Milczenie albo banał?

  • Pan obiecał, jak wyśpiewuje nam dziś psalmista, że otoczy opieką ubogich z ludu,
    będzie ratował dzieci biedaków. Zupełnie zrozumiałym zatem jest, że do Niego zwracam się o pomoc w trudnych chwilach. Zwłaszcza moment podejmowania  decyzji jest okazją, bym podążał do Tego, który jest Alfą i Omegą, Wszechwiedzącym i Wszechmogącym. Zazwyczaj w takiej sytuacji chcę prawidłowo i precyzyjnie odczytać Boże wskazówki. Jaka wielka jest moja radość i podziw do Boga, gdy takie podpowiedzi otrzymuję, czy to w słowach kogoś bliskiego, czy w tak zwanych zbiegach okoliczności, a zwłaszcza w Słowie Bożym. Pełen pokoju czuję się wtedy jak dziecko, bezpiecznie prowadzone za rękę. Nabieram pewności. Moje zaufanie do swego Stwórcy wzrasta.
  • Bardzo często jednakże przychodzą takie dni, kiedy miotam się bezradnie. Nie wiem co mam uczynić, czego unikać. Boję się, ze popełnię błąd. Tymczasem Bóg milczy albo w gmatwaninie znaków nie potrafię rozróżnić tych właściwych. Podobnie bywa podczas lektury Pisma Świętego. Istnieją takie fragmenty, które zdają się nie mówić nic cennego, nic skierowanego do mnie, nic dopasowanego do dzisiejszych realiów. Weźmy taki rodowód Jezusa – długi ciąg imion. Jedne imiona są bardziej znane, które od razu kojarzą się z konkretną historią biblijną. Inne zupełnie anonimowe lub nawet śmieszne. Któż dzisiaj nadaje swemu synowi imię Azor albo Esrom? Czytam taki fragment, który Kościół podsuwa mi akurat w dniu dzisiejszym i zastanawiam się, jak to ma się do moich problemów. Czy wiedza, że przybrany dziadek Jezusa miał na imię Jakub pomoże mi przekonać swego trzynastoletniego syna, by racjonalniej się odżywiał, bo ma fatalne wyniki laboratoryjnych badań krwi? Choćbym wczytywał się uważnie w ten tekst raz za razem, odpowiedzią na moje pytania pozostaje milczenie.
  • Żadną pomocą zdają się być w takim momencie komentarze do czytań. Można ich coraz więcej znaleźć w internecie. Sam pomnażam ich ilość. Większość spośród z nich jest jednak powtarzaniem wciąż tej samej myśli. Zmieniają się tylko słowa – bardziej lub mniej zgrabne. Przewałkowywana na wszystkie możliwe sposoby myśl staje się powoli banałem, który zatraca swą moc. Mając więc do wyboru milczenie albo banał, pozostaję bezradny. Przychodzi pokusa, by szukać gdzieś indziej.
  • I właśnie w tym momencie Pan delikatnie szepcze odpowiedź. Czy jestem wróżką, która ma przepowiedzieć ci przyszłość? Pragnę dla ciebie być Kimś bliższym i droższym niż ostatnia deska ratunku czy infolinia. Dlaczego uparcie chcesz mieć nad wszystkim kontrolę – nawet nad Moim słowem?  Zaufaj Mi, nawet jeśli nie wszystko pojmujesz. Moje myśli nigdy nie będą twoimi myślami. Jeśli nawet nie słyszysz Mego głosu, wciąż przy Tobie jestem. Może nie jesteś jeszcze w stanie tego pojąć? Z każdym uderzeniem twego serca powtarzam ci, że cię kocham. To też jest dla ciebie banałem? Kocham cię, niezależnie od tego, czy prosisz mnie o przebaczenie jak Dawid, ale i wtedy, gdy głupio postępujesz jak jego wnuk Roboam, który otoczył się nieroztropnymi doradcami. Zaufaj mi, mam plan i nie tylko od czasów Abrahama wszystkie idzie po Mojej myśli.

Ewangelia (Mt 1, 1-17)

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.

Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Esroma; Esrom ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.

Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.

Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Tak więc od Abrahama do Dawida jest w sumie czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

