Dom na skale

Czwartek w 1 tygodniu Adwentu.

house-high-in-the-pyrenees-mountains

Cristiano Ronaldo, Lionel Messi. Jesteście naprawdę świetni. Podziwiam waszą technikę, wasze osiągnięcia. Mam tylko jedną prośbę. Zagrajcie dla mnie w duecie. Jeden na harfie, a drugi na flecie.

Życzenie tak niedorzeczne, że aż śmieszne. Gdyż dla tych gwiazd  to futbolówka jest tym, wokół czego kręci się całe ich życie. Ze względu na grę w piłkę poświęcają długie godziny na treningi – indywidualnie i z drużyną. Dla niej dopasowują swój styl życia – co jedzą, gdzie mieszkają, ile, kiedy i gdzie odpoczywają. Wokół niej krążą ich myśli. Piłka jest fundamentem. Skałą na której wybudowali swój dom.

Dom na skale. Przypowieść ta już tak mocno wpisała się w naszą kulturę, tak często jest wykorzystywana, że łatwo ją zbagatelizować. Nie wyobrażam sobie, by wspomniani wyżej piłkarze, potrafili przejść obok fundamentalnego tematu jakim jest dla nich piłka nożna. Są w końcu profesjonalistami w każdym calu.

Jezus budującym dom swojego życia nie narzuca konkretnego planu. Nie ustala ilości pokojów, kolorów ścian. Nie jest też deweloperem, który zameldowuje w już wybudowanych szeregowcach – jednakowych dla wszystkich. Zostawia mi wolną rękę. Pragnie jednak, bym te samodzielne decyzje opierał na fundamencie Jego słowa. Bym na swój dom popatrzył niejako z Jego punktu widzenia. To zapewni zdrowy rozsądek w działaniu. Trwałość oraz solidność wszystkiego co buduję.

Czasami z żalem, smagany wichrami przeciwności, stwierdzam, że domy stawiane na piasku ciągle stoją – jak bajkowe hotele w Dubaju. Coś jest nie tak. Ale przecież Jezus słuchającym Jego słów nie obiecuje bezstresowego życie. Kto poddał się królowaniu Jezusa nie jest wolny od wojen, a nawet porażek. Nie ma zagwarantowanych luksusów. Święty spokój też nie jest wyłączną domeną świętych. Spada deszcz, wzbierają potoki, zrywają się wichry i rzucają się na wszystkie domy. Bez wyjątku. Jednak dla tych, którzy budują na sobie, na pieniądzu, na sukcesie, czy na czymkolwiek innym, są one katastrofą, dramatem. Jakiekolwiek kłopoty, przed którymi nie da się uciec chowając głowę w piasek, powodują poważny kryzys. Nadmierny stres, depresję, agresję, samobójstwa. Dom budowany na piasku trzeszczy i upada, nawet jeśli w ruinach nadal będzie koczował miliarder.

Kto prawdziwie ufa Jezusowi, ten znajdzie wyjście z każdej burzy i nie podda się. Jak nie poddają się Ronaldo i Messi po przegranych meczach, czy kontuzjach. Grają dalej w piłkę, do czego są powołani, a nie sięgają po harfę czy flet.