Ale…

  • Wielokrotnie kaznodzieje upominali mnie przed postawą chrześcijanina „ALE”. Ostrzegali mnie, przed zgubnym stylem myślenia: Jestem katolikiem, ale… Przestrzegam Bożych przykazań, ale…, Modliłbym się, ale… Te przestrogi zaczynają przypominać zdartą płytę, gdyż postawa wątpliwości, uników i prokrastynacji jest niezwykle mocno wpisana w ludzką naturę. Choćbym nie wiem jak się starał, to i tak będę się musiał zmierzyć z tą słabością ludzkiej kondycji. Nie tylko w sprawach duchowych i moralnych.
  • Święty Paweł podpowiedział mi jednakże, że autentyczna moc w słabości się doskonali. Próżnym trudem jest unikanie słabości. Zdecydowanie mądrzej jest ją przekuć w swój oręż.
  • Święty Piotr po wydarzeniach Wielkiego Tygodnia doskonale wiedział, że byle służąca oddźwierna może zbić jego pewność siebie i sprowokować do zaparcia się Jezusa. Poznał słabość swojego słomianego zapału. Zrozumiał, że o swoich siłach niewiele może. Nie ma wiary, która góry przenosi. Nie ma srebra, ani złota, by w ten sposób budować swój autorytet… ALE… znajduje w sobie nieprzebrane źródło męstwa, zdecydowania. zaangażowania w Jezusie Chrystusie. Co od Niego dostał i uzmysłowił sobie, że ma, od tej pory bez wahania oddawał wszystkim wokół siebie.
  • Kleofas i jego towarzysz podobnie przekuwają swoją słabość w moc, dzięki rozpoznaniu w swej bezpośredniej bliskości Zmartwychwstałego. Choć miało się już ku wieczorowi i dzień się nachylił, zrezygnowali z zaplanowanego noclegu… ALE…w tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jerozolimy. Wbrew swoim planom i zdrowemu rozsądkowi. Dostrzeżenie w nieznajomym Towarzyszu podróży Jezusa, natychmiast sprawiło, że zmienili swoją postawę. Rozsądnie było uciec z miasta, które zabijało swoich proroków… ALE… nic nie mogło ich powstrzymać przed udaniem się właśnie w samo gniazdo Kajfaszów, Annaszy i Piłatów, by oznajmić wszystko czego doświadczyli.
  • Czasami wydaje mi się, że Kościół, Ba!, że sam Jezus jest chyba jedynym na tym świecie, który nie dostrzega przemian, okoliczności, odmiennych realiów. Że bycie chrześcijaninem dzisiaj nie jest takie proste. Że świadczenie o zmartwychwstaniu przynosi koszty ponad to, na co mnie stać… ALE… Czemu nie warto zaryzykować? Wszak koszty są wysokie… ALE… zysk niewspółmiernie wyższy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *