Sumienie Ewangelią wypunktowane

Męski punkt widzenia na liturgię słowa.

Sumienie Ewangelią wypunktowane

Wysłannicy od zadań specjalnych

Łk 1,13

  • Rozmach i potęgę Bożej Opatrzności można dostrzec śledząc takie historie jak dzieje Jana Chrzciciela i Samsona. Obydwoje do swej szczególnej misji byli przygotowywani na długo przed swoim poczęciem. Pan Bóg dba o szczegóły i dla dobra Swych dzieci wybiera najlepszy z możliwych planów. Jedną z Jego ulubionych metod wydaje się cudowne poczęcie. Rodzicom, którzy nieomal już stracili wiarę, że w końcu doczekają się potomka, Pan sprawia najlepszą z możliwych niespodzianek. Do poczęcia nie dochodzi wcześniej, by nikt nie miał żadnych wątpliwości, że to nie przypadek, fuks, owoc wieloletnich starań, ale Jego działanie. Znając ludzką psychikę, On już dobrze wie, że tak poczęte dziecko zostanie otoczone nadzwyczajną troską i opieką. W czasach biblijnych nie było to czymś oczywistym.
  • Przeczuwam w swym sercu, że innym istotnym motywem był fakt, że cudownie doświadczeni rodzice ze wszystkich sił zadbają o przekazanie swojej wiary we Wszechmoc Boga. Gdy dziecko od momentu poczęcia będzie odczuwało pewność swych Rodziców, że Pan wszystko może, tym łatwiej mu będzie zaufać Mistrzowi, gdy już rozpocznie realizować swoje szczególne zadanie. Przejmie też od rodziców specyficzny rodzaj wiary. Jej fundamentem nie będzie czystość rytualna, postępowanie nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Pobożność będąca nieudolną próbą przekonania Boga o swojej uczciwości, by uzyskać od Niego oczekiwane łaski, nie jest wyrazem miłości, ale przejawem mentalności kupieckiej. Boga nie da się przekupić, by wysłuchał próśb. Żyjący tą wiarą Zachariasz zwątpił w posłannictwo archanioła Gabriela. Nowa i dojrzała wiara będzie opierała się na osobistym doświadczeniu bezpośredniej interwencji Boga. Człowiek żyjący taką wiarą służy i czyni innym dobrze, dlatego że kocha, a nie, że chce się przypodobać. Taka wiara jest łaską. Zachariasz i Elżbieta dobrze to zrozumieli, gdyż na własnym ciele doświadczyli Bożej łaski.
  • Wychowani w takiej atmosferze Jan Chrzciciel, Samson czy Samuel okazali się wybornymi wykonawcami Bożych zadań specjalnych. Nie wiem, czy wiesz, ale my też jesteśmy takimi późno poczętymi dziećmi wiary. Pan Bóg nas dał Abrahamowi kilka tysięcy lat po tym, gdy wysłuchał jego prośby o potomstwo. Wiara ojca Abrahama musi trwać aż do ponownego przyjścia Chrystusa na wszystkich kontynentach i we wszystkich pokoleniach. Przekazano ją również mnie i tobie. Czy jesteśmy gotowi do wykonania naszej specjalnej misji, do jakiej od tysiącleci przygotowuje nas Bóg?
Czwartek, III Niedziela Adwentu, rok II, Łk 1,5-25

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”. Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”. Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.

