
- Trafiłem w sieci na artykuł, który przedstawiał dane statystyczne dotyczące religijności w 34 krajach europejskich. Uderzyło mnie to, że Polska była na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o uczestnictwo w praktykach religijnych. Aż 61% Polaków zadeklarowało, że regularnie bierze udział w liturgii. Zdeklasowaliśmy tutaj całą Europę. Potwierdza to widok pustych świątyń na zachód od Odry, niejednokrotnie przerabianych na muzea. Moją dumę jednakże utrąciły dane przedstawiające odsetek ankietowanych wierzących z niezachwianą pewnością w Boga. Tutaj w rankingu spadliśmy na łeb na szyję, zajmując 9 miejsce. Tylko 29% Polaków swoją wiarę traktuje serio. Coraz bardziej stajemy się narodem praktykującym, lecz niewierzącym. Udział w praktykach religijnych dla coraz większej grupy społeczeństwa staje się wyłącznie tradycją, rutynowym zwyczajem lub przykrym obowiązkiem. Przy takim podejściu nie dziwi mnie, że sakramenty i modlitwy nie mają większego wpływu na codzienne życie. Nie uświęcają. Ledwie przekroczymy próg kościoła, zaczynamy swoją normalną podłą robótkę w relacjach międzyludzkich. Obmawianie, złośliwości, oszustwa, agresja… Nieustająca wojna polsko-polska.
- Odchodzenie tylu młodych ludzi od Kościoła i wiary jest naturalną konsekwencją takiej postawy praktykujących-niewierzących. Szczególnie młodzi ludzie są wyczuleni na wszelką obłudę, fasadowość i pustosłowie. Obserwując nas, nie dostrzegają większego sensu w uczestniczeniu w takim przedstawieniu, gdzie aktorzy zapomnieli dawno swych ról.
- Nie mając w sercu autentycznej wiary i miłości do Boga, mam w piersiach zimny głaz. Tymczasem świat, ci wszyscy zagubieni ludzie wokół mnie, z niemą rozpaczą poszukują ciepła. Kościół dziś potrzebuje nie tyle zadeklarowanych katolików ile autentycznych świadków. Mam nieść żar miłości. W moich oczach ma być ogień autentycznego zapału religijnego (nie mylmy tego z fanatyzmem). Mam być dla swoich dzieci i znajomych z pracy Eliaszem i Janem Chrzcicielem. Oni nie kalkulowali czy większość ich w tej chwili popiera. Nie sprawdzali, czy ich poglądy są po myśli słuchaczy, czy będą przychylnie przyjęte. Ich słowa płonęły jak pochodnie, bo były wyrazem tego ognia miłości, który płonął w ich sercach.
1. czytanie (Syr 48, 1-4. 9-11)
Eliasz przyjdzie powtórnie
Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień.
Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić.
Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.