W sidłach półprawdy

Mt 21,25

  • Bliscy z pewnością już poznali moją przywarę, że w ferworze rozmowy rzadko kiedy podaję jakąkolwiek liczbę zgodnie z prawdą. Zawsze przesadzam i to na absurdalną miarę. Obiad był tak pyszny, że zjadłem 25 pierogów – choć w garnku pływało ich tylko dziewięć. Wstawaj śpiochu, bo zaraz będzie za późno na śniadanie i trzeba będzie wstawiać obiad – a tu dopiero 9:00. Spóźnisz się do szkoły, za 5 minut dzwonek – a tak naprawdę za 40 minut. Cały dzień siedzisz przy komputerze i grasz! – choć dopiero dwie godziny temu wrócił ze szkoły. Nie spałem prawie całą noc – to znaczy ze dwa razy się obudziłem w ciągu nocy i przez jakiś czas walczyłem by zasnąć. Do Kościoła jest jakieś 20 metrów  – a parę dni wcześniej mówiłem, że z pół kilometra. Takich przykładów mógłbym podać więcej, ale zazwyczaj nawet nie wiem, że mijam się z prawdą, Nie mam ani za grosz poczucia odległości, poczucia czasu. Dlatego nie byłem w stanie nauczyć się prowadzić samochód. Wpadałem w panikę sądząc, że pędzę, a tymczasem instruktor ponaglał mnie zniecierpliwiony, bo na autostradzie sunąłem dostojnie z prędkością 25 km/h. (Tu też weźcie poprawkę – nie wiem ile było na liczniku, pamiętam tylko jak instruktor był wściekły). Moja wiarygodność jeśli chodzi o liczby, jest praktycznie zerowa. Gdybym był Pinokiem, swym nosem strącałbym wszystkie słoiki na półkach sklepowych. Zawsze się pocieszam tym, że przesada to prawda, która straciła cierpliwość. Prawda jest jednak tylko jedna, choć relatywiści wmawiają coś zupełnie innego.
  • Często zupełnie świadomie naginamy prawdę. Przyjmujemy tylko tę wygodną dla nas. Przeinaczamy, upraszczamy. Za prawdę uznajemy swoją własną interpretację rzeczywistości. Prawdą nazywamy swoje przypuszczenia i domysły. W dzisiejszych czasach coraz bardziej przyjmujemy rzeczywistość wirtualną na równi z tą realną. Żyjąc jednocześnie w realu i online, sami stajemy się na poły realni. Za prawdę przyjmujemy opis faktów zaprezentowany nam przez media. Ponieważ każde media inaczej przedstawiają te same wydarzenia, inaczej je oceniają, co innego akcentują i przemilczają, mamy zupełnie inne poglądy. Szybko prowadzi to do konfliktów. Wydaje się nam, że to my mamy rację, a cała reszta perfidnie kłamie.
  • Arcykapłani i starsi ludu zażądali od Jezusa, by zadeklarował się wyraźnie, za kogo się uważa. Nie byli jednak zainteresowani prawdą. Przecież już tyle razy rozmawiali z Mistrzem z Nazaretu, tyle raportów spłynęło na ich biurka, tyle świadectw usłyszeli. Oni nie szukali prawdy, tylko pretekstu do zamknięcia na zawsze tych ust, które wypowiedziały tyle niewygodnych słów. Jezus jednakże dał im kolejną szansę, by w końcu mogli skonfrontować się z prawdą. Zadał  im pytanie o Jana Chrzciciela. Arcykapłani jednakże ani przez moment nie zastanawiali się, kim był Jan. Nawet nie zbadali swych serc, by poznać jaki był ich stosunek do syna Zachariasza. Ich umysły wyłącznie analizowały wszystkie możliwe odpowiedzi, by spośród nich wybrać tę najwygodniejszą dla siebie. Żadnego poszukiwania prawdy! Gdy okazało się, że jakakolwiek odpowiedź mogła przedstawić ich w złym świetle, świadomie opowiedzieli się za jawnym kłamstwem, ogłaszając swoją ignorancję w tej kwestii. A przecież oni byli najbardziej kompetentni! Jezus jest w stanie przywracać wzrok ociemniałym, ale na taką ślepotę nic nie mógł zaradzić. Cokolwiek by powiedział, zostałoby to zakwestionowane.
  • Proszę Cię Jezu, bym zawsze stawał wiernie po stronie prawdy. Nawet tej przykrej, niekorzystnej i nieprzyjemnej. Wszak sam o sobie powiedziałeś, że jesteś Prawdą. Żyć w prawdzie to spotkać się z Tobą.

Ewangelia (Mt 21, 23-27)

Skąd pochodził chrzest Janowy?

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? i kto Ci dał tę władzę?»

Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?»

Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka».

Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

Ze spieczonej ziemi

Iz 35,1

  • Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli! Błogosławieni również ci, co doświadczają cienia nocy, pustynnej spiekoty, a wciąż wierzą, że spoczywa na nich Boże błogosławieństwo. Jak Jan można mieć pewność, że właśnie Jezus jest tym oczekiwanym Barankiem Bożym. W tym samym momencie można jednakże przeżywać bolesne wątpliwości. «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Czy skok w przepaść wiary jest rozsądnym wyborem? Czy oddanie życia doczesnego nie wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem, gdy nie dostrzega się życia wiecznego przez kotarę śmierci? Czy warto iść pod prąd, gdy tak realne jest zagrożenie bycia zdeptanym?
  • Chwile namacalnego doświadczenia Boga, usłyszenia Jego głosu są niezapomnianym przeżyciem. Potrafią dodać mocy na długie lata. Wiara rośnie, gdy na własne oczy widzi się, jak niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. Zazwyczaj są to jednak tylko przebłyski światła. Zagubione oazy zieleni w bezgranicznej martwocie pustyni.
  • Żeby przejść od oazy do kolejnej studni wody żywej, przebyć wypada wiele kilometrów spieczonej ziemi. Niezaspokojone pragnienie wody wysysa wolę życia. Pan zapewnia mnie, że błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi w Niego. Nie daje jednak forów. Ciemna noc wiary jest dłuższa niż noc polarna. Jan Chrzciciel zamknięty w lochach, nie mógł słyszeć na własne uszy nauczania Jezusa, nie mógł napawać wzrok widokiem nieziemskiej radości uzdrowionych, nie nasycił się cudownie rozmnożonym chlebem. Do ostatniej chwili swego życia skazany był na mrok ciemnicy.
  • Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Mobilizuje mnie Jakub. Pan jest blisko, ale tysiąc lat w Jego oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął albo straż nocna. Moja cierpliwość ma się nijak do Jego cierpliwości. Czekam zatem, bo cóż innego może mi podpowiadać moja wiara? Czekam, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Deszcz Jego łask, lekkiego powiewu Jego obecności.
  • Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: odwagi! Nie bójcie się! Jeszcze tylko parę kroków, może jeszcze jedna wydma do pokonania. Wkrótce kolejne święta! Może w końcu i ja dojrzeję do radości? Może i ja dojrzę wyraźnie chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga? Nawet najmniejszy w królestwie niebieskim jest wszak błogosławionym. Wierzę w to i wciąż ufam.

Czytania na dziś