Oto On! Oto nadchodzi!

Łk 1,43

  • Elżbieta wydała okrzyk radości, gdyż odkryła, że w tej młodziutkiej krewnej nawiedza ją sam Pan. Jak to poznała? To Jezus witał się ze Swoim poprzednikiem – Janem. Choć obydwoje byli jeszcze w łonach matek, ten młodszy z kuzynów, a zarazem odwieczny Syn Ojca, przekazywał w darze Ducha Świętego. Mocą tego Ducha Świętego usta Elżbiety wypowiedziały słowa, które do dziś powtarzamy w modlitwie „Zdrowaś Mario”. Żona Zachariasza nie mogła jeszcze zobaczyć Jezusa, ale wyczuwała Jego obecność. Wychwalając Matkę, jednocześnie adorowała Jej Syna. Jakaż to musiała być radość, gdy dom nawiedzał oczekiwany Mesjasz ze swoją Matką. Jakież to wielkie szczęście, gdy sam Odkupiciel i Jego Matka przyszedł wesprzeć w trudnych chwilach.
  • Jestem nadzwyczajnym szafarzem Najświętszego Sakramentu. Mam ten niczym niezasłużony dar i przywilej zanosić Jezusa do domów starszych i cierpiących kobiet (i jednego pana:-). Za każdym razem, gdy ubrany w albę przekraczam próg ich mieszkań, widzę niekłamaną radość w ich oczach. Same schorowane i samotne, nie mają już sił i możliwości, aby udać się do kościoła na Mszę świętą. Kapłan z posługą może przyjść tylko raz w miesiącu. Wielkie pragnienie przyjęcia Jezusa nie pozwala im tak długo czekać. Ten niezaspokojony głód eucharystyczny spotyka się z nieprzebraną miłością Boskiego Oblubieńca. Spoglądając ze wzruszeniem na rozpromienione twarze tych chorych, niemal słyszę te słowa, które wykrzykują w sercu. Głos mojego ukochanego! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty.

Pokora

Łk 1,38

  • Łatwo mi sobie wyobrazić taki dialog z Bogiem:

Świętym bądź, jak Ja jestem święty.

-Gdzie mi tam Panie Boże do świętości. Jestem tylko człowiekiem a więc grzesznikiem i tego nie przeskoczę. Już takim mnie Boże masz.

Odpuszczone ci są grzechy. Powiadam ci, dziś ze mną będziesz w raju.

-Ależ skąd! Przecież trafię do czyśćca i to tylko jak mi się uda uniknąć nagłej i niespodziewanej śmierci i zdołam przyjąć księdza z wiatykiem.

Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Pójdź za Mną!

– Panie Boże! Jestem niegodny powołania. Zupełnie się do tego nie nadaję.Za bardzo się wstydzę mówić o Tobie. Czyż to nie jest narzucanie się ze swoją wiarą? Moja wiara jest zbyt słaba – nie zniosę drwin z Twojego powodu. Niech zajmą się tym zawodowcy – księża i zakonnice tyle lat się do tego przygotowywali…

  • A teraz niech przyjrzę się temu chłodnym, w miarę obiektywnym okiem. Czyżbym uważał, że znam siebie lepiej niż Bóg? Czyżbym uważał, że moje grzechy są silniejsze od Jego odkupienia i miłosierdzia? Czyż to ja jestem ostatnią instancją w ferowaniu sądu o sobie? Czyżbym nie wierzył w dobroć Boga, że powołując mnie do jakiejkolwiek misji, uzdalnia mnie jednocześnie w 100% do jej realizacji? A zatem czyż moja fałszywa pokora nie jest w istocie pychą?
  • A może moja fałszywa pokora jest tylko nieudolną wymówką, by uniknąć swego krzyża? Albo próbą targowania się z Bogiem, bym musiał mniej, a dostał więcej?
  • W końcu niech skonfrontuję tę swoją pokorę z postawą Maryi, choćby ze sceny zwiastowania.
  • Cóż mi pozostaje po porządnym rachunku sumienia?

Ewangelia (Łk 1, 26-38)

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Wtedy odszedł od Niej Anioł.

Wysłannicy od zadań specjalnych

Łk 1,13

  • Rozmach i potęgę Bożej Opatrzności można dostrzec śledząc takie historie jak dzieje Jana Chrzciciela i Samsona. Obydwoje do swej szczególnej misji byli przygotowywani na długo przed swoim poczęciem. Pan Bóg dba o szczegóły i dla dobra Swych dzieci wybiera najlepszy z możliwych planów. Jedną z Jego ulubionych metod wydaje się cudowne poczęcie. Rodzicom, którzy nieomal już stracili wiarę, że w końcu doczekają się potomka, Pan sprawia najlepszą z możliwych niespodzianek. Do poczęcia nie dochodzi wcześniej, by nikt nie miał żadnych wątpliwości, że to nie przypadek, fuks, owoc wieloletnich starań, ale Jego działanie. Znając ludzką psychikę, On już dobrze wie, że tak poczęte dziecko zostanie otoczone nadzwyczajną troską i opieką. W czasach biblijnych nie było to czymś oczywistym.
  • Przeczuwam w swym sercu, że innym istotnym motywem był fakt, że cudownie doświadczeni rodzice ze wszystkich sił zadbają o przekazanie swojej wiary we Wszechmoc Boga. Gdy dziecko od momentu poczęcia będzie odczuwało pewność swych Rodziców, że Pan wszystko może, tym łatwiej mu będzie zaufać Mistrzowi, gdy już rozpocznie realizować swoje szczególne zadanie. Przejmie też od rodziców specyficzny rodzaj wiary. Jej fundamentem nie będzie czystość rytualna, postępowanie nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Pobożność będąca nieudolną próbą przekonania Boga o swojej uczciwości, by uzyskać od Niego oczekiwane łaski, nie jest wyrazem miłości, ale przejawem mentalności kupieckiej. Boga nie da się przekupić, by wysłuchał próśb. Żyjący tą wiarą Zachariasz zwątpił w posłannictwo archanioła Gabriela. Nowa i dojrzała wiara będzie opierała się na osobistym doświadczeniu bezpośredniej interwencji Boga. Człowiek żyjący taką wiarą służy i czyni innym dobrze, dlatego że kocha, a nie, że chce się przypodobać. Taka wiara jest łaską. Zachariasz i Elżbieta dobrze to zrozumieli, gdyż na własnym ciele doświadczyli Bożej łaski.
  • Wychowani w takiej atmosferze Jan Chrzciciel, Samson czy Samuel okazali się wybornymi wykonawcami Bożych zadań specjalnych. Nie wiem, czy wiesz, ale my też jesteśmy takimi późno poczętymi dziećmi wiary. Pan Bóg nas dał Abrahamowi kilka tysięcy lat po tym, gdy wysłuchał jego prośby o potomstwo. Wiara ojca Abrahama musi trwać aż do ponownego przyjścia Chrystusa na wszystkich kontynentach i we wszystkich pokoleniach. Przekazano ją również mnie i tobie. Czy jesteśmy gotowi do wykonania naszej specjalnej misji, do jakiej od tysiącleci przygotowuje nas Bóg?
Czwartek, III Niedziela Adwentu, rok II, Łk 1,5-25

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”. Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”. Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.