Ze stłuczonym kolanem

Iz 30,21

  • Ciężko stworzyć kolejny wpis na blog, gdy do syta nakarmił mnie Pan chlebem ucisku i wodą utrapienia. Skrzydła są utrącone, kolana obolałe po upadku. Nic, tylko uciec gdzieś w kąt i cichutko pochlipać na niesprawiedliwy los. Trudno pogodzić mi się z niedogodnościami i upadkami. Uważam, że nacierpałem się już wystarczająco i niczym sobie nie zasłużyłem na takie traktowanie.
  • Tymczasem zza moich pleców rozlega się stanowczy lecz pełen miłości głos Ojca. Wstawaj synu! To nic, że się znów przewróciłeś. Tak bywa, gdy robi się pierwsze kroki. Nauka chodzenia jest uciążliwa, ale jaką przynosi satysfakcję, gdy się przez nią przebrnie! Ojcowskie dłonie podnoszą mnie delikatnie. Bez zniecierpliwienia. Pora uczynić kolejny krok. Skrzydła odpadły więc trzeba dreptać samemu. On poprowadzi najlepszą drogą.

 

1. czytanie (Iz 30, 19-21. 23-26)

Bóg zlituje się nad swoim ludem

Tak mówi Pan Bóg, Święty Izraela:

Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci on łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci.

Choćby ci Pan dał chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, a oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: «To jest droga, idźcie nią!», jeśli chciałbyś iść na prawo lub na lewo.

On ześle deszcz na zboże, którym obsiejesz rolę, a pokarm z plonów ziemi będzie soczysty i pożywny. Twoje trzody będą się pasły w owym dniu na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została starannie przewiana.

Dojdzie do tego, że na każdej wysokiej górze i na każdym wyniosłym pagórku będą strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy padną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca będzie siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni, w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.