Ze spieczonej ziemi

Iz 35,1

  • Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli! Błogosławieni również ci, co doświadczają cienia nocy, pustynnej spiekoty, a wciąż wierzą, że spoczywa na nich Boże błogosławieństwo. Jak Jan można mieć pewność, że właśnie Jezus jest tym oczekiwanym Barankiem Bożym. W tym samym momencie można jednakże przeżywać bolesne wątpliwości. «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Czy skok w przepaść wiary jest rozsądnym wyborem? Czy oddanie życia doczesnego nie wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem, gdy nie dostrzega się życia wiecznego przez kotarę śmierci? Czy warto iść pod prąd, gdy tak realne jest zagrożenie bycia zdeptanym?
  • Chwile namacalnego doświadczenia Boga, usłyszenia Jego głosu są niezapomnianym przeżyciem. Potrafią dodać mocy na długie lata. Wiara rośnie, gdy na własne oczy widzi się, jak niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. Zazwyczaj są to jednak tylko przebłyski światła. Zagubione oazy zieleni w bezgranicznej martwocie pustyni.
  • Żeby przejść od oazy do kolejnej studni wody żywej, przebyć wypada wiele kilometrów spieczonej ziemi. Niezaspokojone pragnienie wody wysysa wolę życia. Pan zapewnia mnie, że błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi w Niego. Nie daje jednak forów. Ciemna noc wiary jest dłuższa niż noc polarna. Jan Chrzciciel zamknięty w lochach, nie mógł słyszeć na własne uszy nauczania Jezusa, nie mógł napawać wzrok widokiem nieziemskiej radości uzdrowionych, nie nasycił się cudownie rozmnożonym chlebem. Do ostatniej chwili swego życia skazany był na mrok ciemnicy.
  • Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Mobilizuje mnie Jakub. Pan jest blisko, ale tysiąc lat w Jego oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął albo straż nocna. Moja cierpliwość ma się nijak do Jego cierpliwości. Czekam zatem, bo cóż innego może mi podpowiadać moja wiara? Czekam, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Deszcz Jego łask, lekkiego powiewu Jego obecności.
  • Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: odwagi! Nie bójcie się! Jeszcze tylko parę kroków, może jeszcze jedna wydma do pokonania. Wkrótce kolejne święta! Może w końcu i ja dojrzeję do radości? Może i ja dojrzę wyraźnie chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga? Nawet najmniejszy w królestwie niebieskim jest wszak błogosławionym. Wierzę w to i wciąż ufam.

Czytania na dziś

Z ogniem w sercu

Syr 48,1

  • Trafiłem w sieci na artykuł, który przedstawiał dane statystyczne dotyczące religijności w 34 krajach europejskich. Uderzyło mnie to, że Polska była na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o uczestnictwo w praktykach religijnych. Aż 61% Polaków zadeklarowało, że regularnie bierze udział w liturgii. Zdeklasowaliśmy tutaj całą Europę. Potwierdza to widok pustych świątyń na zachód od Odry, niejednokrotnie przerabianych na muzea. Moją dumę jednakże utrąciły dane przedstawiające odsetek ankietowanych wierzących z niezachwianą pewnością w Boga. Tutaj w rankingu spadliśmy na łeb na szyję, zajmując 9 miejsce. Tylko 29% Polaków swoją wiarę traktuje serio. Coraz bardziej stajemy się narodem praktykującym, lecz niewierzącym. Udział w praktykach religijnych dla coraz większej grupy społeczeństwa staje się wyłącznie tradycją, rutynowym zwyczajem lub przykrym obowiązkiem. Przy takim podejściu nie dziwi mnie, że sakramenty i modlitwy nie mają większego wpływu na codzienne życie. Nie uświęcają. Ledwie przekroczymy próg kościoła,  zaczynamy swoją normalną podłą robótkę w relacjach międzyludzkich. Obmawianie, złośliwości, oszustwa, agresja… Nieustająca wojna polsko-polska.
  • Odchodzenie tylu młodych ludzi od Kościoła i wiary jest naturalną konsekwencją takiej postawy praktykujących-niewierzących. Szczególnie młodzi ludzie są wyczuleni na wszelką obłudę, fasadowość i pustosłowie. Obserwując nas, nie dostrzegają większego sensu w uczestniczeniu w takim przedstawieniu,  gdzie aktorzy zapomnieli dawno swych ról.
  • Nie mając w sercu autentycznej wiary i miłości do Boga, mam w piersiach zimny głaz. Tymczasem świat, ci wszyscy zagubieni ludzie wokół mnie, z niemą rozpaczą poszukują ciepła. Kościół dziś potrzebuje nie tyle zadeklarowanych katolików ile autentycznych świadków. Mam nieść żar miłości. W moich oczach ma być ogień autentycznego zapału religijnego (nie mylmy tego z fanatyzmem). Mam być dla swoich dzieci i znajomych z pracy Eliaszem i Janem Chrzcicielem. Oni nie kalkulowali czy większość ich w tej chwili popiera. Nie sprawdzali, czy ich poglądy są po myśli słuchaczy, czy będą przychylnie przyjęte. Ich słowa płonęły jak pochodnie, bo były wyrazem tego ognia miłości, który płonął w ich sercach.

1. czytanie (Syr 48, 1-4. 9-11)

Eliasz przyjdzie powtórnie

Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień.

Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić.

Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.