Święty Jan Chrzciciel – najdoskonalszy narodzony z niewiasty przed przyjściem Jezusa – nawet taki duchowy heros miał wątpliwości. Jedyny z proroków, który imiennie wskazał oczekiwanego mesjasza, szuka pewności, że się nie pomylił. Jezus zachowywał się bowiem zupełnie nie „po mesjaszowemu”. Miał być siekierą przyłożoną do pnia. Tymczasem Mistrz z Nazaretu nie wymierzał natychmiast surowej kary tym, którzy na nią z pewnością zasługiwali, pozwalał się znieważać i zdawał się tolerować zło. Jawnie przekraczał tradycyjne przepisy dotyczące czystości rytualnej. Dotykał publicznie zwłok, uzdrawiał w szabat. Wchodził w spór z pobożnymi faryzeuszami a uzdrawiał pogańskiego sługę setnika. Halo! Czy mi się zdaje, ale chyba coś tu nie gra!?
Ileż razy sam jestem zaskoczony postępowaniem Jezusa. Czyżby nie widział, że Kościół Mu się sypie? Ileż razy mógł się mylić, powołując tylu kapłanów, którzy zamiast być alter Christus, stawali się zgorszeniem dla wiernych? Dlaczego zło triumfuje? To może generalne wątpliwości, ale czyż Pan i mnie osobiście niemile zaskakuje? Dlaczego pozwala, że moje dobre intencje są źle odbierane? Dlaczego moje inicjatywy, jak choćby ten blog, nie są wspierane mocą z góry i zdaje mi się, że w pojedynkę zmagam się z własną nieudolnością? Pytania, pytania, pytania…
Tymczasem Katechizm twierdzi dobitnie, że Bóg przynosi przeobfitą i ostateczną odpowiedź na pytania człowieka. Poczułem się tak, jakbym nie potrafił zadawać sensownych pytań. Jak podczas turnieju „Miliarderzy”. Przed pytaniem o główną nagrodę wykorzystuję koło ratunkowe i dzwonię do przyjaciela. Zamiast jednak uzyskać konkretną wskazówkę, to tracę czas pytaniami o pogodę, która godzina, jak się czuje, co słychać u sąsiadki, jaki był wynik meczu… Może się nawet dziwię, że Przyjaciel upiera się, żeby mi dać odpowiedź za miliard. Obrażony obruszam się, dlaczego mnie ciągle ignoruje…
Jan Chrzciciel nie pytał się o takie bzdury. Siedział w więzieniu. Zło dobitnie dawało mu odczuć, kto tu rządzi. Jego pytanie było krzykiem rozpaczy. Takim samym jak krzyk ofiar księży pedofili, krzyk tysięcy wiernych odmawiających różaniec w intencji odnowy moralnej w Ojczyźnie.
Cóż odpowiedział Jezus? «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię». Wiem, że zło rzuca się w oczy. Uwiera jak odcisk. Jeśli jednak rozejrzę się dookoła, bez wątpienia zobaczę jak wiele dobra się dzieje. Ile cudów i Bożych prezentów czeka na mnie po każdej nocy! Boże przymierze będzie trwało aż do końca świata. I jest to sojusz silniejszy niż NATO, Rosja, Chiny a nawet kosmici.
Kościół chyli się ku upadkowi? Tak mi się zdaje, bo usłyszałem kilka wiadomości na ten temat. Tymczasem w 2023 roku liczba chrześcijan na całym świecie znacznie wzrosła. Po raz pierwszy przekroczono granicę 2,6 miliarda. Chrześcijaństwo rośnie obecnie w tempie 1,18 proc. rocznie, co oznacza 30 milionów wierzących. Na poziomie globalnym obserwuje się zaskakujący zwrot w kierunku chrześcijaństwa. Każdego dnia społeczność wyznawców Chrystusa powiększa się o 82 tys. osób. Pokazuje to „Study of Global Christianity” przeprowadzone przez badaczy religii z Bostonu.
Błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi. Może mi nawet kat ścinać głowę, ale i tak będę spokojny. Bo moja śmierć będzie jak ugryzienie komara tuż przed celnym ciosem gazety.
Jestem spragniony prawdy o sobie, o sensie życia, o celu, do którego mam dążyć. Cały czas towarzyszą mi pytania, na które nie znam odpowiedzi. Pytam się choćby, czy to gigantyczne wyzwanie, które realizuję, ma sens. A jeśli tak, czy mu podołam? A jeśli podołam, to czy to robię dla swojej własnej chwały, czy też dla pożytku duchowego czytelników? Tak wiele pytań i tylko Bóg może udzielić pełnych i jednoznacznych odpowiedzi.
Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym i ostatecznym Słowem Ojca. W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego. Tak podaje mi dziś Katechizm wskazówkę, gdzie szukać odpowiedzi. Dlatego jak setnik wybiegam naprzeciw swemu Panu i proszę Go tylko o słowo. Wierzę, że nie odmówi mi tej łaski. Słowo rzeknie słowo i będzie uzdrowiona dusza moja.
Kiedyś upadnę i zwątpię, a wiem, że jest to bardziej niż pewne. Może właśnie już to się stało. Ufam jednakże, że podejdziesz do moich mar. Dotkniesz mnie. Wzruszy cię zimno mojej martwoty. Obym wtedy usłyszał: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań!” I choć czuję się martwym starcem, to jak młodzieniec zerwę się na nogi. Podejmę na nowo trud. Stawię czoła wyzwaniom. Bo Ty przemówiłeś. W Twym słowie jest wszystko, co konieczne jest do życia. Co nie wypływa z Twych ust, to tylko bełkot, mamienie lub gaworzenie.
