
- Łatwo mi sobie wyobrazić taki dialog z Bogiem:
–Świętym bądź, jak Ja jestem święty.
-Gdzie mi tam Panie Boże do świętości. Jestem tylko człowiekiem a więc grzesznikiem i tego nie przeskoczę. Już takim mnie Boże masz.
–Odpuszczone ci są grzechy. Powiadam ci, dziś ze mną będziesz w raju.
-Ależ skąd! Przecież trafię do czyśćca i to tylko jak mi się uda uniknąć nagłej i niespodziewanej śmierci i zdołam przyjąć księdza z wiatykiem.
–Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Pójdź za Mną!
– Panie Boże! Jestem niegodny powołania. Zupełnie się do tego nie nadaję.Za bardzo się wstydzę mówić o Tobie. Czyż to nie jest narzucanie się ze swoją wiarą? Moja wiara jest zbyt słaba – nie zniosę drwin z Twojego powodu. Niech zajmą się tym zawodowcy – księża i zakonnice tyle lat się do tego przygotowywali…
- A teraz niech przyjrzę się temu chłodnym, w miarę obiektywnym okiem. Czyżbym uważał, że znam siebie lepiej niż Bóg? Czyżbym uważał, że moje grzechy są silniejsze od Jego odkupienia i miłosierdzia? Czyż to ja jestem ostatnią instancją w ferowaniu sądu o sobie? Czyżbym nie wierzył w dobroć Boga, że powołując mnie do jakiejkolwiek misji, uzdalnia mnie jednocześnie w 100% do jej realizacji? A zatem czyż moja fałszywa pokora nie jest w istocie pychą?
- A może moja fałszywa pokora jest tylko nieudolną wymówką, by uniknąć swego krzyża? Albo próbą targowania się z Bogiem, bym musiał mniej, a dostał więcej?
- W końcu niech skonfrontuję tę swoją pokorę z postawą Maryi, choćby ze sceny zwiastowania.
- Cóż mi pozostaje po porządnym rachunku sumienia?
Ewangelia (Łk 1, 26-38)
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.
Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».
Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»
Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».
Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».
Wtedy odszedł od Niej Anioł.
