Wierny przyjaciel.

Syr 6,5-17
Mk 10,1-12

P_S_Krøyer_1899_-_Sommeraften_ved_Skagens_strand._Kunstneren_og_hans_hustru

Wierny przyjaciel jest lekiem na wszystkie smutki. Z prawdziwym przyjacielem można konie kraść, zjeść beczkę soli. Zwierzyć mu się z największych sekretów, to czysta przyjemność i ulga. Przy druhu nie wstyd śmiać się do rozpuku z samego siebie. Za Mickiewiczem “ rzekłbyś: dwój duch w jednym ciele.” I ta dygresja z wieszcza rodem, jest wskazówką na dylematy, które nurtują niejednego. Nie tylko z czasów Jezusa. Czy można dać list rozwodowy żonie?

Jeśli moja żona, twój małżonek, jest bliższym przyjacielem niż koszula skórze, to myśl o rozstaniu nie przyjdzie nigdy do głowy. Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie. Nikt tak nie zna mojej biedy i słabości jak małżonek. Jeśli pomimo tego wciąż chce dzielić ze mną swój los, dwadzieścia cztery godziny na dobę, czyż nie jest to dla mnie dowód prawdziwości relacji?

Jeśli i ja chcę być dobrym i oddanym przyjacielem, muszę się poczuć odpowiedzialny za to wszystko, co nas łączy. Prawdziwy kompan nie myśli wyłącznie o własnych przyjemnościach i korzyściach, lecz gotów jest podzielić się choćby ostatnim kęsem chleba.

Jestem gotów pójść za swoją żoną w ogień. Gdyż tam skarb mój, gdzie serce moje. A nasze serca płoną w ogniu autentycznej i dozgonnej miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.