Nie myślcie sobie.

2 Niedziela Adwentu.

The_Ford_of_River_Jordan

Słuchającym Jana Chrzciciela wydawało się, że jako potomkowie Abrahama zagwarantowane mają niezbywalne prawa. Jesteśmy narodem wybranym przez Boga. On jest naszym Bogiem. Więc do Jego “obowiązków” należy troska o nas. Dopóki się do Niego przyznajemy. Właściwie wystarcza z naszej strony obrzezanie i obchodzenie nakazanych świąt. Nie raz już się sparzyli na takim myśleniu. Choćby wtedy, gdy burzono ich “niezniszczalną” Jerozolimę. Pomimo tego, nie uczyli się na własnych błędach. Łaska to niezasłużony dar od Boga, a nie coś im i nam należnego. Jeśli On zechce, może wzbudzić dzieci Abrahamowi z kamieni. I kamienie przejmą złożone obietnice. Boga nie da się zaszufladkować. On nie jest hurtownikiem , który szafuje łaskami, po uiszczeniu odpowiedniej kwoty. Dziewięć pierwszych piątków miesiąca i “Hulaj duszo, piekła nie ma!” Obyś się nie zdziwił.

Jak łatwo sam daję się złapać w tę pułapkę. “To my się należy.” Wokół tego hasła toczy się sporo dyskusji. Dzieci walczą o swoje przywileje, wypływające z tego, że są dziećmi i że żyją w takim świecie, a nie innym. Ja walczę z nimi o swoje. Kurczowo bronię ojcowskiej władzy. Roszczenia, roszczenia… Dzisiaj bardziej jesteśmy świadomi swoich praw. Pozwala nam to bronić się przed wszelkimi stłamszeniami i wykorzystaniem. Ale też spycha naszą obowiązkowość na odległy plan.

Tak jest wszędzie. Przecież to norma. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Ile razy przechodzi to przez głowę lub uszy. Tymczasem Jan i Izajasz wytykają dziś – Nie myślcie sobie, że skoro tak jest, to  i tak być musi. Jeśli Bóg zechce, to lew będzie się pasł trawą.

Niech się dzieje wola Twoja Panie, a nie moja. Ty jesteś najlepszym obrońcą moich praw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *