzwyczajnym szafarzem Najświętszego Sakramentu. Mam ten niczym niezasłużony dar i przywilej zanosić Jezusa do domów starszych i cierpiących kobiet (i jednego pana:-). Za każdym razem, gdy ubrany w albę przekraczam próg ich mieszkań, widzę niekłamaną radość w ich oczach. Same schorowane i samotne, nie mają już sił i możliwości, aby udać się do kościoła na Mszę świętą. Kapłan z posługą może przyjść tylko raz w miesiącu. Wielkie pragnienie przyjęcia Jezusa nie pozwala im tak długo czekać. Ten niezaspokojony głód eucharystyczny spotyka się z nieprzebraną miłością Boskiego Oblubieńca. Spoglądając ze wzruszeniem na rozpromienione twarze tych chorych, niemal słyszę te słowa, które wykrzykują w sercu. Głos mojego ukochanego! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty.

Pokora

Łk 1,38

  • Łatwo mi sobie wyobrazić taki dialog z Bogiem:

Świętym bądź, jak Ja jestem święty.

-Gdzie mi tam Panie Boże do świętości. Jestem tylko człowiekiem a więc grzesznikiem i tego nie przeskoczę. Już takim mnie Boże masz.

Odpuszczone ci są grzechy. Powiadam ci, dziś ze mną będziesz w raju.

-Ależ skąd! Przecież trafię do czyśćca i to tylko jak mi się uda uniknąć nagłej i niespodziewanej śmierci i zdołam przyjąć księdza z wiatykiem.

Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Pójdź za Mną!

– Panie Boże! Jestem niegodny powołania. Zupełnie się do tego nie nadaję.Za bardzo się wstydzę mówić o Tobie. Czyż to nie jest narzucanie się ze swoją wiarą? Moja wiara jest zbyt słaba – nie zniosę drwin z Twojego powodu. Niech zajmą się tym zawodowcy – księża i zakonnice tyle lat się do tego przygotowywali…

  • A teraz niech przyjrzę się temu chłodnym, w miarę obiektywnym okiem. Czyżbym uważał, że znam siebie lepiej niż Bóg? Czyżbym uważał, że moje grzechy są silniejsze od Jego odkupienia i miłosierdzia? Czyż to ja jestem ostatnią instancją w ferowaniu sądu o sobie? Czyżbym nie wierzył w dobroć Boga, że powołując mnie do jakiejkolwiek misji, uzdalnia mnie jednocześnie w 100% do jej realizacji? A zatem czyż moja fałszywa pokora nie jest w istocie pychą?
  • A może moja fałszywa pokora jest tylko nieudolną wymówką, by uniknąć swego krzyża? Albo próbą targowania się z Bogiem, bym musiał mniej, a dostał więcej?
  • W końcu niech skonfrontuję tę swoją pokorę z postawą Maryi, choćby ze sceny zwiastowania.
  • Cóż mi pozostaje po porządnym rachunku sumienia?

Ewangelia (Łk 1, 26-38)

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Wtedy odszedł od Niej Anioł.