
- Rozmach i potęgę Bożej Opatrzności można dostrzec śledząc takie historie jak dzieje Jana Chrzciciela i Samsona. Obydwoje do swej szczególnej misji byli przygotowywani na długo przed swoim poczęciem. Pan Bóg dba o szczegóły i dla dobra Swych dzieci wybiera najlepszy z możliwych planów. Jedną z Jego ulubionych metod wydaje się cudowne poczęcie. Rodzicom, którzy nieomal już stracili wiarę, że w końcu doczekają się potomka, Pan sprawia najlepszą z możliwych niespodzianek. Do poczęcia nie dochodzi wcześniej, by nikt nie miał żadnych wątpliwości, że to nie przypadek, fuks, owoc wieloletnich starań, ale Jego działanie. Znając ludzką psychikę, On już dobrze wie, że tak poczęte dziecko zostanie otoczone nadzwyczajną troską i opieką. W czasach biblijnych nie było to czymś oczywistym.
- Przeczuwam w swym sercu, że innym istotnym motywem był fakt, że cudownie doświadczeni rodzice ze wszystkich sił zadbają o przekazanie swojej wiary we Wszechmoc Boga. Gdy dziecko od momentu poczęcia będzie odczuwało pewność swych Rodziców, że Pan wszystko może, tym łatwiej mu będzie zaufać Mistrzowi, gdy już rozpocznie realizować swoje szczególne zadanie. Przejmie też od rodziców specyficzny rodzaj wiary. Jej fundamentem nie będzie czystość rytualna, postępowanie nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Pobożność będąca nieudolną próbą przekonania Boga o swojej uczciwości, by uzyskać od Niego oczekiwane łaski, nie jest wyrazem miłości, ale przejawem mentalności kupieckiej. Boga nie da się przekupić, by wysłuchał próśb. Żyjący tą wiarą Zachariasz zwątpił w posłannictwo archanioła Gabriela. Nowa i dojrzała wiara będzie opierała się na osobistym doświadczeniu bezpośredniej interwencji Boga. Człowiek żyjący taką wiarą służy i czyni innym dobrze, dlatego że kocha, a nie, że chce się przypodobać. Taka wiara jest łaską. Zachariasz i Elżbieta dobrze to zrozumieli, gdyż na własnym ciele doświadczyli Bożej łaski.
- Wychowani w takiej atmosferze Jan Chrzciciel, Samson czy Samuel okazali się wybornymi wykonawcami Bożych zadań specjalnych. Nie wiem, czy wiesz, ale my też jesteśmy takimi późno poczętymi dziećmi wiary. Pan Bóg nas dał Abrahamowi kilka tysięcy lat po tym, gdy wysłuchał jego prośby o potomstwo. Wiara ojca Abrahama musi trwać aż do ponownego przyjścia Chrystusa na wszystkich kontynentach i we wszystkich pokoleniach. Przekazano ją również mnie i tobie. Czy jesteśmy gotowi do wykonania naszej specjalnej misji, do jakiej od tysiącleci przygotowuje nas Bóg?
Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”. Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”. Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.
