
- Z perspektywy sześciu tysięcy trzystu trzynastu dni małżeństwa (wyobrażasz sobie taką ilość kresek na ścianie?) coraz bardziej się przekonuję, że miłość jest ślepa. Oblicza mamy spowite niejako czystym płótnem jak na słynnym obrazie Rene Magritte – Kochankowie. Spoglądamy na siebie, widzimy w jasnej poświacie radości i szczęścia, ale bardziej jesteśmy zdani na swoje wyobrażenia i odczucia. Jesteśmy jak niewidomi, gdyż świata poza sobą nie widzimy. Co więcej – staramy się patrzeć na rzeczywistość oczami ukochanej osoby. Miłość domagająca się wierności czyni nas również po części ślepymi na urodę innych osobników płci przeciwnej. Pierwsze dni, miesiące i lata naszej znajomości były wpatrywaniem się w siebie. To było (i jest) takie fascynujące i odkrywcze. Uczyliśmy się siebie niejako na pamięć. W pierwszych pieszczotach, jak niewidomi, opuszkami palców poznawaliśmy piękno i delikatność ciał. W pierwszych rozmowach po omacku penetrowaliśmy dziewicze obszary swoich osobowości. Im dłużej ze sobą przebywaliśmy, tym bardziej byliśmy sobą zafascynowani. Im bardziej się poznawaliśmy, tym bardziej zdumiewaliśmy się, jak jeszcze mało wiemy o sobie.
- Dopiero z perspektywy czasu człowiek sobie uświadamia, że nie jest w stanie do końca odczytać drugiego człowieka. Nawet tego najbliższego. Przez te kilkanaście lat nie tylko zbliżyliśmy się do siebie, ale też upodobnili – mamy coraz bardziej zbliżone poglądy, przekonania, systemy wartości, gusta. Pomimo tego, z niejakim rozczarowaniem uświadamiamy sobie, że w wielu sytuacjach siebie nie rozumiemy. Nie domyślam się znaków niewerbalnych, które mi przekazuje, opacznie sobie interpretuję jej zachowania. Mówimy innymi językami miłości… Z biegiem czasu staję się też ślepy na jej codzienne troski i domową posługę. Ponieważ do tego przywykłem, że mam w miarę porządek wokół siebie, wyprane i wyprasowane ubrania, czeka na mnie obiad w garnkach itp. przestaję na to zwracać uwagę. Nie dostrzegam i w konsekwencji nie okazuję wdzięczności. To tylko jeden przykład takiego zaniku ostrości wzroku, ale są i inne. Pojawiają się podskórne nieporozumienia, żale i rozczarowania. I groźne pytania: Dlaczego tego nie dostrzega? Jak tak mógł? Czy ona tego nie widzi, jak mi to doskwiera? Czy on się nigdy nie domyśli? Jesteśmy ślepi, bo wielu takich podwodnych raf nawet nie dostrzegamy, choć rozpruwają kadłuby naszej łodzi.
- Dlaczego jednak nie pogrążamy się, idąc na dno? Dlaczego nasz staż małżeński się coraz bardziej wydłuża? Piękno naszej prawdziwej miłości tkwi w tym, że pomimo tej naszej ślepoty, wspieramy się nawzajem, by iść dalej razem. Nasze kroki są nieporadne i często się potykamy – wszak wiedzie ślepy ślepego. Idziemy jednak uparcie za Jezusem, wołając głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Tylko Twój wzrok przenika wszystko. Tylko Ty znasz całą prawdę o nas. Wierzymy, że nie pozwolisz, byśmy swej ślepocie zbłądzili i, co gorsza, siebie nawzajem zgubili. Wierzymy!
Ewangelia (Mt 9, 27-31)
Uzdrowienie niewidomych, którzy uwierzyli w Jezusa
Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»
Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Ciekawe. Jeszcze trochę a polubicie/zaakceptujecie swoje wady/innosci . Pan Jezus pomoże