Kto ma uszy, niechaj słucha!

Łk 8,4-21
KKK 80-83

  • Jezusowi bardzo zależało, żeby Jego nauka została przyjęta i przyswojona. Dlatego używał prostego a zarazem obrazowego języka. Podawał przykłady z życia wzięte, spotykane na co dzień. Za każdym razem, gdy widzę siewcę, od razu przypomina mi się Chrystusowa przypowieść. Choć zobaczyć dzisiaj w Katowicach siewcę jest pewnie taka szansa jak zobaczyć kierowcę autobusu w Kafarnaum. Dlatego jestem przekonany, że gdyby dzisiaj Jezus głosiłby nam kazanie z hałdy, użyłby takich obrazów, które byłyby dla nas jednoznaczne i zapadające głęboko w pamięć.
  • I dzieje się tak faktycznie. Jezus bezustannie nas naucza. Współcześni następcy Apostołów, oświeceni Duchem Świętym, przekazują w całości naukę Pana w taki sposób, byśmy ją zachowywali. Im bardziej są otwarci na działanie Ducha Świętego, tym lepiej nam Słowo Boże wyjaśniają. W kościele nie chcę słuchać wykładów z teologii. Nie chcę też znać prywatnych opinii księdza na temat bieżących wydarzeń społeczno-politycznych. Chcę usłyszeć dokładnie to, co Jezus ma mi dziś do powiedzenia.
  • Zależy to nie tylko od wprawy i rozmodlenia kaznodziei. Przede wszystkim liczy się moja otwartość na przyjęcie ziarna Słowa. Jeśli swoimi myślami będę cały czas daleko, wtedy i do mnie będzie się odnosiła smutna refleksja Jezusa, że patrzę, a nie widzę. Słucham, a nie rozumiem. Jeśli nie interesuje mnie nauczanie Kościoła, bo nie ufam księżom, bo to zbyt trudne do zrozumienia, bo nie mam na to czasu… to trudno mi będzie samemu dojść do Prawdy. Nawet jeśli sięgnę do Pisma Świętego, to bardzo prawdopodobne jest, że odkryję w Biblii wyłącznie swoje własne przekonania. «Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma».