Serce krzepi

Mt 11, 25-30

Vitral_em_Igreja_Santa_Efigenia

Przed swoją pierwszą Komunią świętą w swej chłopięcej główce zastanawiałem się, jaki kawałek Ciała Pańskiego mi się trafi. Gdy Hostia długo się nie mogła rozpuścić w ustach, gdyż ksiądz Jan upominał nas, że Jezusa nie wypada pogryźć, doszedłem do wniosku, że przypadła mi chyba pięta.

Naukowcy badając cuda eucharystyczne stwierdzają, że mają do czynienia z fragmentem tkanki mięśnia sercowego w agonii. Przez dwa tysiące lat Jezus dzieli się ze mną i z wszystkimi pokoleniami wierzących swoim Sercem. Daje to, co ma najlepszego, by pokrzepić. Jego dar nie stanie mi kością w gardle. Nikomu nie skąpi Swego ciepła, pełnego najgorętszych uczuć. Przyjdźcie do Mnie wszyscy – woła z zapałem.. Nie tylko ci, co zasługują, co mogą i chcą. Wszyscy.

Wierzę, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, ale ufam, że w niebie spotkam się ze wszystkimi. Bóg jest Miłością, jak przekonuje Święty Jan. A miłość wszystko znosi, wszystko przetrzyma, wszystko wybacza i nigdy się nie kończy. Pan nikogo nie chce posłać do piekła z wyrokiem potępiającym. Trafią tam co najwyżej ci, co i po śmierci nie będą chcieli mieć z Nim nic wspólnego.

Zakochani ryją na ławkach serca przeszyte strzałą, by pokazać jak bardzo cierpią z powodu nieodwzajemnionej miłości. Jezus, by nie być gołosłownym, pozwolił Longinusowi przeszyć Serce włócznią. Tak bardzo pragnie, by Miłość była kochana. W tej ranie jest moje uzdrowienie.

Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według Serca Twego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.