Ze spieczonej ziemi

Iz 35,1

  • Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli! Błogosławieni również ci, co doświadczają cienia nocy, pustynnej spiekoty, a wciąż wierzą, że spoczywa na nich Boże błogosławieństwo. Jak Jan można mieć pewność, że właśnie Jezus jest tym oczekiwanym Barankiem Bożym. W tym samym momencie można jednakże przeżywać bolesne wątpliwości. «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Czy skok w przepaść wiary jest rozsądnym wyborem? Czy oddanie życia doczesnego nie wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem, gdy nie dostrzega się życia wiecznego przez kotarę śmierci? Czy warto iść pod prąd, gdy tak realne jest zagrożenie bycia zdeptanym?
  • Chwile namacalnego doświadczenia Boga, usłyszenia Jego głosu są niezapomnianym przeżyciem. Potrafią dodać mocy na długie lata. Wiara rośnie, gdy na własne oczy widzi się, jak niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. Zazwyczaj są to jednak tylko przebłyski światła. Zagubione oazy zieleni w bezgranicznej martwocie pustyni.
  • Żeby przejść od oazy do kolejnej studni wody żywej, przebyć wypada wiele kilometrów spieczonej ziemi. Niezaspokojone pragnienie wody wysysa wolę życia. Pan zapewnia mnie, że błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi w Niego. Nie daje jednak forów. Ciemna noc wiary jest dłuższa niż noc polarna. Jan Chrzciciel zamknięty w lochach, nie mógł słyszeć na własne uszy nauczania Jezusa, nie mógł napawać wzrok widokiem nieziemskiej radości uzdrowionych, nie nasycił się cudownie rozmnożonym chlebem. Do ostatniej chwili swego życia skazany był na mrok ciemnicy.
  • Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Mobilizuje mnie Jakub. Pan jest blisko, ale tysiąc lat w Jego oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął albo straż nocna. Moja cierpliwość ma się nijak do Jego cierpliwości. Czekam zatem, bo cóż innego może mi podpowiadać moja wiara? Czekam, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Deszcz Jego łask, lekkiego powiewu Jego obecności.
  • Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: odwagi! Nie bójcie się! Jeszcze tylko parę kroków, może jeszcze jedna wydma do pokonania. Wkrótce kolejne święta! Może w końcu i ja dojrzeję do radości? Może i ja dojrzę wyraźnie chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga? Nawet najmniejszy w królestwie niebieskim jest wszak błogosławionym. Wierzę w to i wciąż ufam.

Czytania na dziś

Z ogniem w sercu

Syr 48,1

  • Trafiłem w sieci na artykuł, który przedstawiał dane statystyczne dotyczące religijności w 34 krajach europejskich. Uderzyło mnie to, że Polska była na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o uczestnictwo w praktykach religijnych. Aż 61% Polaków zadeklarowało, że regularnie bierze udział w liturgii. Zdeklasowaliśmy tutaj całą Europę. Potwierdza to widok pustych świątyń na zachód od Odry, niejednokrotnie przerabianych na muzea. Moją dumę jednakże utrąciły dane przedstawiające odsetek ankietowanych wierzących z niezachwianą pewnością w Boga. Tutaj w rankingu spadliśmy na łeb na szyję, zajmując 9 miejsce. Tylko 29% Polaków swoją wiarę traktuje serio. Coraz bardziej stajemy się narodem praktykującym, lecz niewierzącym. Udział w praktykach religijnych dla coraz większej grupy społeczeństwa staje się wyłącznie tradycją, rutynowym zwyczajem lub przykrym obowiązkiem. Przy takim podejściu nie dziwi mnie, że sakramenty i modlitwy nie mają większego wpływu na codzienne życie. Nie uświęcają. Ledwie przekroczymy próg kościoła,  zaczynamy swoją normalną podłą robótkę w relacjach międzyludzkich. Obmawianie, złośliwości, oszustwa, agresja… Nieustająca wojna polsko-polska.
  • Odchodzenie tylu młodych ludzi od Kościoła i wiary jest naturalną konsekwencją takiej postawy praktykujących-niewierzących. Szczególnie młodzi ludzie są wyczuleni na wszelką obłudę, fasadowość i pustosłowie. Obserwując nas, nie dostrzegają większego sensu w uczestniczeniu w takim przedstawieniu,  gdzie aktorzy zapomnieli dawno swych ról.
  • Nie mając w sercu autentycznej wiary i miłości do Boga, mam w piersiach zimny głaz. Tymczasem świat, ci wszyscy zagubieni ludzie wokół mnie, z niemą rozpaczą poszukują ciepła. Kościół dziś potrzebuje nie tyle zadeklarowanych katolików ile autentycznych świadków. Mam nieść żar miłości. W moich oczach ma być ogień autentycznego zapału religijnego (nie mylmy tego z fanatyzmem). Mam być dla swoich dzieci i znajomych z pracy Eliaszem i Janem Chrzcicielem. Oni nie kalkulowali czy większość ich w tej chwili popiera. Nie sprawdzali, czy ich poglądy są po myśli słuchaczy, czy będą przychylnie przyjęte. Ich słowa płonęły jak pochodnie, bo były wyrazem tego ognia miłości, który płonął w ich sercach.

