Wpierw przeczytaj: Am 7,12-15
W czasie rekolekcji, naszło mnie ogromne pragnienie, by zjeść porządny bigos. W domu na takie specjały zbyt często nie mogę liczyć, gdyż moja żona, jako kucharka preferuje bardziej wykwintne lub szybsze specjały. Ale w Koniakowie? Westchnąłem tylko, wyraziwszy przed przyjaciółmi swoje pragnienie. Jaka zatem była wielka moja radość, gdy za parę godzin na stołach zmaterializowała się moja zachcianka. Nałożyłem sobie pełny talerz i pochłonąłem jego zawartość w mgnieniu oka. Boże jesteś wielki, że tak mi dogadzasz! Bigos był wspaniały więc rzuciłem się na drugi talerz dokładki. Ponieważ miłośników kapusty z mięsem nie było aż tak wielu, zwłaszcza wśród kobiet i dzieci ( a w sumie stanowią one zdecydowaną większość Domowego Kościoła) poprosiłem kuchnię, by to co zostało, trafiło na stoły również na kolację. I znów powtórzyło się moje szczęście. Choć drugi czubaty talerz znikał już dużo wolniej. W przeciwieństwie do obwodu mojego brzucha. Na pytanie kucharek czy jutro też mają mi podać resztki pysznego bigosu, grzecznie odmówiłem.
- Tak to już w życiu jest, że to co pyszne szybko się przejada.
- Nie na darmo pycha jest pierwsza na liście grzechów. Pociąga za sobą kolejne przewiny i jest chyba najbardziej uciążliwa dla innych. Działa poniżająco przez cały czas. Jak wielogodzinne policzkowanie. Szybko chcemy pozbyć się towarzystwa człowieka pysznego.
- We fragmencie proroctw Amosa w kilku zdaniach zarysowane są sylwetki dwóch sług bożych. Pyszny kapłan Amazjasz chce przegnać z królewskiej świątyni biednego proroka Amosa – imigranta z Judy, najemnego pasterza. Jak takie coś może wchodzić w jego kompetencje!
- Niestety nierzadko przybieram pozę Amazjasza. Jestem dumnym animatorem, który wielokrotnie przeczytał całe Pismo Święte, przeżył dziesiątki rekolekcji, prowadzi genialny blog z rozważaniami biblijnymi. Jestem kimś więc z łatwością dostrzegam gorszych, słabszych głupszych od siebie – pseudo-katolików. (Błagam was o przebaczenie) Podobnych mnie zawodowców jest tak wielu.
- Kapłani, którzy z racji świętych namaszczeń tęsknią skrycie za czasami, gdy księży całowano po rękach i nazywano czcigodnymi dobrodziejami.
- Księża, którzy wszystko muszą mieć pod własną kontrolą, bo przecież tylko oni zrobią to dobrze, a świeccy mają być posłusznymi owieczkami bijącymi brawo i rzucającymi hojne datki.
- Charyzmatycy, którzy czują się wyśmienicie w otoczeniu rozentuzjazmowanych tłumów spijających każde słowo z ich ust jak najczystsze proroctwa. Jeżdżących za nimi jak wierni kibice za swoim klubem. Kupujących wszystkie nowe książki i filmy video.
- Katoliccy blogerzy i vlogerzy, którzy skrupulatnie liczą każdego dnia liczbę lajków i nowych subskrypcji.
- Poważne matrony z parafialnych kółek, które z pogardą patrzą na zepsute młodsze pokolenia.
Tymczasem Pan lubi się posługiwać tym co głupie i słabe w oczach tego świata. Pan wybiera Amosa, tego obcokrajowca, który nacina sykomory, aby skruszył pyszne serce Amazjasza.


