Jeden z faryzeuszy zaprosił Jezusa na ucztę. Pierwszy krok, jeśli jest postawiony we właściwym kierunku, może rozpocząć dotarcie do celu. Jeśli nie odważę się na ten pierwszy gest, pierwszy kontakt, to nie mam co marzyć o zespoleniu z Jezusem. Bóg nie zbawia na siłę. Nie wystarczy, że jestem ochrzczony, nie wystarczy, że bywam w kościele co tydzień. Mucha też może wlatywać do kościoła przez otwarte drzwi. Zaproszenie na ucztę, to wejście w relację. Dzielimy wtedy ze sobą nie tylko posiłek, ale też i własne zdanie, poglądy. Jeśli wejdę z Panem w relację, to przestanę być tylko biernym obserwatorem. Rozpocznę rozmowę, czyli modlitwę.
Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu!» Zamiast imienia Szymon mogę wstawić swoje imię. Jeśli tylko dopuszczę Jezusa do głosu, to z pewnością będzie On miał mi coś do powiedzenia. Coś bardzo ważnego i adresowanego wyłącznie do mnie. Słowa Jezusa to nie propaganda, piękne hasła, które mają się spodobać każdemu. Często mnie drażni, gdy ksiądz podczas homilii albo youtubowej konferencji wejdzie w „kościółkowe tony”. Piękne gładkie słówka, frazesy słyszane tysiące razy. Cóż z tego, że są prawdziwe. Reklamowe slogany też przekazują jakieś prawdy. Jezus ma mi do powiedzenia w tym momencie coś, co poruszy tę najczulszą strunę. Ktoś inny będzie słyszał te same słowa, ale zharmonizują u niego w zupełnie innym tonie. Przeznaczonym właśnie dla niego, dającym szansę na metanoję – kopernikańską zmianę myślenia. Tylko słowo, które mnie poruszy ma tę szansę, by nie okazało się bezowocne.
Te wszystkie cudowne słowa przekazał Pan swym uczniom, by zasiewali je w sercach wszystkich ludzi. Na całym świecie i przez wszystkie pokolenia. Właśnie przez nich chce ciągle przemawiać, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania Prawdy. Część z tych słów została zapisana w Ewangelii. Jezus jednakże nakazał przede wszystkich głosić swoją naukę, a nie tylko ją spisać i skodyfikować. Słowo mówione jest bowiem żywe. Może przybrać kształt zrozumiały nawet dla najbardziej zatwardziałego słuchacza. Tym tchnieniem, które przekazuje Chrystusowe słowo jest Duch Święty. Dlatego w Kościele Katolickim wsłuchuję się w Słowo Boże przekazane mi w Piśmie Świętym i wyjaśnione w Tradycji – nauczaniu Kolegium Biskupów.
Przyznaję się, że obawiałem się tej jednoczesnej lektury Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego. Jak widzicie, teksty te nie zostały przeze mnie jakoś szczególnie dobrane. Czytam kolejne fragmenty. Okazuje się, że dzięki temu zestawieniu mogę dostrzec w dobrze mi znanych fragmentach Ewangelii zupełnie nowe przesłania. Łatwość z jaką mi przychodzi znalezienie wspólnej treści pomiędzy tymi tekstami niezwykle mnie zaskakuje. Jest źródłem radości i wdzięczności Duchowi Świętemu.