1. czytanie (Syr 48, 1-4. 9-11)

Eliasz przyjdzie powtórnie

Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień.

Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić.

Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.

Dziecinada w loży szyderców

Iz 48,18

  • Narzekanie i krytykowanie – gdyby to były dyscypliny olimpijskie walczylibyśmy o komplet medali. Sam mógłbym zgłosić akces do startu. Co kilkadziesiąt minut zaglądam w statystyki tego blogu i na jego fanpage, by załamywać ręce. Dlaczego tak mało wejść? Dlaczego tak mało komentarzy? Za każdym razem, gdy stoję przed jakimś wyzwaniem, staram się stać niewidzialnym. Dopiero gdy znajdzie się jakiś śmiałek, wychodzę z cienia i zaczynam krytykować i podważać jego wybory. Jestem wtedy jak typowy polski kibic. Z brzuchami wylewającymi się spod podkoszulka, siedząc wygodnie na kanapie przed telewizorem, śmiejemy się z polskich piłkarzy, święcie będąc przekonanym, że my lepiej przeprowadzilibyśmy tę akcję, gdybyśmy tylko chcieli. Ale nam się nie chce…
  • Pozycja widza w loży szyderców jest bardzo wygodna. Zwalnia z wszelkiej odpowiedzialności. Pozwala nie oglądać się na innych, bo w końcu jest się ekspertem we wszystkich dziedzinach. Uważasz, że nie mam racji? Bo sam się mylisz i mi bezustannie zazdrościsz w swej małostkowości. Tobie też nie jest obca taka drwina? Wiem wszystko lepiej, każdy inny się myli, więc układam swoje życie wedle własnych planów. Inni mają tańczyć, tak jak ja im zagram. Myślę, że taki skrajny egoizm staje się udziałem młodszych pokoleń, które już od okresu prenatalnego przyzwyczajone są, że świat cały wokół nich się kręci, a im samym pozostaje konsumowanie tej okoliczności i ganienie za opieszałość.
  • W ten niecny plan próbujemy wciągnąć nawet samego Boga. Obwiniam Go w głębi serca za każde niepowodzenia i opóźnienia w realizacji pomysłu na życie. Wydaje mi się, że coś mi się od Niego należy, za uczciwe życie. W ostateczności czuję żal, że muszę liczyć tylko na siebie, że postawienie na swoim kosztuje sporo stresu i niepokoju. Kiedy ranne wstają zorze, nikt z łóżeczka wstać nie może. Tobie śpiewa żywioł wszelki, ja mam prawo do swej drzemki. Tymczasem, zamiast zachowywać się jak rozkapryszone dziecko dyrygujące innymi na placu zabaw, mam zrezygnować z własnego planu, porządku na życie i zarazem pokazać, że z kimś się jednak muszę liczyć. Tym KIMŚ jest Bóg. Rezultat jest widoczny – pokój jak rzeka, sprawiedliwość jak morskie fale, potomstwo jak piasek… Czyż to nie lepszy wybór niż podskakiwać jak pchła przed Panem Bogiem?

Ewangelia (Mt 11, 16-19)

Ci, którzy odrzucili Jana Chrzciciela, nie przyjmą Chrystusa

Jezus powiedział do tłumów:

«Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie zawodziliście”. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».