Z pewnością spotkam się z takimi, którzy będą się pod Ciebie podszywali. Wypowiadając swoje słowa, będą przekonywali, że to Twoje objawienie. Kto wie? Może i ja jestem takim fałszywym prorokiem. Co mnie bowiem upoważnia do wskazywania innym jak mają żyć, co robić, a czego unikać? Dobrze – jestem rodzicem. Jako rodzic mam obowiązek dawać rady swoim dzieciom. Ktoś z was jest na kierowniczym stanowisku i musi wydawać dyspozycje podwładnym. Prawdziwie jednak będę autorytetem dla innych tylko wtedy, gdy Jezus będzie autorytetem dla mnie.
Bardzo głośno jest w tych dniach o Izraelu. Świat dzieli się na tych, którzy oskarżają armię izraelską o zbrodnię ludobójstwa w Gazie oraz tych, którzy zarzucają tym pierwszym antysemityzm. Nie będę się wypowiadać, która strona ma rację, gdyż nie o tym jest ten blog. Chcę tylko zwrócić uwagę, że przez tysiąclecia ten niewielki naród cały czas wzbudza jakąś kontrowersję. Trudno wobec nich przejść obojętnie. Niejednokrotnie znacznie silniejsze narody próbowały zmieść ich z powierzchni ziemi. Począwszy od faraona z czasów Mojżesza. Rzymianom udało się ich rozproszyć po całym świecie i odebrać nadzieję na powrót do swojej ziemi. Pomimo tego, po prawie dwóch tysiącach lat, udało im się utworzyć państwo Izrael. Na ziemiach, które przez poprzednie stulecia, trwające dłużej niż cała historia Polski, stały się ojczyzną Palestyńczyków.
Trudno się zgodzić z obecną polityką Izraela, który wykorzystując swą przewagę militarną i poparcie największego mocarstwa, konsekwentnie dąży do ostatecznego wyeliminowania przeciwników. Sumienie natychmiast mi podpowiada, by stanąć po stronie słabszego. Choć przyznać muszę, że ten słabszy wiele uczynił, by sprowokować brutalny atak. Rozumiem dobrze głosy potępienia akcji militarnej w Gazie dobiegające z całego świata. Burzę się jednak wewnętrznie, gdy krytyka polityki konkretnego rządu, przeradza się w niechęć do całego narodu.
Urodziłem się i spędziłem całe dzieciństwo w Będzinie. Miasto to przed wojną było ważnym centrum dla mniejszości żydowskiej w II Rzeczypospolitej. Akurat w moim mieście stanowili oni zdecydowaną większość, która została praktycznie unicestwiona podczas Holokaustu. Dziś miasto ponownie zaczyna się przyznawać do swego żydowskiego dziedzictwa. Tej historii nie da się bowiem wymazać, jakby się nie wydarzyła. Kultura żydowska wycisnęła trwały ślad. Ten klimat w którym dorastałem pewnie sprawia, że z szacunkiem spoglądam na historię narodu żydowskiego. Przyznać muszę, że jego trwałość wobec przeciwności losu jest zadziwiająca. Respekt też budzi, wielki tu odsetek ludzi obdarzonych szczególnymi talentami, w dziedzinie nauki, sztuki, ekonomii. Wytłumaczenie zdaje się być tylko jedno. Skoro Bóg wybrał ich przed wiekami, to Jego opieka ciągle nad nimi trwa, gdyż Bóg nie zmienia zdania. Potomstwo Abrahama ciągle jest Ludem Wybranym.
Jezus w rozmowie z Nikodemem oznajmił, że mieszkańcy Jego Królestwa muszą się narodzić na nowo. Nie z ciała, ale z wody i z Ducha. Temu nowemu potomstwu, Abraham przekazał nie tyle swe geny, co wiarę. Wszyscy wierzący w Boga są niejako wszczepieni w potomstwo tego patriarchy. Abraham jest nie tylko przodkiem narodu żydowskiego. W zamyśle Boga stał się ojcem wszystkich wierzących w jednego Boga – Stworzyciela nieba i ziemi. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, zarówno Żydzi jak i Arabowie wierzą w tego samego Boga. Choć inaczej Go nazywają. Obydwa narody wywodzą się od Abrahama. Również my, jako chrześcijanie, choć nie jesteśmy semitami, przyznajemy się do tego patriarchy. Bóg ofiarował mu Ziemie Świętą. Jest to decyzja nieodwołalna. A zatem wszystkie strony konfliktu mają jednakowe prawo do tej Ziemi Obiecanej jako do swej ojcowizny.
Niestety, tak Palestyńczycy jak i Izraelici żadną miarą nie są w stanie patrzeć na siebie jak na braci. Koncentrują się wyłącznie na tym co ich dzieli. Choć mają wspólną ojczyznę, patrzą na siebie jak na śmiertelnych wrogów. Sądzą, oskarżają, potępiają. Oślepieni tą nienawiścią wodzą się nawzajem wprost do dołu nieszczęścia i śmierci. Ta nienawiść rodzi straszne owoce. Gdyby jednak obydwie strony oparły się na tym wspólnym fundamencie jakim jest Bóg, który ich wybrał w Abrahamie, zamiast ruin i pustyni mielibyśmy wokół Jerozolimy wspaniały i trwały wspólny dom.