Gdy na głowę walą się z mozołem wznoszone mury.

Łk 21,21

  • Czytając karty Ewangelii, można poczuć klimat Judei z tamtych lat. Wypieszczana przez budowniczych Świątynia tętniła życiem. Stronnictwa polityczne zażarcie walczyły o dominującą rolę. Faryzeusze z uczonymi w Piśmie i z saduceuszami wydzierali sobie ludzkie umysły i dusze. Tetrarchowie stwarzali pozory, że rządzą. Prokuratorzy rzymscy lawirowali pomiędzy korzyściami i wadami życia w cieniu wielkiego Rzymu. Celnicy budowali swoje małe fortuny, arcykapłani dzielili swoją uwagę pomiędzy czystością wiary, a dobrze kręcącym się biznesem na dziedzińcu pogan. Życie toczyło się wartko wprost do nieuniknionej zagłady. Lecz zdecydowana większość mieszkańców Jerozolimy tego nie dostrzegała pochłonięta swoimi sprawami. Gdy nastał wielki ucisk i miasto zostało zdeptane przez legionistów ich świat runął. Mdleli ze strachu, gdyż innego świata nie znali. Czuli, że pozostaje im tylko nicość. Bezradnie szli pod miecz nie mając żadnej nadziei.
  • Spoglądając na pędzący do przodu współczesny świat, dostrzegam w nim wiele lęku i tak mało nadziei. Tak wielu łapczywie karmi się tym, co oferuje im konsumpcyjna rzeczywistość. Biorą więcej, niż mogą utrzymać, więcej niż potrzebują, niż kiedykolwiek zużyją. Gdyż podświadomie czują, że wkrótce wszystko się może skończyć. Łapią dzisiejszy dzień i nie myślą o jutrze. By oswoić czający się podskórnie lęk, próbują nadać mu imię. Chcą go oswoić i ogarnąć rozumem, który tak dobrze im służy. Zmiany klimatu, mknący ku ziemi meteoryt, epidemie… Sądzą, że zdołają powstrzymać nadchodzący kres. Ale nadziei wielkiej nie mają.
  • Jezus otwiera swoim uczniom oczy. Nie kryje nadchodzącej katastrofy. Nie mydli oczów, że właściwie nic się nie stanie groźnego. Z troską przekazuje praktyczne wskazówki jak ocalić swoje życie w czas wojennego gwałtu. Chrześcijanie, przestrzeżeni przez swojego Mistrza, nie skryli się w mieście skazanym na porażkę, lecz rozeszli się po całym świecie. Ewangelia niejako mimochodem zaczęła się rozprzestrzeniać. Chwila, gdy mury waliły się na głowę, okazała się początkiem triumfalnego marszu pod sztandarem krzyża.
  • Nie łudzę się, że ominą mnie w przyszłości wszelkiej maści kryzysy i dramaty. Ale z nadzieją spoglądam w przyszłość, gdyż jestem przekonany, że Jezus ma moc, by nawet z największego zła wyciągnąć dobro. Ufam Mu. Mogę zatem nabrać ducha i podnieść wysoką głowę. Spoczywając w troskliwych dłoniach Pana, armagedon nie jest już sytuacją beznadziejną. Ale granicą, za którą jest wieczna chwała.

Ewangelia (Łk 21, 20-28)

Powtórne przyjście Chrystusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Skoro ujrzycie Jeruzalem otoczone przez wojska, wtedy wiedzcie, że jego spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci, co po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby spełniło się wszystko, co jest napisane.

Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Nastanie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jeruzalem będzie deptane przez pogan, aż czasy pogan się wypełnią.

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie».

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *