Jakim prawem?!


Poniedziałek w 3 tygodniu Adwentu.

O mój Jezu! Ty znasz te chwile, gdy w rozżaleniu wyrywa się z moich ust sprzeciw. Jakim prawem to ode mnie wymagasz? Czemu do tego dopuściłeś? Czy Ty mnie faktycznie kochasz? Jęczę przygnieciony niepowodzeniami, które wyzywająco nazywam dopustem bożym.

Jakim prawem?! Nie bądź taki drobiazgowy, nieludzki! Przecież to taki drobiazg.Wyrywa się z rozpalonych ust, gdy pokusa, tracąc cierpliwość, rozpala moje ciało gorączką chcicy.

Czym różnię się wtedy od Kajfaszów i Annaszów? Od czarnego marszu walczącego o wyłączne prawo do własnego brzucha? Od tęczowego korowodu, ryczącego jakim prawem Kościół ma decydować kto z kim może iść do łóżka? Czy waga problemu zmienia fakt, że sprzeciwiam się Bogu? Że kwestionuję Jego prawa?

A Ty Jezu odpowiadasz mi pytaniem, na pytanie. Tak cichutko, jak słabo słyszalny jest głos sumienia. Zagłuszany na wszelkie możliwe sposoby.

Czy te reguły, przeciw którym się buntujesz, to ludzki wymysł, wtłaczany złośliwie od najmłodszych lat? Czy to tylko kampania tych w czarnych kieckach? Czy też ten głos sumienia, który w tobie jest, pochodzi od Boga samego? Rozstrzygnij jak Hiob. A jeśli odpowiedź ci się nie spodoba i wraz z Kajfaszem zaprowadzisz mnie na krzyż, to nawet z niego będę Cię budził z gorączki pytaniami.

Ludu mój, ludu, cóżem ci uczynił, czemże zasmucił, albo czem zawinił?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *