Laską o skałę

Wpierw przeczytaj Lb 20,1-13 – pierwsze czytanie z 8 sierpnia, czwartku 18 tygodnia zwykłego.

  • Dlaczego Mojżesz „podpadł” Bogu? Czy zrobił cokolwiek złego? Przez całe w zasadzie życie, wcześniej i potem, żył z Panem w jak najlepszych relacjach. Rozmawiał z Nim jak się rozmawia z Przyjacielem – twarzą w twarz. A jednak Pan, zdaje się za jeden gest wykonany pod wpływem grozy sytuacji, stresu i wzburzenia, nie pozwolił Mojżeszowi dokończyć dzieła życia. Nie dane mu będzie wprowadzić Izrael do Ziemi Obiecanej. Czyż nie tę samą laskę podniósł nad wodami Morza Trzcin, które rozstąpiły się na ten gest posłusznie? Przecież ściśle wykonał Boże polecenie, które usłyszał chwilę wcześniej. No, prawie ściśle. Uderzył w skałę dwa razy? Przecież każdemu się zdarzy stracić cierpliwość. Czy to aż takie przestępstwo? Przy takim upartym ludzie, każdy inny mógłby się zniechęcić…
  • Jak dalekie jest moje zniechęcenie od totalnego zwątpienia w Boga? Gdy grunt sypie mi się pod nogami jak piasek na pustyni Sin, gdy zupełnie nie daję sobie rady, czy wsłuchuję się w głos Pana, który daje mi realne wskazówki? Czy też dramatycznie walę na oślep, czym popadnie, w nadziei, że los przypadkiem mi poszczęści?
  • Czy bardziej liczę na ten los, czy też wierzę Bogu. Mojżesz w tej dramatycznej chwili zdaje się liczyć wyłącznie na siebie. Być może wie ze swego długoletniego doświadczenia, z lat, gdy pasterzował na pustyni, że jest taki trick, by zdobyć wodę. W miejscach zacienionych, wśród niektórych skał, z powodu wysokiej różnicy temperatur pomiędzy nocą a dniem, skrapla się wilgoć. Wystarczy znaleźć takie miejsce, odpowiednio udrożnić wypływ wody, by zaspokoić swoje pragnienie. Ale wykonać to właśnie tu, przy tych skałach i w takiej ilości, by uspokoić ten rozgoryczony tłum, żądny jego głowy? Mojżesz wiedział, że jest postawiony pod ścianą. Dlatego z rozpaczą walił laską o skały. Zrzuca jednocześnie winę za spodziewane niepowodzenie na Boga. Czysta rozpacz człowieka, któremu się zdawało, że trzyma rękę na pulsie. A to przecież nie on miał dać wody ludowi! To Pan troszczył się i ciągle troszczy o swój lud. Karmi go i poi; prowadzi po bezpiecznych ścieżkach nawet przez wypalone pustynie; zwycięża śmiertelnego wroga.
  • Jeśli zdaje mi się, że jestem jedynym kowalem swojego losu, że od mojej troski, zabiegania, przemyślności i zapobiegliwości zależy, czy niebo nie runie na głowę moją i mojej rodziny, to jestem w wielkim błędzie. Właściwie pławię się w pysze, która jest początkiem i koroną wszystkich innych grzechów.
  • Dla pysznych, którzy własnymi rękami chcą zbudować sobie bezpieczny raj na ziemi, prawdziwa Ziemia Obiecana jest zamknięta.

Wszystkie obrazki z cytatem z Pisma Świętego są przygotowane w oparciu o zdjęcia opublikowane w internecie i oznaczone do ponownego wykorzystania z modyfikacją. Są one pomyślane jako tapety na pulpit ze Słowem Życia. Pobierajcie!